Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

Niemieckie podwójne standardy. Gdy Włosi chcą kupić ich bank, to jest już... "wrogie przejęcie"

Włoski bank UniCredit ogłosił plany przejęcia niemieckiego Commerzbanku, co wywołało natychmiastową reakcję rządu w Berlinie. Niemieccy politycy stają w obronie niezależności swojej instytucji finansowej, otwarcie wyrażając sprzeciw wobec "wrogiego przejęcia". Warto jednak zauważyć, że sam Commerzbank przez lata systematycznie przejmował polski Bank Rozwoju Eksportu (dzisiejszy mBank) i wówczas ekspansja prywatnego kapitału zagranicznego nie budziła u naszych zachodnich sąsiadów żadnych wątpliwości.

UniCredit, który po odkupieniu części akcji od rządu niemieckiego kontroluje już 29,9 proc. udziałów w Commerzbanku, zapowiedział złożenie oferty przejęcia wszystkich jego akcji. Według dzisiejszych doniesień włoski gigant wycenia niemiecki bank na blisko 35 miliardów euro. Przekroczenie progu 30 proc. udziałów będzie oznaczało prawny obowiązek złożenia pełnej oferty.

Na te działania szybko zareagował niemiecki rząd, który sam posiada około 12 proc. udziałów w tym drugim co do wielkości niemieckim banku prywatnym.

Rzecznik niemieckiego ministerstwa finansów oświadczył, że rząd podtrzymuje sprzeciw wobec "wrogiego przejęcia", argumentując, że Berlin popiera niezależność Commerzbanku jako instytucji o znaczeniu systemowym. Zaznaczył przy tym, że na razie mowa jedynie o zapowiedziach, dodając:

„Gdyby do tego doszło, to zadaniem zarządu i rady nadzorczej Commerzbanku byłoby rozpatrzenie tej oferty i wydanie rekomendacji dla akcjonariuszy”.

Rządowe stanowisko poparł kanclerz Friedrich Merz, podkreślając, że władze opowiadają się za „silnym i niezależnym Commerzbankiem”. Z kolei sam zarząd Commerzbanku poinformował, że ogłoszona oferta nie została z nim uzgodniona i nie widzi podstaw do ewentualnych rozmów ze swoim największym akcjonariuszem. W komunikacie banku zaznaczono: „Ponadto komunikat Unicredit nie zawiera żadnych dalszych informacji dotyczących podstawowych elementów transakcji, która przyniosłaby wartość dodaną. Byłaby to niezbędna podstawa do ewentualnych rozmów”. Przeciwny transakcji jest także związek zawodowy Verdi, który obawia się masowych redukcji etatów.

Zdecydowany sprzeciw Berlina wobec wejścia obcego kapitału na ich rynek wyraźnie kontrastuje z historią obecności niemieckich instytucji finansowych w Polsce. W latach 90., po transformacji ustrojowej, niemiecki kapitał masowo wchodził do polskiego sektora bankowego. To właśnie Commerzbank w 1994 roku rozpoczął proces przejmowania kontroli nad polskim Bankiem Rozwoju Eksportu (BRE Bank). Niemcy stopniowo zwiększali swoje udziały, osiągając poziom około 69 proc., a w 2007 roku przeprowadzili rebranding instytucji na mBank. Przejęcie czołowego polskiego banku traktowano w Berlinie jako naturalny proces rynkowy i uzasadnioną ekspansję, nie podnosząc wówczas alarmu w kwestii niezależności systemowej przejmowanego podmiotu.

Obecnie mBank jest jednym z największych banków w Polsce, dysponującym aktywami rzędu 280,25 mld zł (na koniec 2025 roku) i generującym ogromne zyski – w samym 2025 r. wyniosły one rekordowe 3,5 mld zł netto. Jeżeli transakcja z UniCredit dojdzie do skutku, kontrola nad polskim mBankiem przejdzie z rąk niemieckich w ręce włoskie, a udział kapitału niemieckiego w polskim sektorze bankowym zmniejszy się o 7-8 punktów procentowych. Sytuacja ta dobitnie pokazuje, że to, co dla Berlina przez trzy dekady było opłacalną ekspansją w Polsce, w przypadku ich własnego rynku staje się nagle nieakceptowalnym działaniem wymagającym interwencji państwa.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej