Bloomberg alarmuje, że konflikt polityczny w Polsce może zagrozić paraliżem banku centralnego. A to w konsekwencji może spowodować zniechęcenie wśród inwestorów.
Agencja zauważa, że z jednej strony jest próba postawienia przez koalicję 13 grudnia prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, a z drugiej - sprawa nominacji do zarządu banku centralnego, blokowanych przez szefa rządu Donalda Tuska.
"Czas nie może być gorszy. Podczas, gdy Polska była kiedyś ulubieńcem inwestorów dzięki szybkiemu wzrostowi gospodarczemu, niedawno doznała pierwszej obniżki ratingu kredytowego od dekady, częściowo dlatego, że jej deficyt stał się jednym z największych w UE"
- czytamy w tekście Bloomberg.
Zaznaczono, że ruch wymierzony w prezesa NBP może spotkać się z reakcją Europejskiego Banku Centralnego, jednak jak dodają autorzy, obecna prezes Christine Lagarde "sygnalizuje niechęć do zajęcia strony w sporze". Interwencją EBC może skończyć się też funkcjonowanie NBP z okrojonym składem zarządu.
Jednocześnie zauważono, istotne osłabienie w ostatnim czasie złotego w relacji do euro oraz wzrost rentowności polskich obligacji 10-letnich.
Od dłuższego czasu opozycja oraz część mediów w Polsce alarmuje, że koalicja rządząca gra na osłabienie banku centralnego, a głównym celem na być położenie ręki na rosnące rezerwy złota oraz wprowadzenie Polski do strefy euro, czego przeciwnikiem jest obecny prezes NBP, Adam Glapiński.
Tekst Bloomberga pojawia się w kontekście siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego, które odbiło się głośnym echem na całym świecie, a media pisały wprost o "zamachu stanu", jaki dokonał się nad Wisłą.
Paraliż NBP
O możliwym paraliżu pracy NBP informowaliśmy już na naszych stronach.
Chodzi o trwający brak akceptacji szefa rządu Donalda Tuska dla kandydatów na członków zarządu banku.
W listopadzie 2026 r. kończy się kadencja członka zarządu NBP, pana Adama Lipińskiego, negocjacje z Tuskiem i KPRP trwają. To podobno było już ustalone [zmiana w składzie zarządu], ale pan premier się zdenerwował i zerwał negocjacje. Żeby uzupełnić zarząd NBP, potrzeba zgody prezydenta i premiera. Premier się nie chce zgodzić, bo jego celem nie jest to, by NBP działał w sposób ciągły i nieprzerwany, tylko żeby wywołać kryzys. W listopadzie będziemy mieli sytuację, w której zarząd NBP nie będzie mógł podjąć żadnej decyzji, będzie sparaliżowany. NBP będzie bez sternika
- oceniła na antenie TV Republika Katarzyna Gójska.
Przed miesiącem red. Gójska wskazywała, że jeśli Tuskowi uda się przejąć TK, "sytuacja w NBP zostanie rozważona przez przejęty TK i prawdopodobnie wyjdzie wówczas z polskiej konstytucji, że premier może właściwie sam mianować członków NBP i oni, rozumiem, w to wejdą i zaczną rządzić".
16 października Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP poinformował, że prezydent Karol Nawrocki ponownie przekaże premierowi wniosek o powołanie 4 członków zarządu NBP. Chodzi o Martę Kightley, Przemysława Litwiniuka, Ludwika Koteckiego i Marcina Zarzeckiego.
- Mamy sytuację bezprecedensową, po raz pierwszy od uchwalenia ustawy o NBP w 1997 r. – oba organy wykonawcze banku centralnego – zarząd i prezes – mogą utracić konstytucyjną niezależność – powiedział szef gabinetu prezydenta. – Tak jak w sytuacji Trybunału Konstytucyjnego, rząd chce ominąć gwarancje kadencyjność organów konstytucyjnych oraz personalnej niezależności szefa banku centralnego – dodał.
Dalszy atak na NBP osłabi złotego
W niedzielę w wywiadzie opublikowanym na łamach portalu filarybiznesu.pl, analityk biznesowy, Janusz Szewczak, zwracał uwagę, że atak prowadzony przez koalicję rządzącą będzie pogłębiał osłabienie złotego.
- Słabszy złoty oznaczać będzie podrożenie wszystkich towarów i usług z importu. Nie tylko paliw i gazu - bo to kupujemy przecież za dolary USD - ale również wielu innych importowanych produktów, które staną się z dnia na dzień droższe. Już przecież za euro płacimy ok. 4,50 zł, a wkrótce może nawet 5 zł. Ponadto za dolara płacimy już niemal 4 zł, a cena franka szwajcarskiego zbliża się pod 4,8, a wkrótce może nawet pod 5 zł. Wobec tego skutki ostatniego absurdalnego i niezwykle szkodliwego ataku na prezesa NBP będą się przekładały na coraz bardziej słabszego złotego
- mówił Szewczak.
Ocenił też, że źle polskiej sytuacji finansowej wróży też deklaracja odejścia Lagarde ze stanowiska szefowej EBC.
- To z pewnością będzie wpływać na grudniowe decyzje co do stóp procentowych EBC. Dla finansów Polski to wszystko wróży z pewnością bardzo źle. Bo ewentualna podwyżka stóp procentowych EBC, której nie można wykluczyć np. w grudniu br., będzie wpływać bardzo niekorzystnie na naszą sytuację finansową. (...) Oznaczać to będzie wiele miliardów zł więcej w ramach obsługi polskiego długu publicznego z powodu zaciągniętych przez polskie państwo pożyczek, w tym, KPO itd.