Założona w 1896 roku Walcownia Metali „Dziedzice” S.A., należąca do potężnej grupy przemysłowej Boryszew, to znany polski producent wysokiej jakości półfabrykatów z mosiądzu, który eksportuje swoje wyroby do ponad 30 krajów na świecie. Niestety, tegoroczny jubileusz 130-lecia istnienia zakładu upływa pod znakiem dramatycznych wieści dla pracowników.
Pod koniec czerwca pracodawca przekazał stronie społecznej oraz Powiatowemu Urzędowi Pracy w Bielsku-Białej zawiadomienie o zamiarze przeprowadzenia masowych zwolnień. Z 447 zatrudnionych obecnie osób, pracę ma stracić 163 pracowników produkcji oraz 37 pracowników biurowych.
„Solidarność” walczy o ludzi
Paweł Sroczyński, przewodniczący „Solidarności” w walcowni, nie ukrywa rozgoryczenia zaistniałą sytuacją. W rozmowie z portalem Niezalezna.pl wskazuje na dramatyczny wymiar tych decyzji.
„W tym roku obchodziliśmy 130-lecie zakładu, ale to był smutny jubileusz. 30 czerwca br. dostaliśmy zawiadomienie, że grupa 'Boryszew', do której należymy - chce przeprowadzić zwolnienia grupowe 200 pracowników, prawie połowy załogi. Mają ruszyć na początku sierpnia”
– mówi Sroczyński.
Związkowcy nie zamierzają jednak składać broni i starają się zminimalizować skalę zwolnień. „Prowadzimy negocjacje z pracodawcą. Są na ostatniej prostej, mamy nadzieję, że uda się zmniejszyć liczbę osób, które stracą pracę” – dodaje przewodniczący. Zaznacza przy tym stanowczo:
„Nie zgadzamy się na to. Mamy nadzieję, że uda się ochronić, jak największą liczbę miejsc pracy. Porozumienie nie ma jeszcze ostatecznego kształtu, ale 200 osób to stanowczo za duża liczba zwolnionych pracowników”.
Z informacji przekazanych przez związkowców wynika, że z uwagi na złą sytuację finansową spółki, odprawy będą wypłacane zgodnie z ustawą o zwolnieniach grupowych, jednak trwają starania o ich korzystniejsze przeliczenie. Ustalono już, że pracownicy w wieku przedemerytalnym będą mogli liczyć na dodatkową ochronę.
Koszty energii i zawirowania rynkowe uderzają w polski przemysł
Dlaczego tak potężny zakład decyduje się na ostre cięcia? Anna Janocha, pełnomocnik zarządu ds. zrównoważonego rozwoju i rzecznik prasowy Boryszew S.A., w informacji dla portalu Niezalezna.pl podkreśla, że redukcja etatów nie ma związku z jakością pracy załogi.
„Ta trudna z perspektywy społecznej decyzja nie jest podyktowana oceną pracy załogi, a powodami ekonomicznymi” – wyjaśnia Janocha.
„Sektor hutniczy i przetwórstwa metali w Europie mocno odczuwa konsekwencje m.in. rosnących kosztów produkcji. Wykorzystaliśmy już wszystkie inne możliwości poprawy sytuacji zakładu”.
Przedstawicielka spółki wskazuje na szereg czynników makroekonomicznych, które uderzyły w zakład. Rynek metali kolorowych charakteryzuje się obecnie dużymi wahaniami, szczególnie jeśli chodzi o światowe ceny miedzi. Ogromnym problemem dla tak energochłonnego przedsiębiorstwa jak walcownia są również rosnące ceny energii. Dodatkowo w polskiego producenta uderzyły cła wprowadzone przez Stany Zjednoczone, co skutkowało ograniczeniem zamówień zza oceanu. Na spadek konkurencyjności i niestabilność cen surowca wpływa także napięta sytuacja w cieśninie Ormuz.
Mimo drastycznych cięć zarząd deklaruje, że walcownia pozostaje istotnym podmiotem w Grupie Boryszew. Nowa strategia zakładu ma opierać się na rozwoju produktów o wyższej wartości dodanej (zaawansowane materiały i specjalistyczne półwyroby), materiałach przyszłości (stopy bezołowiowe) oraz na gospodarce obiegu zamkniętego i recyklingu.
Kolejny cios dla regionu
Dla 40-tysięcznych Czechowic-Dziedzic to kolejne bardzo złe informacje. Miasto o silnych tradycjach przemysłowych musiało w ostatnim czasie zmierzyć się ze zwolnieniami w innych kluczowych zakładach – kopalni „Silesia” oraz w PKP „Cargo”. Walcownia to wciąż jeden z największych pracodawców w mieście.
Lokalne władze starają się jednak tonować nastroje. Szymon Kopeć z Wydziału Promocji Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach przekonuje, że miastu nie grozi katastrofa bezrobocia, a sytuacja na lokalnym rynku pracy jest stabilna. Samorządowiec przypomina, że ostateczna skala zwolnień w walcowni nie jest jeszcze przesądzona z uwagi na trwające rozmowy ze związkami. Zapewnia jednocześnie, że jeśli dojdzie do redukcji, zwalniane osoby zostaną otoczone wsparciem adekwatnym do ich kompetencji, a ci, którzy znajdą się w najtrudniejszej sytuacji materialnej, otrzymają pomoc społeczną.