Albo służba, albo rynek
Z coraz większym zgorszeniem przyglądam się grupie strajkujących nauczycieli. Do tej pory rzeczywiście myślałem, że większości z nich chodzi tylko o sprawy socjalne.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
---
Interesuje się również fizyką i kosmologią. Rozwija autorskie koncepcje filozoficzno-kosmologiczne określane jako Kosmologia Sakiewicza, dotyczące ewolucji Wszechświata, czasu i przepływu energii. Według tej koncepcji wszechświat powstał z pierwotnego pola, które dzieląc się tworzy współczesny kosmos. Grawitacja to reakcja pola na oddziaływanie masy. https://tomaszsakiewicz.pl
Z coraz większym zgorszeniem przyglądam się grupie strajkujących nauczycieli. Do tej pory rzeczywiście myślałem, że większości z nich chodzi tylko o sprawy socjalne.
Zaraz po tragedii smoleńskiej zapowiedziałem, że Kluby „Gazety Polskiej” i całe nasze środowisko będą organizować miesięcznice tego wydarzenia, z marszami włącznie, do czasu, aż ofiary zostaną właściwie uczczone. Rok temu wreszcie, w centralnym miejscu Warszawy, stanął pomnik poległych. Zgodnie ze swoimi zapowiedziami zakończyłem pisanie apeli smoleńskich i przestałem pokazywać się publicznie na miesięcznicach.
Znalazłem ostatnio wypowiedź Grzegorza Brauna postulującego przywrócenie w Polsce monarchii. To nie lapsus słowny, lecz konsekwentna linia polityczna. Braun zdaje się, podobnie jak Korwin-Mikke, jest przeciwnikiem demokracji jako takiej.
Lewicowo-liberalne społeczeństwa Zachodu zaskoczone są skalą buntu wyborców w Europie i USA. Rządy PiS, kolejne wygrane Victora Orbána, zwycięstwo Donalda Trumpa, zmiany we Włoszech i te szykujące się w Hiszpanii, zwrot na prawo, przynajmniej części wyborców, w Niemczech i Francji – to już nie są drobiazgi. Z rozmaitych powodów i na różne sposoby dochodzi do buntu rozwiniętych społeczeństw przeciwko dominującym elitom. Ten bunt, choć powoli, będzie trwał i zamieniał się w konkretne projekty polityczne.
Stan negocjacji ws. brexitu jest opłakany. Jeszcze gorzej wygląda przygotowanie do opuszczenia UE przez brytyjskie państwo. Rząd i parlament po prostu nie mają realnego scenariusza. Te problemy jednak nie wynikają tylko z polityki Londynu. Europa zachowuje się wobec rozwodzących się z nią Brytyjczyków jak porzucona żona.
Na miejscu grupy rządzącej w UE zrobiłbym wszystko, by Brytyjczycy w Unii pozostali.
Wiwatujące tłumy Polaków i Węgrów na ulicach Budapesztu na widok premierów obydwu państw deklarujących walkę o Europę Ojczyzn – to widomy znak nowej wiosny ludów.
Tegoroczny, siódmy już Wielki Wyjazd na Węgry środowisk klubów „Gazety Polskiej” przebiega w niezwykłej atmosferze politycznej. Za dosłownie kilka tygodni odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, które – wszystko na to wskazuje – przesądzą o przyszłym kształcie Unii Europejskiej. Propozycja, o której mówią zarówno Polacy, jak i Węgrzy, to wizja Unii respektującej tożsamość narodów. Unii, w której poszczególne nacje zachowują to, co jest w nich najlepsze: religię, kulturę, język – te wszystkie elementy własnej tożsamości, które stanowią o ich specyfice i wyjątkowości. Jednocześnie zaś te nacje potrafią ze sobą być i zgodnie współpracować.
Kiedy w 2012 roku mówiłem w Budapeszcie do tysięcy Węgrów i Polaków, że nadchodzi czas wolnych narodów, wyglądało to na bardzo odległe marzenie. Wprawdzie w Budapeszcie rządził Viktor Orbán, ale w Warszawie niepodzielnie panował Donald Tusk i wydawało się, że zwolennicy projektu paneuropejskiego wygrali. Widać było jednak coraz silniejsze budzenie się polskiego społeczeństwa, zauważało się też rosnące niezadowolenie w różnych częściach Europy.
Zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego są szansą na poprowadzenie poważnej rozgrywki w UE zarówno przez Orbána, jak i Kaczyńskiego. Obecny układ sił w Europie najpewniej zostanie poważnie zachwiany. PiS zwiększy swoją reprezentację, Włochy, Austria wprowadzą zupełnie innych europosłów, inna będzie reprezentacja Francji, a nawet Niemiec.
Próbowałem policzyć, ile w piątce Kaczyńskiego jest wsparcia socjalnego, a ile polityki prorozwojowej. Gdyby wziąć same liczby, to według wyliczeń rządu 18 mld zł wydamy dodatkowo na dzieci, 7 mld zł (będzie trochę więcej, ale jest tu podatek, który wraca do budżetu) na emerytury i renty. To jest coś, co można nazwać polityką socjalną. Obniżanie podatków i inwestycje w połączenia autobusowe to polityka wprost prorozwojowa. Na to ostatnie wydamy 800 mln zł. Na zniesienie PIT-u dla ludzi do 26. roku życia pójdzie około 3 mld zł. I wreszcie obniżenie PIT-u i wyższe koszty uzyskania przychodu to około 10–12 mld złotych. Przypuszczam, że realna proporcja wydatków: rozwój do socjalu – to będzie jak czterdzieści do sześćdziesięciu.
Jakie państwa są najczęściej napadane: te, które się nie bronią. Nieustanne pytania o sens oporu militarnego Żołnierzy Wyklętych czy Powstania Warszawskiego pokazują, jak mało zadający je mają narodowego instynktu. Żołnierz powinien stawiać opór nie tylko wtedy, kiedy jest pewny zwycięstwa, ale także wtedy, gdy o zwycięstwo trudno. Straty zadane przeciwnikowi to ostrzeżenie na przyszłość.
Wprowadzenie 500 plus na każde dziecko jest bardzo kosztownym wsparciem rodziny, ale tylko w taki sposób kończą się przepychanki na temat sprawiedliwej pomocy dla osób posiadających dzieci.
Większość komentatorów w Izraelu, i poza nim, ocenia zachowanie tamtejszego rządu jako poważny błąd polityczny. Nie wynika to z żadnej sympatii dla Polski, ale z realnej oceny sytuacji. Przekonanie wielu polityków z zagranicy, że w stosunkach z naszym krajem mogą sobie pozwolić na wszystko, wyparowało.
Kiedy powinny skończyć się ustalenia Okrągłego Stołu? Najpóźniej wraz z wyborami 1991 roku, bo to były pierwsze wolne wybory do sejmu. Dalsze trwanie przy tych ustaleniach byłoby już spiskiem przeciwko demokracji.
W piątek i sobotę będziemy żegnać premiera Jana Olszewskiego. W miarę możliwości starajmy się wziąć udział w tych uroczystościach. Jan Olszewski dożył wspaniałego wieku i swoje długie życie przeżył tak, że może być ono najlepszym wzorem oddanej służby i poświęcenia Polsce.
Jan Olszewski był adwokatem wolnej Polski. Pojawiał się w kluczowych momentach i stał na czele idei, którą była niepodległość.
Spośród ról, z których znaliśmy Jana Olszewskiego, zapamiętamy go jako mecenasa, który bronił więźniów politycznych i wypowiadał się w najważniejszych dla ojczyzny kwestiach. I choć jako prawnik podejmował się różnych spraw, to klienta miał zawsze jednego – była nim Polska.
Ilość informacji o skandalach prawdziwych i rzekomych będzie przed wyborami rosła. Sprawę Stefana Niesiołowskiego i jego interesów opisywaliśmy już od prawie trzech lat. Tymczasem po „bombie” „Wyborczej” atmosfera się zagęściła. Obserwatorzy nabrali apetytu na coś pikantnego.
Czasy, kiedy można było nas zakrzyczeć, już minęły. Jeżeli sami nie zatkamy sobie ust, to nikt nam ich nie zatka. Musimy uważać jedynie, by nie przekraczać granicy, którą wyznaczają tradycyjne normy kulturowe, i żądać tego od drugiej strony.