Park Narodowy i walizka ze złotem
Zacznę od mało wysublimowanego kawału. Trzech duchownych wielkich religii przechwala się, kto doświadczył większego cudu.
Zacznę od mało wysublimowanego kawału. Trzech duchownych wielkich religii przechwala się, kto doświadczył większego cudu.
Z pewnością jest tak, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą, ale nie wiem, czy jednak tyle razy uda się powtórzyć opozycji tezę o tym, że prezydent Duda złamał konstytucję. Art. 183 ust. 3 Konstytucji RP stanowi: „Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego”.
Platforma Obywatelska zrobiła to, co zawsze, czyli oszukała własnych wyborców i w ostatniej chwili zmieniła kandydata w wyborach prezydenckich. Nie ma już „Prawdziwej Prezydent” Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, zastąpił ją Rafał Trzaskowski, włodarz miasta stołecznego.
Kiedy rząd w Polsce, lekarze i tysiące ludzi z całego kraju walczyli z epidemią koronawirusa, opozycja myślała nad tym, jaki polityczny interes na tym ubić. Każde jej działanie było podyktowane nie dobrem ludzi, lecz potencjalnymi korzyściami politycznymi. Oczywistym przykładem są wybory, które PO chciała przełożyć nie ze względu na zdrowie Polaków, lecz na potrzebę zmiany kandydata.
Jakiś czas temu Janusz Wojciechowski, komisarz UE do spraw rolnictwa, napisał na Twitterze: „Taka też lekcja z kryzysu: Nie zapewnimy bezpieczeństwa żywnościowego naszych obywateli, licząc tylko na import, i nie zapewnimy bezpieczeństwa ekonomicznego naszych rolników, licząc tylko na eksport. Musimy wspierać powiązanie rolnictwa z rynkami lokalnymi”.
„Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma” – mawiał imć Onufry Zagłoba w „Potopie”. Przypomniało mi się to, gdy naczytałem się, jak wygląda obstrukcja w wykonaniu elity prawniczej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Zeszliśmy już do poziomu, kiedy to kpt. Józef Iwulski będzie zębami trzymał się stołka i żeby go od niego oderwać, trzeba będzie ciągnąć z całych sił. Taki to już mamy klimat.
Prof. Andrzej Rzepliński postanowił podzielić się historyjką na temat prof. Kamila Zaradkiewicza. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” chętnie ją opublikowali, robiąc z p.o. pierwszego prezesa Sądu Najwyższego homoseksualistę i narkomana. Co znamienne, owa historyjka przypomniała się prof. Rzeplińskiemu po latach, bo przecież na bieżąco nie zareagował jako przełożony prof. Zaradkiewicza w Trybunale Konstytucyjnym.
Aktywiści ekologiczni pokazali po raz kolejny, że nie istnieje dla nich granica hipokryzji. Wczoraj Greenpeace zorganizował w Puszczy Białowieskiej konferencję prasową o tym, że rośnie zagrożenie pożarowe, postulując jednocześnie stworzenie sztabu kryzysowego.
Odźwierny u Niemca, Paweł Graś, zapowiedział na Twitterze bardzo ważne wystąpienie Donalda Tuska. Jak zwykle z zapowiedziami tego tandemu, wyszło dokładnie odwrotnie. Dostaliśmy nudne i rutynowe wystąpienie byłego premiera, który nie dość, że wystraszył się wyborów prezydenckich, to teraz boi się nawet listonosza.
Pandemia koronawirusa pokazała jedną zasadniczą rzecz. Na świecie mamy dzisiaj kompletny kryzys przywództwa. Donald Trump budzi jedynie uśmiech, gdy przekonuje, że wszystko w USA jest fantastycznie, a w tym samym czasie liczba zmarłych sięga już kilkudziesięciu tysięcy. Pełen sukces i działania w samą porę. Ale i tak wypada o niebo lepiej niż jego koledzy z Europy Zachodniej.
Powodzie i susze trawią Polskę na zmianę, a my jako państwo nadal przechodzimy obojętnie obok tematu retencji wody. Ten trend próbuje przełamać rząd Prawa i Sprawiedliwości, który na razie zaczął od stworzenia ministerstwa i agencji zajmujących się kwestiami wodnymi.
Pod presją organizacji prozwierzęcych przyjęto zakaz uczestniczenia w polowaniach osób poniżej 18. roku życia. Od początku wydawał mi się on bez sensu, ale niestety mogę się odnosić tylko do własnego przykładu. Wielokrotnie jako małolat byłem na polowaniach. Widziałem, jak się strzela do dzików i jeleni. Byłem przy patroszeniu. Rolnictwo zresztą też widziałem. Jak się upuszcza krew kaczce na czerninę. Jak się zabija świniaka i jak odcina głowę kurze. Jakoś nie wpłynęło to drastycznie na moje życie.
Wszystko wskazuje na to, że Koalicja Obywatelska zamrozi na 30 dni proces legislacyjny kolejnej ustawy dotyczącej wyborów. Wczoraj po wizycie w Pałacu Prezydenckim marszałek Senatu Tomasz Grodzki zapowiedział, że zaprosi na spotkanie prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.
Temat zaplanowanych na 10 maja wyborów prezydenckich działa na opozycję jak płachta na byka. PiS nadal jednak przekonuje, że chce zorganizować wybory korespondencyjne. – Wybory korespondencyjne są dobrym pomysłem, choć technicznie trudnym do przeprowadzenia – mówi nam Marek Suski z PiS. Tymczasem zdaniem Borysa Budki każdy, „kto dziś myśli o wyborach 10 maja, będzie miał krew na rękach”, a powoływanie się na przykład niemiecki jest symptomem „chorych czasów”.