Cztery godziny trwało przesłuchanie Ewy Kopacz, która zeznawała jako świadek w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej oraz nieprzeprowadzenia sekcji zwłok. Po wyjściu z prokuratury polityk PO nie miała nic sensownego do powiedzenia dziennikarzom. Nawet naśladowała Donalda Tuska: "poczęstowano mnie wodą". Znalazł za to nowy argument, aby nie odpowiadać na szczegółowe pytania o makabryczne pomyłki podczas identyfikacji ofiar katastrofy. Zasłaniała się pouczeniem prokuratora o zakazie ujawniania informacji z przebiegu przesłuchania.

Portal niezalezna.pl jako pierwszy poinformował dzisiaj, że w Prokuraturze Krajowej odbywa się przesłuchanie Ewy Kopacz, która jako minister zdrowia w rządzie Platformy Obywatelskiej, była obecna w Smoleńsku w czasie, gdy identyfikowano ciała ofiar katastrofy smoleńskiej.

W jak skandaliczny sposób zostało to przeprowadzone wychodzi na jaw dopiero teraz, po ekshumacji szczątków ofiar.

Przesłuchanie Kopacz trwało 4 godziny.

Po wyjściu z prokuratury nie chciała odpowiadać na pytania dziennikarzy. Zasłaniała się pouczeniem od prokuratura o tajemnicy śledztwa. Bezczelnie też zapewniała, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

- To prokurator decyduje o ewentualnym przeprowadzeniu sekcji czy ekshumacji; to nie należy do polityka czy lekarza - stwierdziła.