Największe takie targi na świecie i sukces Polski. A w TVN? Hanower? Nie ma takiego miasta

  

Tramwaj indywidualny, robot uczący dzieci programowania, superszybki laser - to niektóre z rozwiązań prezentowanych przez polskich naukowców na targach Hannover Messe 2017. Innowatorzy nie narzekali na brak zainteresowania, także potencjalnych inwestorów. Prestiżową imprezę w Niemczech wraz z kanclerz Angelą Merkel otwierała premier Beata Szydło. Internauci bardzo szybko dostrzegli, że media wspierające tzw. totalną opozycję unikają tematu jak diabeł święconej wody. Dość powiedzieć, że na stronie głównej tvn24.pl informacji o targach w Hanowerze trudno by szukać. Jest za to czołówka pod wielce wymownym tytułem: „Macierewicz to Misiewicz do sześcianu”.

Na rozpoczętych dziś Międzynarodowych Targach Innowacyjnych Technologii Przemysłowych w Hanowerze, oprócz prezentacji ok. 200 polskich firm, można było obejrzeć 27 rodzimych koncepcji technologicznych, przygotowanych przez polskie instytuty naukowe oraz wynalazców. Innowacje te są prezentowane w strefie SciTech Poland w całości poświęconej technologiom tworzonym przez polski sektor akademicki oraz w pawilonie narodowym w strefie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR).

Strefa SciTech Poland to efekt współpracy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, NCBR, AHK (Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej) oraz Fundacji Impact. Strefa SciTech Poland jest komplementarna ze zlokalizowaną w pawilonie narodowym strefą NCBR, gdzie prezentowanych jest 10 technologii.


Duże zainteresowanie zwiedzających wzbudzał m.in. tramwaj indywidualny, który powstał na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej (PW). To pojazd elektryczny działający w oparciu o system Personal Rapid Transit (PRT), który ma cechy zarówno transportu indywidualnego, jak i publicznego. Pojazdy PRT zabierają na pokład od 3 do 5 osób, poruszają się po lekkiej infrastrukturze torowej lub korzystają z toru „wirtualnego” na jezdni.

Nie będzie kierowcy, urządzenie będzie jeździło samo

- wyjaśnił prof. Maciej Kozłowski z Politechniki Warszawskiej. 

Badacze z Instytutu Chemii Fizycznej PAN (IChF PAN) w Warszawie zaprezentowali z kolei ultraszybki laser femtosekundowy.

Dziś rozmawiał z nami jeden potencjalny klient, dwóch potencjalnych inwestorów

- stwierdził prof. Yuriy Stepanenko z IChF PAN.

Mikołaj Rogóż z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, twórca maleńkiego robota-gąsienicy napędzanego światłem, opowiadał z kolei, że w czasie targów rozmawiał z kolegami z innych zespołów badawczych, dzięki czemu zrodził się pomysł na nowy projekt, który być może ma szansę na wdrożenie.

Polscy innowatorzy prezentowali też na targach Photona, czyli pierwszego na świecie interaktywnego robota uczącego dzieci podstaw programowania.

Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów z Warszawy przedstawił z kolei mobilnego robota pirotechnicznego Gryf. Zdalnie sterowany robot przeznaczony jest do szybkiego rozpoznania terenu i miejsc trudno dostępnych oraz do przeprowadzania różnego rodzaju interwencji. Gryf może też przetransportować obiekt o masie do 15 kg, zneutralizować niebezpieczny ładunek oraz nasłuchiwać rozmowy w bezpośrednim otoczeniu, a także pokonać nierówności terenu i przeszkody o kącie nachylenia do 45 stopni.

W pierwszym dniu targów były na razie wizyty różnych VIP-ów. Byliśmy momentami otoczeni ze wszystkich stron przez ważne persony. Jak nigdy dotąd

- opisał prof. Piotr Szynkarczyk z PIAP. Dodał, że to dla jego instytutu świetna reklama.

Międzynarodowe Targi Innowacyjnych Technologii Przemysłowych Hannover Messe 2017 odbywają się w Hanowerze (Niemcy) między 24 a 28 kwietnia. Prezentują się tam polskie firmy i jednostki naukowe. W tym roku Polska jest partnerem targów i promuje się hasłem: Smart means Poland.

A czego na ten temat można było dowiedzieć się w TVN24, na gazeta.pl lub tv24.pl? Bardzo trafnie podsumowali to internauci.







Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zapadła decyzja w sprawie dyrektora Opery Wrocławskiej

/ By Barbara Maliszewska - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=28108976

  

Zarząd województwa dolnośląskiego podjął dziś uchwałę o odwołaniu dyrektora Opery Wrocławskiej Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego. Wcześniej kontrole, przeprowadzone przez NIK oraz urzędników marszałka, wykazały w placówce nieprawidłowości finansowe.

- Zarząd Województwa Dolnośląskiego podjął uchwałę o odwołaniu Pana Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego ze stanowiska dyrektora Opery Wrocławskiej z powodu naruszenia prawa w związku z zajmowanym stanowiskiem

 – przekazał rzecznik marszałka województwa dolnośląskiego Michał Nowakowski.

