Z najnowszego komunikatu resortu finansów wyłania się bardzo niepokojący obraz stanu finansów publicznych pod rządami koalicji KO-Lewica-PSL.
Dochody budżetowe w okresie styczeń – luty 2026 r. wyniosły 78,3 mld zł, podczas gdy wydatki poszybowały do poziomu aż 126,8 mld zł. Różnica ta oznacza potężny deficyt wynoszący 48,5 mld zł.
Aby uzmysłowić sobie skalę tego zjawiska, wystarczy spojrzeć na dane historyczne. Rząd Zjednoczonej Prawicy przez cały 2018 rok zanotował deficyt na poziomie 10,4 mld zł, w całym 2019 roku było to 13,7 mld zł, a w naznaczonym gospodarczymi wstrząsami po wybuchu wojny 2022 roku – zaledwie 12,4 mld zł. Nawet w 2016 roku, gdy wprowadzano niezwykle kosztowny program 500 Plus, całoroczny deficyt wynosił 46,3 mld zł. Obecna ekipa rządząca przebiła te całoroczne wyniki w zaledwie 60 dni.
Wydatki w górę, słabe sygnały z gospodarki
Wykonanie wydatków na poziomie 126,8 mld zł to co prawda 13,8 proc. rocznego planu, ale rok do roku oznacza to wzrost wydatków państwa aż o 14,7 mld zł (tj. o 13,2 proc. w stosunku do pierwszych dwóch miesięcy 2025 r.).
Choć dochody podatkowe nieznacznie wzrosły (o 2,1 mld zł, osiągając 69,5 mld zł), to szczegółowe dane napływające z gospodarki wcale nie napawają optymizmem. Wpływy z kluczowego dla państwa podatku VAT wyniosły 64,5 mld zł i były wyższe jedynie o 1,5 proc. (0,9 mld zł) niż przed rokiem. Jak tłumaczy sam resort, na wpływy z VAT w lutym negatywnie rzutował spadek produkcji przemysłowej (o 1,5 proc. rok do roku) oraz głębokie tąpnięcie w produkcji budowlano-montażowej (o 12,8 proc. r/r w styczniu). Sytuację ratowały wpłaty z tytułu grudniowych inwestycji publicznych i militarnych z końca 2025 roku.
Gorzej wygląda również sytuacja dochodów niepodatkowych z tytułu sprzedaży uprawnień do emisji gazów cieplarnianych – do budżetu spłynęło z tego źródła 1,5 mld zł, czyli o 22,9 proc. (0,4 mld zł) mniej niż rok wcześniej. Wpływy z akcyzy osiągnęły z kolei 14,1 mld zł (wzrost o 1,2 mld zł).
Wpływy z PIT na potężnym minusie
Wyjątkowo słabo prezentują się wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). W raporcie Ministerstwa Finansów czytamy, że były one wręcz ujemne i wyniosły -24,7 mld zł. To wynik o 1,9 mld zł (8,3 proc.) gorszy w stosunku do wykonania w pierwszych miesiącach ubiegłego roku.
Resort tłumaczy ten stan rzeczy przede wszystkim przekazaniem wyższych udziałów jednostkom samorządu terytorialnego (JST). Samorządy, zgodnie z reformą obowiązującą od 2025 roku, w styczniu i lutym otrzymały podwójne raty udziałów, które łącznie opiewały na 59,5 mld zł (wobec 53,5 mld zł rok wcześniej). Nawet jednak przy założeniu, że udziały JST pozostałyby na zeszłorocznym poziomie, dochody budżetu państwa z PIT wciąż byłyby ujemne i wynosiłyby -18,6 mld zł.
Podatek dla banków ciągnie CIT
Jedynym dużym podatkiem dochodowym, w którym odnotowano wyraźny wzrost, jest CIT. Do budżetu z tego tytułu trafiło 11,2 mld zł (wzrost o 11,1 proc., czyli ok. 1,1 mld zł). Wynika to jednak w dużej mierze z bezpośredniego dociążenia sektora bankowego nowymi stawkami, a nie z wyższej rentowności polskich firm. Jak precyzuje samo ministerstwo:
Deficyt wypracowany tylko w dwa pierwsze miesiące tego roku rodzi naturalne pytania o to, jak duża okaże się dziura budżetowa na koniec 2026 roku i czy państwo będzie w stanie udźwignąć tak gwałtownie rosnące wydatki.