Wojciech Wencel wydał właśnie książkę „Wierzyński. Sens ponad klęską” - biografię poety Kazimierza Wierzyńskiego, której przez 30 lat, mimo wielu zapowiedzi, nie odważył się napisać żaden uniwersytecki historyk literatury.
- Pod Monte Cassino żołnierze mieli w okopach zwitki albo tomiki jego wierszy. Kult Kazimierza Wierzyńskiego był silny w 2. Korpusie i wśród lotników walczących o Anglię. Wydawało się, że po 1989 r. biografia najważniejszego poety emigracji niepodległościowej ukaże się natychmiast, zapowiadały to środowiska uniwersyteckie. W czym tkwił problem? Według polonistyki w III RP poeta emigracyjny miał prawo być poetą lirycznym. Ubolewano więc, że Wierzyński tracił czas i zamiast pisać o ptaszkach, lisach i pięknie przyrody amerykańskiej, pisał poematy historiozoficzne o Polsce
– powiedział o niej w rozmowie z Piotrem Lisiewicz w „Wywiadzie z chuliganem”.
Jak podkreśla Wencel, nigdy nie czuł się częścią literackiego salonu III RP, zawsze był outsiderem:
- Budowałem własną tożsamość poprzez rodzinę, poprzez klub, Arkę Gdynia, poprzez pracę nad sobą, poznawanie historii, zbieranie książek. Wszystko, co robiłem, było wbrew stadnym postawom i robiłem to dla siebie.
W programie zaskakująco mówi o znaczeniu ruchu kibicowskiego dla niego, ale także dla postaw młodych kibiców, często odmiennych od ich wychowanych na medialnej papce rówieśników.
- Dawna kultura I Rzeczpospolitej od 6. roku życia wychowywała chłopaka do służby Ojczyźnie. Na szablach chrzczono dzieci, szabla wiązała się z honorem i z wiarą w Boga. Ten pierwotny głód honorowej walki w czasach gdy nie ma wojen, gdy nie można realizować go na polu bitwy, jakoś realizuje się w ruchu kibicowskim. Uzewnętrznia się to, co jest w duszy każdego młodego mężczyzny. Wróć, już nie każdego jak się dzisiaj okazuje, w epoce LGBT
– mówi.
Niezwykła rozmowa o literaturze, patriotyzmie i Arce Gdynia: