Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Kultura i Historia

Testament Rotmistrza

Skąd się biorą zasoby sił i ducha, które w chwili próby okazują się na wagę dobrze podjętych, z punktu widzenia moralnego, decyzji? Przecież nie z instynktownej reakcji na to, co przynosi los. Muszą z czegoś wyrastać. Bohater nie rodzi się w ułamkach sekund – wzrasta, buduje się, na dziesiątki lat przed tym, zanim przyjdzie czas owej próby. Rotmistrz Witold Pilecki – który poszedł na ochotnika do Auschwitz, by opowiedzieć światu, co się tam dzieje, i który stanął potem wobec grozy komunistycznego aparatu bezprawia – był rycerzem nie z przypadku. Został na takiego wychowany w rodzinnym domu, kiedy z chłopca stawał się mężczyzną.

Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu, w Karelii, blisko fińskiej granicy na obrzeżach carskiej Rosji. Julian, ojciec Witolda, był pomocnikiem leśnym, potem osiągnął stanowisko leśnego rewizora. Rodzina była na wskroś patriotyczna, rządził w niej duch narodowowyzwoleńczy. Dziadek Józef, powstaniec styczniowy, został za działalność wywrotową zesłany na Sybir. Nawet sam budynek dworu w Sukurczach (majątek posagowy prababki z Domeyków) był pamiątką wydarzeń roku 1863 – za rozsuwaną ścianą znajdowała się skrytka, w której ukrywano rannego powstańca. Jakie groziły wówczas za to konsekwencje wiadomo: konfiskata majątku i zsyłka.

Reklama

Treść patriotyczną tłumaczyła matka

Tradycje powstańcze pielęgnowano nie tylko przez wzgląd na dziadka, ale także dwóch wujów Witolda: Hipolita i Hieronima, którzy także bili się z Moskalem w trakcie styczniowej insurekcji. Jak chciała rodzinna legenda to właśnie Hipolita Osiecimskiego, sportretował Artur Grottger na obrazie „Ucieczka”. Na ścianach dworu wisiały zresztą grafiki grottgerowskie ze słynnych cykli „Polonia” i „Lithuania”. Ale co najważniejsze – pamięć o roku 1863 żyła przede wszystkim w rodzinnych opowieściach. Matka Witolda, Ludwika de domo Osiecimska, opowiadała dziecku o czasach walk o wolność. Tak wspominał to Wacław Szukiewicz, przyjaciel Pileckiego z dzieciństwa: „Miejsce dalekie od kraju rodzinnego i służba ojcu skazywałyby rodzinę Pileckich na zrusyfikowanie, gdyby tak jak w wielu wypadkach matka nie odegrała roli budzicielki ducha polskiego. W zapadłym Ołońcu […] treść patriotyczną tłumaczyła matka dzieciom. Kawaleryjska fantazja, odwaga rycerzy, samozaparcie i poświęcenie porywały i zachęcały małego Witka. Opowiadania matki o Powstaniu Styczniowym, o Murawiewie »Wieszatielu«, o Wilnie, o poniewieraniu i katowaniu przez niego Polaków, o konfiskatach majątków rodziny i zmuszaniu jej do tułaczki, przeorały głęboko  duszę małego chłopca, zasiewając w niej ziarna późniejszych czynów”. Trzeba czytać te słowa nie tylko w kontekście samego Rotmistrza i jego późniejszych postaw i wyborów. Ale także w kontekście sensu całej walki przeciwko zaborcom i sensu powstań narodowych: oto dawne czyny, dawni bohaterowie, budują pokolenia kolejne, zostawiają po sobie zaczyn, z którego w końcu ma powstać Niepodległa. Silny duch nie bierze się z niczego, nie bierze się z pustki…

