Pałac Królowej zapiera dech w piersiach. Przeniesione rodem z baśni sanie, kostiumy czy pałacowe sale nie mogą nie podobać się młodemu widzowi. Udany jest też polski dubbing. Głos Złej Królowej podkłada Agata Kulesza, co zresztą musiała zaakceptować sama odtwórczyni roli Julia Roberts. Natomiast delikatny głosik Śnieżki to w polskim wykonaniu głos Marty Żmudy-Trzebiatowskiej. Wszystko zatem jest jak z baśni, oprócz samej historii opisanej przez Braci Grimm. Zatrute jabłko owszem pojawia się, ale w zaskakującym momencie i… nie trafia wcale do ust niewinnej królewny. W dyskusjach Królowej z lustrem brakuje znanego powiedzenia: „Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie". Sporo jest tu też scen walki z udziałem wyszkolonej przez krasnoludki, dobrze władającej szablą Królewny Śnieżki.
Warto pamiętać, że „Królewna Śnieżka" to baśń nie stworzona przez Braci Grimm, a tylko przez nich opisana i to z dużymi korektami, bo pierwotnie Zła Królowa nie była macochą, a matką. Słynnym bajkopisarzom wydało się to jednak zbyt okrutne. W 2012 r. mamy więc kolejną odsłonę słodkiej bohaterki z dobrym sercem, która coraz bardziej odbiega od pierwowzoru. Królewna Śnieżka była już bohaterką reklamy samochodu, klocków Lego czy nawet teledysku grupy Rammstein i wpisała się na stałe do popkultury. Film jednak z pewnością zachwyci dzieci, a i dorośli znajdą w nim coś dla siebie. Sporo tu bowiem odniesień do współczesności i kultu konsumpcjonizmu. Film może mieć jeszcze jeden bonusowy walor – po wyjściu z kina można przypomnieć dziecku baśń czytaną do poduszki i pobawić się w „znajdź różnice".