Podkreślił, że decyzja o odwołaniu dyrektora, jest rezultatem kontroli przeprowadzonej w Operze Wrocławskiej przez nadzorujący instytucję Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego.

- Kontrola wykazała liczne nieprawidłowości związane m.in. z naruszeniem dyscypliny finansów publicznych. Również negatywne wyniki wykazała kontrola NIK, przeprowadzona w Operze Wrocławskiej

 – wyjaśnił rzecznik.

W styczniu tego roku zarząd województwa podjął uchwałę zamiarową o odwołaniu dyrektora Opery Wrocławskiej. Jak tłumaczył wówczas marszałek Cezary Przybylski zgodnie z procedurą, urząd musi teraz zasięgnąć opinii związków zawodowych i artystycznych w operze oraz Ministra Kultury.

- Opinia Ministra Kultury była negatywna. Ze strony związków były i negatywne i pozytywne opinie. Opinie te nie były jednak dla Zarządu Województwa wiążące

– powiedział Nowakowski.

W połowie ubiegłego roku NIK, w protokole pokontrolnym, podała, że dyrektor Marcin Nałęcz-Niesiołowski w 2017 r. zarobił 439,2 tys. zł. Jego wynagrodzenie podstawowe wyniosło ponad 158 tys. zł, a za dyrygowanie w kierowanej przez siebie placówce dostał dodatkowo 315 tys. zł.

Po upublicznieniu wyników kontroli NIK, dyrektor Nałęcz-Niesiołowski twierdził, że miał na to zgodę przełożonych (Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, który jest organem prowadzącym Operę Wrocławską). „Moja umowa o pracę określa warunki wynagrodzenia w kwocie 8 tys. zł płacy zasadniczej oraz 4 tys. zł dodatku funkcyjnego, jak i prawa do zawarcia umowy o dzieło na kierownictwo muzyczne i dyrygowanie. Proszę jednak nie podawać w mediach, że zawierałem te umowy o dzieło sam ze sobą. Nigdy tego nie zrobiłem. Robiłem to jako artysta z operą” – mówił wówczas Nałęcz-Niesiołowski.

W ocenie NIK powierzanie dyrektorowi dyrygowania orkiestrą na tak dużą skalę było działaniem niegospodarnym. Jak uznali kontrolerzy, co miesiąc dyrektor dostawał bowiem dodatkowo ponad 26 tys. zł. Według ich wyliczeń za te pieniądze można było zatrudnić czterech dyrygentów na umowę o pracę. NIK kwestionował także samą umowę o dzieło oceniając, że dyrygowanie nie jest dziełem.

Wrocławska delegatura NIK kontrolowała Operę Wrocławską pod kątem wykorzystania dotacji z budżetu państwa w 2017 r. W protokole pokontrolnym NIK oceniła negatywnie wykorzystanie przez tę instytucję dotacji podmiotowej oraz dotacji celowych przyznanych na łączną kwotę ponad 36 mln zł. W wystąpieniu pokontrolnym napisano, że szczegółową kontrolą objęto m.in. wydatki w wysokości ponad 474 tys. zł, które w ocenie NIK nie były objęte skutecznym nadzorem.

NIK miała też zastrzeżenia do dodatkowego wynagrodzenia dyrektora opery z tytułu autorskich umów o dzieło na 90 tys. zł oraz do powierzenia mu opisanego już „licznego dyrygowania orkiestrą w ramach umów cywilnoprawnych o łącznej wartości 315,2 tys. zł, co stanowiło ok. 200 proc. wynagrodzenia z tytułu umowy o pracę”. Zastrzeżenia NIK dotyczyły także rozliczenia dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w wys. ponad 30 tys. zł na koncert „W stronę Niepodległej” i wielu innych nieprawidłowości. Opera zwróciła 30 tys. zł resortowi kultury.

Później kontrolę w Operze Wrocławskiej przeprowadzili urzędnicy Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Ta kontrole również wykazała nieprawidłowości finansowe, a jej wyniki był zbieżne z ustaleniami poczynionymi przez NIK.

Od sierpnia ubiegłego roku toczy się śledztwo ws. nieprawidłowości finansowych w Operze Wrocławskiej. „Śledztwo dotyczy wyrządzenia Operze Wrocławskiej w 2017 r. przez osoby zajmujące się sprawami majątkowymi i gospodarczymi znacznej szkody majątkowej (...) poprzez nadużycie uprawnień i niegospodarne wydatkowanie środków finansowych w postaci dotacji celowych i dotacji podmiotowych uzyskanych za pośrednictwem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w związku z organizacją projektu finansowego +Rok Polski w Operze Wrocławskiej+” - przekazała wczesnej PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Małgorzata Klaus. Śledztwo zostało wszczęte po zawiadomieniu złożonym przez CBA. To zaś było wynikiem kontroli przeprowadzone przez NIK.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl