Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

Węgla brakuje nawet na Śląsku. Były wiceminister ostrzega: Rząd premiera Tuska zaniedbał Polaków

Sytuacja na rynku węgla staje się dramatyczna. Surowca brakuje nawet tam, gdzie tradycyjnie powinno go być pod dostatkiem – na Śląsku. Przedsiębiorcy prowadzący składy opału nie kryją niepokoju, a ceny drastycznie rosną. Były wiceminister aktywów państwowych alarmuje, że obecny rząd dopuścił do ogromnych zaniedbań, za które zapłacą zwykli Polacy.

Składy świecą pustkami. O dramatycznej sytuacji na rynku opowiada portalowi Niezalezna.pl Kamil Radecki z największego składu węgla w Rybniku.

- Jakiego węgla brakuje w naszym składzie? Każdego – przyznaje wprost przedsiębiorca. Jak tłumaczy, brakuje zarówno polskiego surowca z kopalń „Marcel” w Radlinie i „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach, jak i węgla importowanego z Kazachstanu. Choć ten zagraniczny jest stosunkowo bardziej dostępny, to i tak pojawiają się problemy logistyczne na szlakach transportowych. Kazachskie kopalnie miały duży zbyt do Chin, przez co mniej surowca docierało do Polski. - Czekamy na dostawy, za jakiś tydzień, półtora powinniśmy coś dostać – dodaje Radecki, zaznaczając, że mówi jedynie o skali mikro swojego przedsiębiorstwa. W skali kraju sytuacja wygląda równie pesymistycznie.

Rosną ceny, składy są puste

Od początku września ceny węgla wzrosły o 200 do 300 złotych na tonie. W rybnickim składzie „Hurt węgla - Radecki” za polski ekogroszek (wielkość od 5 do 25 mm) z kopalni „Silesia” trzeba zapłacić 1600 złotych za tonę luzem, a za węgiel typu groszek eko-choice – 1800 złotych. Wersja workowana to wydatek rzędu 1750–1920 złotych. Węgiel grubszy, taki jak orzech (25-80 mm) z Kazachstanu, kosztuje od 1450 do 1600 złotych, natomiast ten sam sortyment z kopalni „Marcel” wyceniany jest na 1500–1650 złotych.

Podobne, a nawet wyższe ceny notuje się w innych miastach. W Bytomiu pracownica jednego ze składów przyznaje, że za tonę groszku luzem trzeba zapłacić od 1800 do 2000 złotych, a cena surowca workowanego oscyluje między 2000 a 2200 złotych. W Gorzycach (powiat wodzisławski) tona groszku luzem kosztuje od 1650 do 2000 złotych, a najpopularniejszy orzech z kopalni „Marcel” to wydatek 1650 złotych luzem i 1850 złotych w workach.

„Brakuje węgla dla odbiorców indywidualnych i dla energetyki”

Znacznie mocniej i szerzej problem diagnozuje poseł Prawa i Sprawiedliwości, były sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych oraz pełnomocnik rządu Mateusza Morawieckiego ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego, Marek Wesoły.

Wygląda na to, że całe zapasy, które w zeszłym roku były niejako problemem zostały latem br. zużyte, zarówno węgla energetycznego, jak i surowca dla elektrowni

– mówi w rozmowie z Niezalezna.pl polityk.  

Jak podkreśla, nadeszła jesień, składy są puste, przez co brakuje węgla „grubego” dla odbiorców indywidualnych oraz surowca dla energetyki. Według posła PiS, zapadła decyzja, by kopalnie natychmiast wydobyły więcej węgla, jednak w górnictwie nie da się zarządzić wzrostu produkcji z dnia na dzień.

Działania premiera Donalda Tuska i ministra energii mogą okazać się spóźnione.

Wesoły ostrzega, że braki spowodują ogromny import i drastyczny wzrost cen, na którym zarobią importerzy. Wskazuje również na zaniedbania rządu w kwestii rynku pelletu – najpierw namówiono Polaków na piece pelletowe, a dziś ceny tego paliwa są niezwykle wysokie. Polityk apeluje do wszystkich, którzy mają jeszcze szansę kupić węgiel, by zrobili to jak najszybciej, ponieważ grożą nam ogromne kłopoty.

„Sektor wydobywczy - zgodnie z planami”

Jak na te doniesienia reaguje rząd? Departament Komunikacji Ministerstwa Energii przekazał nam uspokajający, acz lakoniczny komunikat:

„Krajowy sektor wydobywczy realizuje produkcję zgodnie z planami. Polska Grupa Górnicza S.A., największy krajowy producent węgla kamiennego energetycznego, w czerwcu zaktualizowała swoje plany i zakłada wydobycie o 1 mln ton węgla więcej, niż pierwotnie zakładano”.

Warto przypomnieć, że PGG posiada w województwie śląskim 7 głównych oddziałów wydobywczych, obejmujących łącznie 13 ruchów produkcyjnych (w ramach Rybnickiego Okręgu Węglowego działa jedna kopalnia zespolona, którą tworzą ruchy: „Chwałowice”, „Jankowice”, „Marcel” i „Rydułtowy”).

Czy brak węgla dotknie też przemysł?

Sytuacji odbiorców indywidualnych nie uratuje Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW), w skład której wchodzą obecnie 4 kopalnie. Rzecznik spółki, Wojciech Sury, przypomina, że JSW jest przede wszystkim producentem węgla koksowego (stanowiącego około 85 proc. całkowitej produkcji), niezbędnego do produkcji stali.  

Pozostałe 15 proc. (zgodnie z planem na 2026 r. ok. 2 mln ton) to węgiel do celów energetycznych. Trafia on jednak wyłącznie do profesjonalnych instalacji energetyki zawodowej w ramach wieloletnich kontraktów. JSW nie prowadzi sprzedaży detalicznej, choć – jak zapewnia rzecznik – w razie potrzeby spółka jest w stanie zwiększyć wolumen węgla energetycznego o dodatkowe kilkaset tysięcy ton.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Gospodarka