Łącznie w USA zmarło ponad 3,7 tys. osób z koronawirusem. Blisko połowa z tych zgonów przypada na stan Nowy Jork.
Według danych portalu "New York Times" w USA do wtorku popołudnia czasu EST (Eastern Standard Time) z powodu zakażenia koronawirusem zmarło ponad 3,7 tys. osób; to więcej niż wykazały łączne oficjalne statystyki w Chinach - 3305. Liczba ofiar śmiertelnych plasuje Stany Zjednoczone na czwartym miejscu po Włoszech, Hiszpanii i Francji. Jak zauważa Reuters -w USA chory na Covid-19- umiera średnio co dwie minuty.
W opinii brumistrza Nowego Jorku Billa de Blasio, zapotrzebowanie miasta na sprzęt i pracowników medycznych jest ogromne. Wiązał to m.in. z gwałtownym wzrostem liczby pacjentów zarażonych koronawirusem w dzielnicy Queens.Burmistrz mówił o tym w kompleksie stadionów USTA Billie Jean King National Tennis Center. Obiekt mieszczący się w części Queensu, Flushing, jest przekształcany w kolejny szpital.
- Wkrótce znajdzie się tu 350 łóżek szpitalnych w celu ochrony życia nowojorczyków
- zapowiadał de Blasio dodając, że przybyło 135 dodatkowych karetek pogotowia i 270 ratowników medycznych.
Nie ukrywał, że wciąż powiększa się liczba przypadków SARS-Cov-2 oraz hospitalizacji, a co za tym idzie zapotrzebowanie na sprzęt i pracowników medycznych. W tym kontekście, pisał dziennik „New York Times”, za „linię demarkacyjną” uznał zbliżającą się niedzielę.
- Musimy się przygotować na następny tydzień, kiedy spodziewamy się ogromnego wzrostu liczby zachorowań
- przewidywał burmistrz.
De Blasio zwrócił się o wsparcie do Białego Domu. Poprosił o 1000 pielęgniarek, 350 terapeutów oddechowych i 150 lekarzy z wojska i rezerwy. - Ponowiłem tę prośbę i muszę powiedzieć na wiele sposobów, że jest to wymóg, ponieważ dotyczy ratowania życia - argumentował De Blasio.
Amerykańskie władze mówią, że najlepsze scenariusze zakładają od 100 tys. do nawet 240 tys. tys. ofiar śmiertelnych w USA. Szczyt epidemii w Stanach Zjednoczonych ma przypaść w okolicach Świąt Wielkanocnych.