Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Teatr TVP: Prapremiera "Bezkrólewia"

To, co się stało po 2010 r., było zmianą na coś znacznie gorszego. Ja chciałem po prostu to doświadczenie przekazać, zapisać w tym tekście - powiedział autor tragikomedii "Bezkrólewie" Wojciech Tomczyk. Prapremiera spektaklu w reż. Jerzego Machowskiego w Teatrze Telewizji - 27 kwietnia.

Autor:

"Tomczyk miesza romantyczny patos z farsą i tworzy w ten sposób obraz świata, w którym przyszło nam żyć" - czytamy w zapowiedzi spektaklu.

"Moim zamiarem od dawna, jeszcze sprzed tragedii z 10 kwietnia 2010 r., było napisanie sztuki o ludziach, którzy w 'Bezkrólewiu' są określeni jako 'komiwojażerowie wniebowzięcia', o takich ludziach, których, obawiam się, jest coraz więcej wokół nas. Oni są przekonani o swojej wyjątkowości, doniosłości, ważności - choć to ich przekonanie jest niczym nie podparte"

- powiedział autor sztuki.

Tomczyk zwrócił uwagę, że "tacy ludzie współtworzyli historię Polski co najmniej od końca XVII w.". "Cały wiek XVIII - od czasów Saskich, przez czasy rozbiorów. Z całą feerią swojej barwności, moim zdaniem, wrócili właśnie w tym, co nieco na wyrost jest nazywane III Rzeczpospolitą" - wyjaśnił.

"To, co się stało po 2010 r., było zmianą na coś znacznie gorszego. Ja chciałem po prostu to doświadczenie przekazać, zapisać w tym tekście" - mówił. "Wiedziałem, że 'Bezkrólewie' szybko nie znajdzie drogi na deski sceniczne" - dodał Tomczyk.

"Dzięki Redbadowi Klynstrze ona trafiała niejako w 'drugim obiegu' do rąk reżyserów. Było trochę czytań performatywnych, które umacniały jej legendę jako 'półkownika III RP'" - powiedział dramatopisarz.

"Z tym większą sympatią myślę o młodym reżyserze Jurku Machowskim, który podjął się reżyserii tego tekstu dla Teatru Telewizji. Zyskał mój ogromny szacunek"

- dodał.

Tomczyk przyznał, że sytuacja wyjściowa w "Bezkrólewiu" jest nieco zbliżona do "Ślubu" Witolda Gombrowicza. "Tyle, że Henryk w 'Ślubie' jest protagonistą, a w moim tekście protagonisty nie ma" - wyjaśnił.

"W samym tekście i w jego realizacji widzę też reminiscencje genialnych, staropolskich inscenizacji Kazimierza Dejmka. Bez jego przedstawień bez wątpienia nie wplótłbym do tego tekstu aż dwóch pieśni staropolskich, rodem z komedii rybałtowskiej"

- dodał dramatopisarz.

"Szukałem właściwej formy do napisania takiej zwykłej staropolskiej komedii rybałtowskiej o nygusach, którzy wędrują od miasta do miasta - a to schemat, który obok komedii rybałtowskiej znamy też z komedii Fredry - którzy chcą korzystać z życia, coś udają"

- wyjaśnił.

Przyznał, że "z uwagi na naszą tragiczną historię pisanie komedii w Polsce jest niezwykle ryzykowne, ponieważ tutaj mało co kończy się dobrze - a komedia zawsze musi stać się tragikomedią". "Rzadko zdarzają się takie pokolenia, jak na przykład moje, które przeżyło życie bez wojny w Polsce" - ocenił.

"Bo tutaj jest, jak jest. Zdarzają się rzeczy, które gdzie indziej się nie zdarzają, a jedna z nich wydarzyła się dziesięć lat temu" - podkreślił autor "Bezkrólewia".

"Patrząc na to chłodnym okiem po 9 latach, jakie minęły od napisania tej sztuki, chcąc nie chcąc opisałem doświadczenie historyczne mojego pokolenia. Pamiętam np. taki oto obrazek z pierwszych dni po wyborze Karola Wojtyły na tron papieski, w naszym bloku był kiosk Ruch-u, a obok niego zawsze stała grupka osób przy popielniczce. I wtedy od tej kioskarki, która dużo paliła, po raz pierwszy usłyszałem chińskie przysłowie: 'obyś żył w ciekawych czasach'. Byłem nastolatkiem, miałem dosyć tej komunistycznej nudy i pomyślałem sobie, no tak przydałaby się zmiana. Nie rozumiałem tego porzekadła, ani niepokoju, jaki mieli ówcześni dorośli, którzy po prostu nie chcieli żadnych zmian"

- wspominał Tomczyk.

"'Bezkrólewie' to dramat współczesny, którego bohaterowie przynależą do dwóch różnych światów. Z jednej strony są to młody Kolo oraz jego starsi koledzy Gostek i Glans - którzy opuścili stolicę po śmierci króla, z drugiej zaś młoda Justyna, jej ojciec Józef i matka Zofia. Trzech wędrowców w drodze do granicy państwa zatrzymuje się u spokojnie żyjącej rodziny. Ich niespodziewane przybycie oraz wiadomość o bezkrólewiu wprowadza chaos i niepokój. W tym podzielonym świecie pojawia się też miłość, która przezwycięża wszelkie podziały"

- czytamy w zapowiedzi na stronie Teatru TVP.

Jak podkreślono, w sztuce Wojciecha Tomczyka "można się doszukiwać związków z dramaturgią Samuela Becketta, Witolda Gombrowicza, Sławomira Mrożka i Stanisława Wyspiańskiego".

Autor przyznaje, że od wielu lat chciał zmierzyć się z utworem nawiązującego do tradycji teatru staropolskiego. Tradycji teatru opowiadającego w lekkiej, wręcz frywolnej formie o najważniejszych dla Polaków sprawach. Sztuki, w której możemy rozpoznać siebie, takimi, jakimi jesteśmy. Usłyszeć ze sceny, co nam - jako wspólnocie przytrafiło się w ostatnich kilku dekadach. Śmiać się z samych siebie.

Prapremiera "Bezkrólewia" w Teatrze TV będzie telewizyjnym debiutem reżyserskim Jerzego Machowskiego. Zdjęcia zrealizował Jarosław Żamojda PSC. Scenografię i kostiumy zaprojektowała Aleksandra Gąsior. Muzykę skomponował Ignacy Zalewski. Opiekę reżyserską sprawował Michał Kwieciński.

Występują: Krzysztof Szczepaniak (Kolo), Edyta Januszewska (Justyna), Andrzej Mastalerz (Józef), Joanna Jeżewska (Zofia), Redbad Klynstra-Komarnicki (Glans) i Marcin Kwaśny (Gostek).

Prapremiera "Bezkrólewia" w Teatrze Telewizji - 27 kwietnia o godz. 21 w TVP1.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane