Minister edukacji Anna Zalewska dla "GPC": Jesteśmy odpowiedzialni

  

- Nauczyciele widzą, co robimy, i znają prawo oświatowe. Liczę, że docenią zmiany, bo są to zmiany na lepsze. Zdaję sobie sprawę, że mogą nastąpić protesty, ale wierzę w nauczycieli, że nie poddadzą się manipulacjom - mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" Anna Zalewska, minister edukacji.

„Konflikt o ref. oświaty to jedyna dziś sprawa w polskiej polityce, która ma potencjał, by »zdołować« notowania PiS” – jak Pani traktuje ten wpis Komitetu Obrony Demokracji na oficjalnym profilu na Twitterze?

Ostatnie tygodnie pokazały, jakie są prawdziwe cele KOD. Nie ma w nich mowy o obronie demokracji, bo w naszym kraju jest demokracja. Nie ma mowy o obronie dobrego imienia Polski ani trosce o dobro edukacji czy dobro dzieci. Postawę KOD u odbieram jako sygnał, że trzeba być przy rodzicach, nauczycielach i samorządowcach, stale ich informować o tym, co się dzieje.

Jak wyglądają przygotowania do reformy?
Od 16 września 2016 r., kiedy pani premier informowała razem ze mną o przyjęciu przez rząd ustawy Prawo oświatowe, byliśmy z wojewodami, kuratorami i wizytatorami właściwie w każdym powiecie. Wojewodowie organizowali spotkania z samorządowcami i zdali z tego relację ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi i mnie 22 grudnia. Kuratorzy i wizytatorzy spotykali się natomiast z rodzicami, nauczycielami i dyrektorami szkół. Jednocześnie do końca listopada ubiegłego roku dotarły do każdej szkoły informatory i plakaty, w których informujemy, jak będzie wyglądała szkoła po reformie i jaki jest terminarz jej wdrażania. Uruchomiliśmy też stronę internetową, do dyspozycji zainteresowanych są mejle i telefony.

Czy jesteście otwarci na konsultacje?
Każdy może o swojej konkretnej sprawie do nas napisać i uzyska odpowiedź. Zdajemy sobie sprawę, że tak duża i niezbędna reforma, która zmienia ustrój szkolny i mówi o zmianie podstaw programowych, może budzić zaniepokojenie. Dlatego też podsumowaliśmy wszystkie spotkania, których było prawie 1500 w czasie ostatnich trzech miesięcy.

A co z krytyką ze strony opozycji?
Nie chcemy, aby tego typu emocje i wpisy jak przytoczone wcześniej KOD były na pierwszym planie. W szkołach podstawowych wszyscy wiedzą, że reforma jest konieczna ze względu na niż demograficzny. Wspieramy małe szkoły subwencją oświatową, dlatego że mała szkoła na wsi pełni też rolę centrum kulturowego i cywilizacyjnego. O nie trzeba dbać. Takich szkół reforma nie dotknie. Politykom Platformy Obywatelskiej mogę przypomnieć ich hipokryzję, kiedy podczas zbierania podpisów dotyczących 6-latków pojawiło się pytanie o gimnazjum. Te podpisy zostały „zmielone”. Przypomnieć można też głodówkę opozycjonistów w Krakowie, kiedy zmniejszano liczbę godzin lekcji historii za czasów PO.

Można się spodziewać, że lider Związku Nauczycielstwa Polskiego podburzy nauczycieli, rodziców i uczniów do buntu. Czy jest Pani gotowa na falę strajków i radykalnych protestów, które mogą być podsycane przez opozycję, skłonną wykorzystać nauczycieli do swoich celów politycznych?
Jestem urlopowanym nauczycielem języka polskiego. Mam kontakt z wieloma nauczycielami z ZNP, którzy są za reformą. Oni pytają wprost, gdzie było ZNP, kiedy traciliśmy pracę wraz z likwidacją 4-letniego liceum. Nikt ich nie pytał o zdanie, kiedy znikały z programów nauczania przedmioty i powstawały „bloki przedmiotowe”. Nauczyciele widzą, co robimy, i znają prawo oświatowe. Liczę, że docenią zmiany, bo są to zmiany na lepsze. Zdaję sobie sprawę, że mogą nastąpić protesty, ale wierzę w nauczycieli, że nie poddadzą się manipulacjom.

Wierzy Pani w ich mądrość?
Tak. Dlatego, że powinni być odpowiedzialni za dzieci, które mają pod opieką. Mam nadzieję, że zobaczą zwiększoną liczbę godzin w naukach przyrodniczych o 105 w systemie; zwiększenie o 70 godzin informatyki, więcej godzin z historii. Ustawa jest tak zaprojektowana, aby ochronić miejsca pracy dla nauczycieli, aby np. dyrektorowi nie przyszło do głowy przy przekształceniu zwolnić jakiegoś nauczyciela. Ten nauczyciel będzie miał najczęściej pracę w swojej szkole. Przypomnę raz jeszcze, że szkoły będą przekształcane, a nie wygaszane. Mówimy też o 5,5 tys. nowych miejsc pracy. Dzieci w systemie przecież jest tyle samo, więc i pracy jest tyle samo. Prezes Sławomir Broniarz z ZNP mówił, że pracę straci 7 tys. nauczycieli i do dziś mnie nie przeprosił za to kłamstwo. Potrafimy liczyć. Dołożyliśmy z budżetu państwa pieniądze na waloryzacje do subwencji oświatowej, tak aby samorządowcy nie musieli tych pieniędzy dokładać. Rozmawiamy też o podwyżce dla nauczycieli w 2018 r.

