Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Koronawirus

Nowe obostrzenia potrzebne? Ekspert: pozwolą szybciej wrócić dzieciom do szkół

- Konieczne jest wyjaśnienie dotyczące decyzji rządu ws. kwarantanny po świętach - twierdzi prof. Magdalena Marczyńska, specjalistka chorób zakaźnych wieku dziecięcego. - Narodowa kwarantanna pozwoli na szybszy powrót dzieci do szkół i ułatwi rozpoczęcie bezpiecznego procesu szczepień – dodała.

mg

Reklama

Prof. dr hab. n. med. Magdalena Marczyńska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która doradza rządowi w ramach działalności Rady Medycznej, przyznała, że konieczne jest szersze i jaśniejsze wyjaśnienie czwartkowej decyzji rządu o narodowej kwarantannie po świętach.

"Zwracaliśmy, jako Rada Medyczna, uwagę rządowi, że ludzie nie zostaną w domach podczas skumulowanych ferii, jeżeli będzie się o tym mówiło w kontekście wypoczynku zimowego. Wskazywaliśmy, że kwarantannę narodową poprzedzającą szczepienia łatwiej będzie społeczeństwu zaakceptować. Rząd miał tę sprawę przeanalizować i podjąć decyzję, co zrobić"

– powiedziała ekspertka.

Powodem ogromna liczba zgonów

W jej ocenie głównym powodem podjęcia tej decyzji jest ogromna liczba zgonów notowana w Polsce od kilku tygodni. Ona świadczy nie tylko o dużym obciążeniu służby zdrowia, ale także ratownictwa medycznego. Zdaniem ekspertki prośba o pozostanie w domach przez Polaków ma pomóc wpłynąć na tę bardzo przykrą statystykę.

Przyznała, że trzytygodniowe – nieco ostrzejsze restrykcje – mają pozwolić na szybszy powrót dzieci do szkół, bo wszyscy rozumieją, jak paląca jest to sprawa.

"Jeżeli rzeczywiście jeszcze raz się poświęcimy, posłuchamy zaleceń, to od połowy stycznia wszystkim będzie łatwiej, bo dzieci znów spotkają rówieśników, a całe rodziny wrócą do normalnego funkcjonowania. Oczywiście w pełni rozumiem zmęczenie ludzi pandemią, to, że mają już tego wszystkiego dość. To naturalne i zrozumiałe. Do tego dochodzi proces szczepień. Aby mógł być prowadzony na masową skalę i w sposób bezpieczny – nie może się skumulować z kolejną falą epidemii. Szczepienia pomogą nam wrócić do normalności, ale spróbujmy zrobić wszystko, aby móc się zaszczepić, aby być w dobrym zdrowiu w styczniu i w lutym – przyjmując drugą dawkę"

– powiedziała prof. Marczyńska.

Przyznała, że logistyka szczepień jest także utrudniona przez to, że dotrą one do Polski w ampułkach, które nie są jedną dawką, ale pięcioma i trzeba je wykorzystać w ciągu ok. 2 godzin.

"Nie możemy mieć dwóch wyzwań na głowie"

"Wszystko to powoduje, że czeka nas wiele wyzwań, a personelu medycznego w Polsce jest określona liczba. Dlatego rozumiem decyzję rządu w tej mierze, że nie możemy mieć w połowie stycznia dwóch wielkich wyzwań na głowie – szczepień i kolejnej "górki zakażeń" – powiedziała.

Zdaniem prof. Marczyńskiej niestety może być tak, że ci, którzy i tak nie posłuchaliby próśb o pozostanie w domach w czasie ferii, nie zrobią tego po zaostrzeniu obostrzeń. Zwróciła uwagę, że Rada Medyczna od początku była sceptycznie nastawiona do samego pomysłu ferii dla wszystkich w jednym okresie. Dodatkowo widzi ona pewne ryzyko w tym, że dzieci nie będą mogły np. uczestniczyć w obozach sportowych czy szkoleniach, a ruch na powietrzu pozytywnie wpływa na odporność.

W jej ocenie najważniejsza jest perspektywa powrotu do normalności po epidemii. Gdy wrócą szkoły i zaczną się szczepienia, przybliży się ona, a nie oddali.

mg

Reklama