Czas decyzji
W cieniu prawyborów w Platformie Obywatelskiej, gdzie o nominację na kandydata na prezydenta RP walczą ze sobą Rafał Trzaskowski i Radosław Sikorski, trwa gorączkowe poszukiwanie kandydata Zjednoczonej Prawicy.
W cieniu prawyborów w Platformie Obywatelskiej, gdzie o nominację na kandydata na prezydenta RP walczą ze sobą Rafał Trzaskowski i Radosław Sikorski, trwa gorączkowe poszukiwanie kandydata Zjednoczonej Prawicy.
Jedną z pierwszych decyzji po nielegalnym przejęciu TVP było usunięcie z serwerów serialu „Reset” autorstwa Michała Rachonia i prof. Sławomira Cenckiewicza. Szczęśliwie system medialny nie jest już tak szczelnie domknięty.
Gdyby wiedzę na temat trwających protestów i zamieszek w Wielkiej Brytanii czerpać jedynie z tamtejszych mainstreamowych mediów, można by dojść do wniosku, że za wszystko odpowiedzialna jest „skrajna prawica”. Dowiedzielibyśmy się m.in., że za pomocą dezinformacji i dzięki szerzeniu nienawiści w mediach społecznościowych podburzono antyimigranckie bojówki oraz zwykły motłoch do eksplozji agresji w stronę migrantów i pomagających im w asymilacji społeczników.
Nieznośna przedwyborcza propaganda płynąca ze strony koalicji 13 grudnia ma wiele odcieni, ale jeden kluczowy cel. Donald Tusk, nie bawiąc się w półśrodki, usiłuje trwale osłabić „obóz niepodległościowy”, a Polskę sprowadzić do roli „obszaru zamieszkiwania Polaków”, bo takie będzie jej miejsce w sfederalizowanej Europie.
Radosław Sikorski od czasu objęcia stanowiska szefa MSZ usiłuje pozycjonować się jako „jastrząb”.
Facet musi być twardy, nie jak baba jakaś albo, wiecie Państwo – miękiszon. Czy inny płaczek albo beksa. Musi być jak Chuck Norris – nie je miodu, tylko żuje pszczoły. Problemy padają przed nim, nim je napotka. W ogóle to nie ma żadnych problemów, tylko wyzwania (tak uczą w korporacjach). A wyzwania – cyk – na klatę. Tyle tylko, że to wcale nie jest prawda, a na pewno nie cała. Bo mężczyźni we wszystkich statystykach dotyczących zdrowia psychicznego wypadają blado.
Nie ma chyba bardziej irytującej formuły w publicystyce niż ta, gdy autor zaczyna swój tekst od „jak kiedyś pisałem”. Zazwyczaj następują po tym przechwałki, że ten czy ów kiedyś o czymś grzmiał, ale go nie posłuchano, a przecież miał rację. Takie „a nie mówiłem?” podszyte (często gorzkim) samozadowoleniem. Co jednak zrobić, kiedy to prawda?
Dyskusja wokół filmu Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało” jest ciekawsza niż sam film. Sam nie wiem, czy to dobrze czy źle. Źle, bo wskazuje na to, że w filmie pokazującym kulisy pedofilskiego układu w Sopocie poza kilkoma oczywistymi sugestiami „czegoś” jednak zabrakło.
Obóz władzy szykuje się do nieuznania wyniku wyborów prezydenckich, gdyby te wygrał Karol Nawrocki. Od wielu tygodni prowadzona jest operacja propagandowa, której celem jest oswajanie Polaków ze scenariuszem ostatecznie wywracającym w Polsce porządek demokratyczny - pisze Wojciech Mucha w "Gazecie Polskiej".
Dziś w Polsce ma się pojawić przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, która wraz z Donaldem Tuskiem ma wizytować obszary ogarnięte kryzysem powodziowym. Sam premier zapowiedział, że będzie z nią rozmawiał na temat „potrzeby budowania infrastruktury przeciwpowodziowej w tych krajach, które są coraz częściej zalewane, oczywiście w tym w Polsce”. Bo jest w opałach.