Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Ze szczególnym okrucieństwem… „Gazeta Polska” o ludobójstwie Polaków na Wołyniu

W maju 1936 roku przed sądem we Lwowie toczył się proces członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, oskarżonych o organizowanie zamachu stanu oraz ataków na polskich i ukraińskich polityków. Wśród oskarżonych znajdował się Stepan Bandera, jeden z prowidnyków OUN, skazany już na karę śmierci za zorganizowanie zamachu na Bronisława Pierackiego, ministra spraw wewnętrznych RP. Wśród wielu zdań wypowiedzianych w sądzie przez Banderę uwagę zwraca to, które było przeinaczeniem słów Chrystusa zapisanych w Ewangelii św. Jana: „Więtszej nad tę miłości żaden nie ma, aby kto duszę swą położył za przyjacioły swoje”. Wypowiedź Bandery brzmiała jak szatańskie wyzwanie rzucone chrześcijaństwu i kulturze europejskiej: „Nie to, że gotowiśmy oddać nasze życie, ale to że gotowiśmy oddać życie drugich jest miarą naszej idei”.

W powieściach powstających w czasie wzmożenia nastrojów rewolucyjnych pojawia się motyw buntu istoty stworzonej przeciwko swemu twórcy. Frankenstein z powieści Mary Shelley czy Golem z utworu Gustava Meyrinka, buntując się, sieją zniszczenie, ich wrogiem staje się nie tylko stworzyciel, lecz cały świat. Nacjonalizm ukraiński wykreowały w Galicji na początku XX wieku władze austriackie, które obawiając się intensywnie rozwijającego się polskiego życia narodowego, próbowały uczynić z Rusinów swoisty hamulec, ogranicznik dla polskości. Zasada divide et impera – dziel i rządź – wielokrotnie okazywała się skuteczna w wielonarodowym imperium Habsburgów. Zadziałała i tym razem, lecz stworzony potwór wymknął się spod kontroli.

Antyludzki ustrój, diabelski dekalog

Ideologiem ukraińskiego nacjonalizmu był Dmytro Doncow, zwolennik teorii darwinizmu społecznego. W swej książce „Nacjonalizm”, wydanej w 1926 roku, twierdził, że relacje między narodami muszą opierać się na przemocy, silniejszy ma prawo wyeliminować słabszego i nie potrzebuje żadnego uzasadnienia oprócz samej siły. Przyszły ustrój niepodległej Ukrainy widział podobnie jak Hitler ustrój Niemiec: z wodzem stojącym na czele organizacji stosującej przemoc w celu podporządkowania mas. 

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów powstała w 1929 roku. Specjalnie dla niej Stepan Łenkawskij napisał „Dziesięcioro przykazań Ukraińskiego Nacjonalisty”. Oto kilka zaleceń tego „dekalogu”:

„7. Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy; 8. Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu; 10. Będziesz dążył do rozszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru państwa ukraińskiego nawet drogą ujarzmienia cudzoziemców”. 

Bazując na przykazaniach Łenkawskiego, Mychajło Kołodzinskiyj (szef pionu wojskowego OUN) wskazał ukraińskim nacjonalistom metody uzyskania własnego państwa:

„Mając na celu wolne państwo ukraińskie, idźmy doń wszystkimi środkami i wszystkimi szlakami. Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń. W walce nie ma etyki”. 

W sojuszu z III Rzeszą, w szeregach SS

Hitlerowska zasada Führerprinzip – wodzostwa – imponowała ounowcom, którzy nawet w sądzie we Lwowie witali się nazistowskim salutem. Dlatego usilnie starali się zdobyć uznanie w oczach niemieckich przywódców i generalicji. Wiosną 1941 roku szef Abwehry, admirał Canaris, zgodził się na utworzenie z ukraińskich ochotników dwóch batalionów specjalnych: „Roland” i „Nachtigall”. Zastępcą niemieckiego dowódcy tej drugiej jednostki został hauptmann Roman Suchewycz, prowidnyk OUN na teren Generalnego Gubernatorstwa. 

„Nachtigall” był pierwszą nazistowską jednostką wojskową, która 30 czerwca 1941 roku wkroczyła do Lwowa. Dzień później część żołnierzy batalionu mordowała w więzieniu na Brygidkach lwowskich Żydów, część była przyjmowana uroczyście przez greckokatolickiego metropolitę lwowskiego abp. Andreja Szeptyckiego, a część ochraniała członków OUN, ogłaszających z polecenia Bandery „akt odnowienia państwa ukraińskiego” i powstanie tzw. Rządu Krajowego z Jarosławem Stećką. Stećko 3 lipca wysłał do Hitlera dziękczynny adres, wyrażając w imieniu narodu ukraińskiego i jego „rządu” „podziw dla bohaterskiej armii [niemieckiej], która zdobyła nową chwałę i uwieńczyła zmagania ostatecznym sukcesem”. Stećko deklarował współpracę z III Rzeszą w „budowie nowej Europy”, pisząc do Führera:

„umożliwiliście również narodowi ukraińskiemu aktywny udział w realizacji tego wielkiego planu jako jednemu z pełnoprawnych, wolnych członków europejskiej rodziny narodów w suwerennym państwie ukraińskim”. 

Ta samowola OUN nie spodobała się Hitlerowi: „rząd” musiał się rozwiązać, podobnie jak oba kolaboracyjne bataliony, a Bandera trafił do obozu, gdzie w miarę przyzwoitych warunkach oczekiwał, aż znów okaże się potrzebny III Rzeszy.

Żołnierze z rozwiązanych batalionów utworzyli 201. batalion policyjny, jeden z siedmiu tworzących Ukrainische Schutzmannschaft (Ukraińskie Bataliony Policyjne), które osławiły się, biorąc udział w eksterminacji Żydów oraz Polaków na dawnych ziemiach wschodnich RP, a także w Polsce centralnej.

Ochotnicy ukraińscy stanowili większość w Wachmannschaften des SS- und Polizeiführers – zwanych trawnikowcami lub hiwisami – czyli oddziałów używanych w służbie wartowniczej w obozach koncentracyjnych i zagłady. 

Odnotujmy jeszcze powstanie wiosną 1943 roku ukraińskiej 14. Dywizji Grenadierów Waffen SS „Galizien”. Zwolennikiem jej utworzenia był Andrij Melnyk, szef OUN-M. Niemcy planowali nabór na poziomie pułku, ale liczba ukraińskich ochotników przekroczyła ich oczekiwania. Emblematy SS noszone przez żołnierzy 14. Dywizji Ukraińcy tłumaczyli sobie jako „Strzelcy Siczowi”, nazwę zaś na „Hałyczyna”. To żołnierze tej kolaboranckiej formacji odpowiedzialni są za masakry Polaków w 1944 roku w obwodzie lwowskim, m.in. Huty Pieniackiej i Podkamienia.

W maju 1943 roku Heinrich Himmler, wizytując dywizję, miał powiedzieć: „Wiem, że gdybym rozkazał wam zlikwidować Polaków, dałbym wam pozwolenie dokonania tego, czego i tak bardzo pragniecie. Jednak przywilej wydania takiego rozkazu należy wyłącznie do zbawcy Europy, Adolfa Hitlera”. Jednak na pozwolenie Führera Ukraińcy czekać nie chcieli.

Przygotowania rzezi

OUN-B szykowała się do utworzenia państwa ukraińskiego. Owo „tworzenie” miało rozpocząć się od rzezi wszystkich tych, „którzy wrogo odnoszą się do Ukrainy i odmawiają narodowi ukraińskiemu prawa do jego ojczystej ziemi, na przykład polska inteligencja, koloniści-Mazurzy, polskie duchowieństwo, agenci moskiewsko-bolszewiccy i ślepe narzędzia wrogiego reżimu”. Armie niemieckie miały być traktowane jak „wojska sojuszników”.

Służba Bezpieczeństwa OUN-B przygotowywała listy proskrypcyjne, na których umieszczano Polaków, funkcjonariuszy reżimu sowieckiego, a także Ukraińców współpracujących z Polakami. 

Na początku 1943 roku kierownictwo sił zbrojnych OUN przeszło w ręce Wasyla Iwachiwa „Sonara” i Dmytra Klaczkiwskiego „Kłyma Sawura”. Gdy w maju „Sonar” zginął, samodzielne dowództwo objął Klaczkiwski. Siła OUN w tym czasie ogromnie wzrosła, bowiem wiosną 1943 roku zdezerterowało około 5 tys. ludzi ze służącej pod niemiecką komendą ukraińskiej policji pomocniczej. Znaczna część wyszkolonych, uzbrojonych i zaprawionych do wszelkich okrucieństw (udział w Zagładzie Żydów) policjantów przeszło „do lasu” pod komendę „Kłyma Sawura”. To ich była piosenka:

„Smert’, smert’, Lacham smert’, smert’ moskowśko-żydowśkij komuni”.

Latem 1943 roku Wehrmacht i Armia Czerwona zbierały siły do decydującego starcia, które rozegrało się w lipcu i sierpniu na tzw. łuku kurskim.

Klaczkiwski planował inne działania:

„Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu niemieckich wojsk należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności w wieku od 16 do 60 lat. Tej bitwy nie możemy przegrać i za każdą cenę powinniśmy osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz położone obok masywów leśnych powinny zniknąć z powierzchni ziemi (…). Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską. Chyba że usuną się sami”.

Jurij Stelmaszczuk ps. Rudyj pisał do dowódców podległych sobie oddziałów: „(…) przekazuję do Waszej wiadomości, że w czerwcu przedstawiciel centralnego Prowodu OUN dowódca UPA – »Piwnicz« Kłym Sawur przekazał mi tajną dyrektywę w sprawie całkowitej fizycznej likwidacji ludności polskiej. Dla wykonania tej dyrektywy proszę rzetelnie przygotować się do tych akcji przeciw Polakom”. 

Ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem

Za pierwszy akt rzezi wołyńskiej uznaje się rajd sotni Hryhorija Perehijniaka „Korobki”: 7 lutego 1943 roku upowcy ruszyli w stronę wsi Parośle, gdzie mieszkało 27 polskich rodzin. Upowcy podali się za sowiecką partyzantkę, zażądali jedzenia, a potem powiązali Polaków i – oszczędzając amunicję – zarąbali ich siekierami. Zginęło tak 155–170 osób od starców po „dzieci przy piersi”.

Zgodnie z planem „Sawura” 11 lipca sotnie UPA uderzyły jednocześnie na 96 polskich osad, następnego dnia mordowano w kolejnych 50. Do końca miesiąca zaatakowano 520 wsi, zabijając ponad 10 tys. Polaków. W 367 tomach akt śledztwa prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie znajdują się setki świadectw bezprzykładnego okrucieństwa morderców. Upowcy oszczędzali amunicję, mordując widłami i siekierami, roztrzaskując główki niemowląt o ściany, nabijając na sztachety płotów, rżnąc żywych piłami. Okrucieństwo miało wzbudzać strach wśród ocalałych i skłaniać ich do wyjazdu. Miało też wytwarzać krwawą więź między wspólnikami w zbrodni.

Oto typowa akcja morderców z UPA. Nikołaj Kwitkowski mówi o zbrodni popełnionej w dniu święta Piotra i Pawła: „(…) rano razem z grupą UPA liczącą około 20 ludzi wszedłem w czasie mszy św. do kościoła w miejscowości Pawłowka [dawny Poryck] iwanickiego rejonu, gdzie w ciągu 20 minut… zabiliśmy obywateli narodowości polskiej. W czasie tej akcji zabito 300 ludzi, wśród których były dzieci, kobiety i starcy. Po zabiciu ludzi w kościele w Pawłowce, udałem się z grupą do położonej w pobliżu wsi Radowicze oraz polskich kolonii Sadowa i Jeżyn, gdzie wziąłem udział w masowej likwidacji ludności polskiej. W wymienionych koloniach zabito 180 kobiet, dzieci i starców. Wszystkie domy spalono, a mienie i bydło rozgrabiono”.

Ludobójstwo Polaków upowcy kontynuowali w kolejnych miesiącach, przesuwając je na zachód, aż po ziemię lubelską i przemyską. Liczba ofiar jest nieznana, szacuje się, że z rąk ukraińskich bojówek zginąć mogło nawet 100 tys. Polaków. W raporcie KG AK z lipca 1943 roku, wyliczającym wymordowane miejscowości, czytamy:

„Wykaz ten nie zawiera wszystkich miejscowości, objętych akcją pogromową, lecz tylko te, z których niedobitkom i rannym udało się dotrzeć do Lwowa. Pogromy takie odbyły się również w innych powiatach Wołynia, z których dotychczas nie nadeszły wiadomości. Wypadki samoobrony ze strony ludności polskiej były bardzo rzadkie ze względu na brak broni (…) Dla Polaków jedynym ratunkiem była ucieczka”.

Przez kolejne dziesięciolecia Polska i Polacy uciekali przed opisaniem krzywd w obszarze publicznej pamięci historycznej. Już czas najwyższy na prawdę.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Kultura i Historia