Każdy ma swoje kłopoty
Przez kilka pierwszych dni po głosowaniach w sprawie pro- i antyaborcyjnych projektów ustaw, które przejdą do historii polskiej polityki, wydawało się, że PiS ma na dłużej święty spokój.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Przez kilka pierwszych dni po głosowaniach w sprawie pro- i antyaborcyjnych projektów ustaw, które przejdą do historii polskiej polityki, wydawało się, że PiS ma na dłużej święty spokój.
Nawet Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy nie zagłuszyła swoimi fajerwerkami lamentu, jaki od zeszłej środy towarzyszy opozycji parlamentarnej. Jeśli rok temu PiS straciło trochę przez początki feministycznego „czarnego protestu”, to tym razem parasolkami oberwały Platforma Obywatelska i Nowoczesna. Oberwały na tyle mocno, by wpaść w ciąg niekończących się zawrotów głowy, skutkujących całkowitą utratą orientacji.
Kwiat polskich naukowców udał się w teren, by zbadać wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich zainteresowanych wynikami tego typu badań okazało się, że na PiS głosują całkowicie zwyczajni ludzie.
Boże Narodzenie to czas cudów, lecz również dysonansów poznawczych. Tygodniki, lubujące się w atakach na Kościół, potrafią przyozdobić się ciepłą, świąteczną okładką. Politycy, krytykujący zbyt wielki udział Kościoła w życiu publicznym, afiszują się z religijną symboliką.
W ostatnich dniach w polskiej polityce mieliśmy do czynienia głównie z zajętym sobą (czy raczej rekonstrukcją i dochodzeniem do ładu z prezydenckimi wetami) PiS-em i skupioną na atakowaniu PiS-u opozycją.
Niektóre osoby publiczne prześladuje ostatnio pech. Tylko pokażą się na mieście i zaraz jest z tego afera. Przekonali się o tym w ostatnich dniach Małgorzata Gersdorf i Mateusz Kijowski. Tym samym walka o wolność i demokrację kolejny raz pokazała swój tragikomiczny wymiar. Uśmiech zaś na pewno wszystkim się przyda, ponieważ dla polityków adwent nie będzie raczej czasem refleksji i wyciszenia.
Czy ogłaszając w czwartek decyzję o połączeniu sił z Rafałem Trzaskowskim i PO w Warszawie, Ryszard Petru i Paweł Rabiej zdawali sobie sprawę, jakie konsekwencje będzie miała ich deklaracja?
Od niedawna na Twitterze zwiększono liczbę znaków w jednym wpisie do 280. Dzięki temu Donald Tusk, odczekawszy kilka dni od Marszu Niepodległości, zebrał w jednym tweecie wszystkie zarzuty wobec Polski. „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawiłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla?” – zastanawia się rozmówca Putina z sopockiego molo, kończąc dramatycznie: „Zbyt podobne, by spać spokojnie”.
Start Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich w Warszawie to ważne wydarzenie w historii najnowszej Platformy Obywatelskiej. Trzaskowski, od dawna już przedstawiany jako potencjalny nowy lider ugrupowania, w swoim czasie kreowany na następcę Ewy Kopacz, ostatecznie wyznaczony został do roli znaczącej, lecz i trudnej – kontynuatora polityki Hanny Gronkiewicz-Waltz. Do tego jeszcze muszącego przekonać świat o tym, że ze swoją mentorką i poprzedniczką nie ma nic wspólnego.
Platforma, przegrywając na arenie polityki krajowej, od początku kadencji próbuje otwierać nowe fronty w samorządach. Tydzień, który upłynął od konwencji samorządowej tej partii, pokazuje, że jako pole bitwy Grzegorz Schetyna wybrał jednak bardzo grząski grunt dla swoich kolegów i koleżanek.
Podczas sobotniej konwencji samorządowej PO lider tej partii Grzegorz Schetyna mówił o wszystkim, oprócz samorządu. Trudno się temu dziwić, ponieważ Platforma do samorządu nie ma zbytnio szczęścia, choć (a może – dlatego właśnie) rządzi w wielu polskich miastach.
Hanna Gronkiewicz-Waltz traci poparcie kolegów z Platformy Obywatelskiej. Piotr Misiło rzuca wyzwanie Ryszardowi Petru. Prezydent zdaje się wygaszać spór z Prawem i Sprawiedliwością, atakując jednak coraz ostrzej Zbigniewa Ziobrę. Sporo dzieje się więc zarówno w opozycji, jak w obozie rządzącym.
„1 października 2017 roku zaczął się w Polsce faszyzm! Weszła w życie pierwsza represyjna ustawa odpowiedzialności zbiorowej” – ogłosił na swoim twitterowym profilu płk Adam Mazguła. Zaskoczył tym na pewno wielu swoich zwolenników przekonanych, że polski faszyzm zaczął się o wiele wcześniej.
Tak jak było do przewidzenia, kolejny tydzień polityka toczy się głównie wokół sporu o nasze relacje z UE, przede wszystkim z Niemcami. Czy Unia ma prawo zajmować się nawet takimi wewnętrznymi sprawami Polski, którymi jeszcze kilka lat temu zajmować się nie chciała?
Po zawirowaniach związanych z prezydenckimi wetami i nawałnicy, jaka dotknęła dużą część Polski, stając się okazją do ataków na rząd, polityka zdaje się wracać do swojego normalnego biegu. Rząd skupia się na bezpieczeństwie socjalnym i tym rozumianym najbardziej dosłownie. Tam, gdzie słabiej radzi sobie jego piar, wkraczają działacze opozycji. Najmocniejsze wsparcie Beata Szydło otrzymała jednak nie od nich, lecz od prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
Z różnych powodów ubiegły tydzień obfitował w dramatyczne sytuacje zarówno w Polsce, jak i na świecie – u nas walczono ze skutkami klęski żywiołowej, zachodnia Europa kolejny raz, właściwie kilka razy, padła ofiarą terroru. Wnioski płynące z tych nieszczęśliwych wydarzeń również nie nastrajają optymistycznie.
Święto Wojska Polskiego oprócz wymiaru patriotycznego i wspólnotowego zyskało w tym roku również znaczenie praktyczne. Ministerstwo Obrony Narodowej, wzmocnione sondażowym poparciem Polaków, ogłosiło plany reform zmierzające do stworzenia armii mogącej samodzielnie bronić kraju.
Wygląda na to, że po słabszym momencie do Prawa i Sprawiedliwości znów uśmiechnęło się w ostatnich dniach szczęście. Drugiej wizyty w prokuraturze Donald Tusk raczej nie uzna za udaną. Kolejne taśmy przypomniały Polakom arogancję ekipy PO, choć tym razem to bardziej komedia obyczajowa niż kryminał.
Od kilku dni trwa nowa fala protestów. Pretekstem stał się rzekomy zamach na trójpodział władzy, mający się dokonać za pomocą pakietu ustaw o sądownictwie.
Wizerunkowe efekty wizyty Donalda Trumpa przerosły najśmielsze oczekiwania.