28 grudnia przypada 123 rocznica pierwszego pokazu filmowego na świecie, przeprowadzonego przez braci Lumiere w Sali Indyjskiej paryskiej Grand Cafe. Muzeum Kinematografii ma wieloletnią tradycję obchodzenia urodzin kina. W tym roku zaplanowaliśmy pokaz filmu z 1928 r. "Szaleńcy" w reżyserii Leonarda Buczkowskiego
– podkreśliła Joanna Zielińska z Muzeum Kinematografii w Łodzi na konferencji prasowej.
Jak dodała, film ten był debiutem reżysera znanego jako autor takich powojennych tytułów jak "Zakazane piosenki" czy "Skarb". "Szaleńcy", którzy są opowieścią o trójce przyjaciół walczących w Legionach Piłsudskiego, pokazani zostaną w wersji zrekonstruowanej cyfrowo przez Filmotekę Narodową.
Był to jeden z ostatnich polskich filmów niemych i jednocześnie prawdziwy przełom w rodzimej kinematografii. W jego realizacji brało udział mnóstwo statystów oraz koni, były efekty pirotechniczne oraz kostiumy wypożyczone od wojska. Specjalnie na rynek zachodni przygotowano zwiastuny "Szaleńców", a sam film odniósł niemały sukces w Stanach Zjednoczonych
- wyjaśniła Zielińska.
Muzeum Kinematografii przygotowało dodatkową atrakcję ze swoich zbiorów – przed seansem będzie można obejrzeć kolekcję archiwalnych plakatów do filmów Buczkowskiego. Natomiast Wydział Kultury łódzkiego magistratu chce zachęcić łodzian do poznawania współczesnego kina.
W kinie Charlie odbędzie się 21 stycznia specjalny pokaz filmu "Monument" w reż. Jagody Szelc. To wyjątkowy film, wyreżyserowany przez absolwentkę łódzkiej Szkoły Filmowej, w którym grają studenci tej uczelni. Ci, którzy mieli okazję obejrzeć ten obraz, wychodzą zaskoczeni. To kino, które porusza. Po projekcji odbędzie się spotkanie z autorką
– powiedziała dyrektorka Wydziału Kultury Urzędu Miasta Łodzi Dagmara Śmigielska.
Konferencja poświęcona obchodom 123. urodzin kina odbyła się w reaktywowanym kilka lat temu niekomercyjnym "Starym Kinie" przy ul. Piotrkowskiej 120; w miejscu, gdzie w 1899 r. bracia Antoni i Władysław Krzemińscy uruchomili pierwsze na ziemiach polskich kino "Gabinet Iluzji".
"Kinematograf, ustawiony w ówczesnej restauracji Adolfa Fiszera, wywołał w mieście tak wielkie poruszenie, że widzowie, którzy na pokaz wchodzili drzwiami, byli zmuszeni opuścić pomieszczenie przez okna – i jest to fakt udokumentowany"
– wyjaśnił Szymon Wacławski ze "Starego Kina".
W niewielkiej sali "Starego Kina" widz ma do czynienia z obrazami odtwarzanymi na starych projektorach z taśm 35-mm i takie pokazy – przy których obok dźwięku filmowego można usłyszeć, jak pracuje projektor – wciąż cieszą się zainteresowaniem prawdziwych kinomanów.