"Przez całe życie chorował na nieuleczalny, przewlekły nieżyt gardła. Każdego dnia bał się utraty głosu. To był prawdziwy dramat życia Jana Kiepury"
- powiedział biograf artysty, muzykolog dr Wacław Panek.
"To był prawdziwy idol, jeden z pierwszych idoli kultury masowej. W 1942 roku na występ Kiepury w Chicago przyszło ponad 40 tysięcy słuchaczy, kolejne 40 tysięcy wypełniło za jego sprawą nowojorską Madison Square Garden. W Stanach Zjednoczonych tylko Elvis Presley mógł liczyć na taką widownię"
- dodał.
"Kiepura zasłynął nie tylko dzięki barwie głosu, ale także intensywności swoich występów - za co często był też krytykowany. Legendarna była jego pracowitość - ponoć godzinami potrafił ćwiczyć jedną frazę, nim osiągnął zadowalające go brzmienie"
- napisała Małgorzata Kosińska na Culture.pl.
"Wiedział, że jest gwiazdą, ale nie dawał tego odczuć. Nie oszczędzał się, śpiewał zawsze, kiedy go poproszono"
- powiedział muzykolog i krytyk muzyczny Józef Kański, cytowany w scenariuszu filmu realizowanego właśnie przez Michała Górala, twórcę takich filmów dokumentalnych jak m.in. "Przypomnieć sobie raj" (1990) - o Jerzym Nowosielskim, "Rabbi" (1997) - o Romanie Brandstaetterze i "Cud na Nowolipkach" (2020).
"On po prostu malował śpiewem, wszystkimi barwami" - oceniła primadonna polskiej operetki Wanda Polańska, cytowana w filmie Górala.
13 sierpnia 1966 r. Jan Kiepura zaśpiewał - wyłącznie po polsku - na koncercie dla Polonii w Port Chester w Stanach Zjednoczonych. Dwa dni później zmarł na atak serca w swojej rezydencji w Harrison, opodal Nowego Jorku. Zgodnie ze swoim życzeniem został pochowany w Alei Zasłużonych na warszawskim Cmentarzu Powązkowskim. Uroczystości pogrzebowe zgromadziły ok. 200 tys. osób.
Samolot z ciałem Kiepury - którym przylecieli również żona artysty Marta oraz synowie Tadeusz i Marian - wylądował na Okęciu w piątek, 3 września o godz. 17.40. Obsypaną kwiatami trumnę przewieziono do kościoła św. Krzyża.
"W sobotę od samego rana na Krakowskim Przedmieściu zaczął gromadzić się tłum. Kościół Św. Krzyża i jego okolice były szczelnie wypełnione. Proboszcz Stanisław Dymek rozpoczął nabożeństwo żałobne. Przy organach siedział Feliks Rączkowski, a na chórze śpiewali zmarłemu artyście po raz ostatni - Bernard Ładysz i Bogdan Paprocki. O jedenastej kryształową trumnę, zapakowaną w drewnianej skrzyni, przewieziono do hallu Teatru Wielkiego" - opisał Wacław Panek w książce "Jan Kiepura" (Twój styl, 1990).
"Mieszkańcy stolicy żegnali swojego ulubionego śpiewaka. Trumna z ciałem Kiepury została wystawiona w holu Teatru Wielkiego. Warszawa, której śpiewał w latach młodości, zginęła na wojnie" - przypomniała Małgorzata Kosińska.
"Do dziś nie jestem pewien, czy stara Warszawa, dążąca na Powązki za tą trumną, nie wędrowała również po to, żeby pogrzebać własną młodość"
- wspominał Jerzy Waldorff.
"Przecież ja nie straciłam jednego człowieka. Jan był moim mężem, kochankiem, ojcem moich dzieci, nauczycielem, opiekunem, doradcą" - mówiła, uczestnicząca w warszawskich uroczystościach pogrzebowych Marta Eggerth.