Znaleziono je na skałach w sąsiedztwie świątyni bogini Hathor w Gebelein w Środkowym Egipcie sprzed 3,5 tys. lat. To prośby o wstawiennictwo u bogów, które pozostawili pątnicy lub kapłani. „Pisarz Świątyni Senebiu adoruje Hathor Panią Gebelein” brzmi jeden z napisów. Podobnie jak kilkadziesiąt pozostałych wyryto go na ścianie skalnej.
Na ekrany weszła właśnie „Tully”. Ta słodko-gorzka opowieść to nic innego jak filmowa psychoterapia lecząca współczesnego widza – zwłaszcza płci pięknej – z przekonania, że musi być chodzącym ideałem. Rzecz warta uwagi, zwłaszcza, że w roli „terapeutki” występuje zjawiskowa Charlize Theron.