Ma Pani przeciwko sobie zdecydowaną większość nauczycieli gimnazjów.
Większość gimnazjów znajduje się w zespołach szkół i jest ich ponad 60 proc. Tam zmieni się szyld, a praca dla nauczycieli zostanie. Licea, szkoły zawodowe i technika czekają aż do 2019 r. i kibicują, aby reforma się udała. Do samodzielnych gimnazjów najpierw trafili kuratorzy i wizytatorzy – jest pomysł na samodzielne gimnazja, których celem nie będzie wygaszanie, ale przekształcenie. One stają się szkołami podstawowymi z dyrektorami i nauczycielami. Będą miały 5 lat, by stać się szkołą podstawową. Niektóre, bardzo ambitne gimnazja w Krakowie, gdzie jest deficyt liceów, przekształcają się natomiast w licea ogólnokształcące. Wszystko zostało przygotowane i dobrze zaplanowane. Zadbaliśmy też o nauczycieli. Dążymy do jednozmianowości w szkołach i mniejszych klas. Samodzielne gimnazja wiedzą, o co chodzi, i nawet ci, którzy krytykują nasze pomysły, dokonują zmian. Przed świętami Bożego Narodzenia prezydent Krakowa z kurator oświaty zorganizowali konferencję prasową, podczas której powiedzieli, że po wielu spotkaniach mogą już powiedzieć, że sieć szkół jest gotowa. Tam nauczyciele już wiedzą, że nie stracą pracy.

A tam, gdzie pojawiają się problemy, niepokój?
Do 31 marca jesteśmy gotowi być w miejscach, w których samorząd potrzebuje wsparcia. Mamy zespół specjalistów do wdrażania reformy, na czele z ministrem koordynatorem. Pan prezydent nas wzmocnił i jest też koordynator po jego stronie. Mamy zatem przygotowany profesjonalny zespół interwencyjny do działania tam, gdzie wybucha konflikt i nie mogą się porozumieć nauczyciele z dyrekcją lub z rodzicami, gdzie samorządowcy niewłaściwie interpretują przepisy. Do końca marca chcemy wyjaśnić wszelkie wątpliwości i niepokoje. Od tego jesteśmy. Od miesięcy prowadzimy dyskusję na temat zmian w edukacji. Jesteśmy odpowiedzialni za to, co robimy i liczymy też na taką postawę z drugiej strony.

Całość rozmowy w "Gazecie Polskiej Codziennie"
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kim jest Jo Swinson? Twierdzi, że zatrzyma brexit

zdjęcie ilustracyjne / stux; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

39-letnia Jo Swinson została wybrana na nową liderkę brytyjskich proeuropejskich Liberalnych Demokratów. Jest pierwszą w historii kobietą na tym stanowisku. Zapowiada „walkę życia” przeciwko planowanemu wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

W głosowaniu wśród członków partii Swinson pokonała byłego ministra ds. energii i zmian klimatu w koalicyjnym rządzie premiera Davida Camerona, Eda Daveya, zdobywając aż 63 proc. z 76,4 tys. oddanych głosów. Jest pierwszą w historii osobą urodzoną w latach 80., która stanęła na czele któregokolwiek z największych brytyjskich ugrupowań politycznych.
 
Nowa szefowa liberałów zapowiedziała w pierwszym przemówieniu na nowym stanowisku, że jest „gotowa na walkę życia” w celu zatrzymania procesu opuszczania Wspólnoty. Jak oceniła, krytykowana przez niektórych polityków idea liberalizmu „żyje i rozkwita w obliczu nacjonalizmu, populizmu i katastrofy brexitu”.
 
Stoję przed wami nie tylko jako liderka Liberalnych Demokratów, ale jako kandydatka na stanowisko premiera. Moje ambicje dotyczące naszej partii, ruchu i kraju nie mają ograniczeń. Jestem gotowa poprowadzić moje ugrupowanie do wyborów i zwyciężyć.
- podkreśliła.
 
Jo Swinson oceniła jednocześnie, że faworyt do objęcia urzędu premiera Wielkiej Brytanii, były minister spraw zagranicznych Boris Johnson, „nie nadaje się na szefa rządu”.
 
Zatrzymanie Borisa i brexitu jest moim pierwszym priorytetem jako liderki. Ta praca zaczyna się od zwycięstwa w (zaplanowanych na 1 sierpnia – przyp. red.) wyborach uzupełniających w Brecon i Radnorshire (...), osłabieniu cienkiej większości parlamentarnej Johnsona i przybliżeniu nas o krok do powstrzymania wyjścia z UE.
- zapowiedziała.
 
Liderka Liberalnych Demokratów zaapelowała także do posłów rządzącej Partii Konserwatywnej i opozycyjnej Partii Pracy o wspólną walkę przeciwko „nacjonalizmowi i populizmowi”, zapewniając, że „jej drzwi są zawsze otwarte”.

Nadeszła pora na wspólną pracę, a nie plemienne zachowania.
- przekonywała.
 
Liberalni Demokraci mają 12 posłów i są najbardziej proeuropejskim ugrupowaniem na brytyjskiej scenie politycznej. W ostatnich miesiącach poparcie tej partii znacząco wzrosło. W majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego zajęła drugie miejsce z poparciem 20 proc. Wyborców, tuż za za eurosceptyczną Partią Brexitu, ale przed obu największymi ugrupowaniami.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl