Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Nasze prababcie piły to zamiast kawy. Dziś lekarze mówią, że miały rację

Przez lata kojarzyła się z biedniejszą kuchnią, PRL-em i napojem podawanym zamiast prawdziwej kawy. Dziś cykoria przeżywa drugą młodość. Palony korzeń trafia do modnych mieszanek i napojów bez kofeiny, a dietetycy zwracają uwagę na zawartą w nim inulinę. Okazuje się, że to, co dla naszych babć i prababć było zwyczajnym produktem z kuchennej szafki, dziś wraca w opakowaniu „zdrowego trendu”.

Zanim pojawiły się modne zamienniki kawy, była cykoria

Kawa z cykorii nie jest nowym wynalazkiem producentów zdrowej żywności. Jej historia w Europie liczy setki lat, a w Polsce napoje przygotowywane z palonego korzenia cykorii były znane już w XVIII wieku.

Powód był bardzo praktyczny. Prawdziwa kawa była droga, a w niektórych okresach także trudno dostępna. Szukano więc produktów, które po uprażeniu i zmieleniu pozwalały uzyskać ciemny, aromatyczny napój o charakterystycznej goryczce.

Wykorzystywano żyto, pszenicę, żołędzie, a nawet marchew. Jednym z najpopularniejszych składników została właśnie cykoria. Zwyczaj przetrwał kolejne pokolenia, a w czasach PRL kawa zbożowa i jej mieszanki były dla wielu rodzin codziennością.

Dziś sytuacja jest niemal odwrotna. Kawy nie brakuje, a po cykorię sięgają osoby, które świadomie chcą ograniczyć kofeinę.

Nie ma kofeiny. I właśnie dlatego wraca

Palony i zmielony korzeń cykorii można zaparzać w sposób przypominający przygotowanie kawy. Napój jest ciemny, wyrazisty i lekko gorzki, ale istnieje między nimi zasadnicza różnica.

Sama cykoria nie zawiera kofeiny.

To może być istotne dla osób, które źle reagują na większe ilości kofeiny albo chcą ograniczyć jej spożycie. Dietetycy z Cleveland Clinic wymieniają kawę z cykorii właśnie jako jeden z bezkofeinowych zamienników tradycyjnej kawy.

Nie oznacza to oczywiście, że filiżanka cykorii działa dokładnie tak samo jak espresso. Nie daje charakterystycznego pobudzenia wywoływanego przez kofeinę. Dla części osób właśnie to jest jednak jej największą zaletą.

Najciekawsze kryje się w korzeniu

Powrót zainteresowania cykorią ma jeszcze jeden powód. Korzeń tej rośliny jest źródłem inuliny, czyli rodzaju rozpuszczalnego błonnika.

Inulina należy do fruktanów i jest wykorzystywana przez bakterie jelitowe. Z tego powodu cykoria stała się popularnym składnikiem produktów reklamowanych jako prebiotyczne.

Nie warto jednak przypisywać jej cudownych właściwości. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności podkreśla znaczenie odpowiedniej podaży błonnika dla prawidłowej pracy jelit, a dla dorosłych za odpowiednią ilość przyjmuje 25 gramów błonnika dziennie.

To właśnie tutaj stary domowy produkt spotyka się z jednym z największych współczesnych trendów żywieniowych: zainteresowaniem błonnikiem i mikrobiotą jelitową.

Nasze prababcie nie mówiły o „prebiotykach”

Nie znały określeń „superfood”, „gut health” ani „coffee alternative”. Nie potrzebowały ich.

Cykoria była po prostu dostępna, tania i można było przygotować z niej gorący napój wtedy, gdy prawdziwa kawa była luksusem. W Polsce substytuty kawy z palonego zboża, korzeni czy żołędzi mają bardzo długą tradycję. W czasach PRL kawa zbożowa była natomiast codziennym napojem w wielu domach.

Paradoks polega na tym, że dziś podobny produkt wraca już nie jako symbol niedostatku, lecz świadomego wyboru.

To, co kiedyś stało na półce w zwyczajnej polskiej kuchni, wpisuje się obecnie w modę na ograniczanie kofeiny i zwiększanie ilości błonnika w diecie.

Jest jednak jedno „ale”

Cykoria nie każdemu będzie służyć w dużych ilościach. Zawarta w niej inulina może u części osób powodować wzdęcia, gazy i dyskomfort jelitowy, szczególnie gdy organizm nie jest przyzwyczajony do większej ilości tego rodzaju błonnika.

Dlatego rozsądniej traktować ją jako element urozmaiconej diety niż kolejny „cudowny produkt”, któremu przypisuje się rozwiązanie wszystkich problemów zdrowotnych.

I być może właśnie na tym polega największa ironia całej historii. Przez dziesięciolecia chcieliśmy zamienić cykorię na prawdziwą kawę. Teraz część konsumentów świadomie wybiera drogę w przeciwnym kierunku.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Lifestyle