Tarantino to niekwestionowany król kina w wersji hard: wymieniany obok Davida Lyncha i braci Coen jako przedstawiciel filmowego postmodernizmu, dzięki takim hitom jak „Pulp Fiction”, „Kill Bill” czy „Bękarty wojny” w pełni zasłużył na miano jednego z najbardziej nieszablonowych twórców Hollywood. Jego biografia to hołd złożony sztuce filmowej – kiedy w wieku 16 lat porzucił naukę, tuszując swój prawdziwy wiek, zatrudnił się jako bileter w kinie puszczającym filmy pornograficzne. Gdy kłamstwo wyszło na jaw i został wyrzucony, rozpoczął pracę w wypożyczalni kaset video. To umożliwiło przyszłemu twórcy kontakt z całą paletą gatunków filmowych i znacząco wpłynęło na jego karierę. Tarantino to bowiem mistrz kolażu – w jego filmach mieszają się komedia, kryminał i sensacja, nierzadko osadzone w konwencji kina gangsterskiego czy westernu (zwłaszcza ostatnie „Django” i „Nienawistna ósmemka”). Spoiwem, które łączy wszystkie filmy Tarantino jest popkultura, z której reżyser czerpie pełnymi garściami.
Od lat, twórca zarzeka się, że po nakręceniu dziesiątego pełnometrażowego obrazu, zakończy swoją reżyserską przygodę. Obecnie pracuje nad niezatytułowanym jeszcze projektem, w którym skupi się na wstrząsającej historii sekty Charlesa Mansona. Banda w 1969 dokonała zbiorowego morderstwa w willi Romana Polańskiego w Beverly Hills. W wyniku brutalnej napaści zginęli m.in. ciężarna żona polskiego reżysera Sharon Tate i producent Wojciech Frykowski. W głównych rolach Tarantino chciałby zobaczyć Brada Pitta (jako detektywa prowadzącego śledztwo), Margot Robbie (jako Tate), Samulea L. Jacksona (uchodzącego za ulubionego aktora Tarantino) i Jennifer Lawrence. Zdjęcia mają ruszyć w przyszłym roku. Będzie to dziewiąty w karierze twórcy pełnometrażowy film fabularny, a zarazem pierwszy, którego scenariusz zostanie oparty na prawdziwych wydarzeniach.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tarantino kręci nowy film. Opowie o rzezi w willi Polańskiego i innych zbrodniach sekty Mansona
Reklama