Śpiącego zbudzi lwa

W 1910 r. państwo Pileccy postanowili wynająć mieszkanie w Wilnie, by tam kształcić swoje dzieci. Młodziutki Witold dorastał więc w mieście buntów filareckich, Ostrej Bramy, klasztoru z „Dziadów” Mickiewicza, celi Konrada, w mieście, z którym tak silnie duchowo związany był Komendant. W Wilnie Pilecki wstąpił do ruchu skautowskiego, na którego podłożu powstał Związek Harcerstwa Polskiego. Współpraca ze „Strzelcem”, ćwiczenia militarne oraz trening charakteru w harcerstwie – to był kolejny, niezbędny element dojrzewania do wielkości. Wybuch wojny zastał Pileckich w uzdrowisku w Druskiennikach, na dworcu, dosłownie w chwili wyjazdu do Hawryłkowa. Tam właśnie rodzina spędziła lata Wielkiej Zawieruchy, Witold uczył się w szkole w Orle. 15 listopada 1916 r. zmarł literacki idol młodego Pileckiego – Henryk Sienkiewicz. Koło polonistyczne przygotowało specjalną uroczystość, połączoną z wygłaszaniem referatów i recytowaniem fragmentów twórczości Mistrza. Siostra Witka Maria deklamowała wiersz Asnyka „Niewolnik”: „Na zrębie skał niewolnik stoi/ i patrzy w siną toń./ Muzyką fal swą duszę poi,/ na lutni wspiera dłoń […]/ I zbudzi lwa, co dotąd drzemie,/ śpiącego zbudzi lwa”. Lew się przebudził – Polska wstawała z popiołów dzięki czynom bojowym i dyplomatycznym. Ale lwem miał się też stać Witold.

Plutonowy-harcerz

Na razie założył w Orle drużynę harcerską, która potem wzięła udział w akcji uwalniania więźniów politycznych z niewoli. To właśnie młody Pilecki, wraz ze swymi harcerzami, przeprowadził atak na rosyjski magazyn wojskowy w 1918 r. Chcieli zaciągnąć się do korpusu Dowbor-Muśnickiego, więc w  magazynie zdobyli umundurowanie i wycofali się ostrzeliwani przez bolszewickie straże. Pilecki w wstąpił do P.O.W., a także oddziałów Samoobrony Litwy i Białorusi. Brał udział w walkach wyswobadzających miasto z rąk niemieckich. Już wtedy bił się z komunistami, zdobywając ich posterunek w mieście. To był chrzest bojowy dla „plutonowego-harcerza”. Potem brał udział w walkach nad Niemnem i wreszcie wstąpił do Dywizjonu Jazdy Wileńskiej, który został przemianowany na 13 Pułk Ułanów. Czas służby wojskowej dzielił z obowiązkami szkolnymi w Gimnazjum Lelewela w Wilnie. A potem walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Gdy kilku żołnierzy kompanii harcerskiej przez nieuwagę zasnęło na linii, z której polskie oddziały się wycofały, Pilecki na ochotnika zgłosił się, aby ich uratować. Właściwie w tym jednym odruchu młodzieńca, który dopiero wkracza w dorosłość – jest już zapowiedź wszystkiego, co będzie później: ułańskiej służby, walki w obronie Polski w roku 1939, wejścia do KL Auschwitz, udziału w  powstaniu warszawskim czy wreszcie w podziemiu antykomunistycznym. Gdy rycerz został wykuty, nie mógł działać inaczej.

Czyn Rotmistrza Pileckiego – to epilog bohaterskiej drogi jego antenatów. To epilog Powstania Styczniowego. Nie da się Wolnego Człowieka zakuć w kajdany. Człowiek Wolny będzie nim nawet wtedy, gdy przyłożą mu pistolet do potylicy i pociągną za spust. Nawet wtedy, gdy spróbują zatrzeć za nim wszelki ślad. Nam i przyszłym pokoleniom pozostawił po sobie testament – Niezłomną Postawę.

Źródło: tygodnik GP
Reklama