Przed sejmową komisją ds. Amber Gold zeznaje dziś Jarosław Gowin, który za rządów PO-PSL pełnił funkcję ministra sprawiedliwości. W trakcie przesłuchania Gowin ujawnił nowe fakty ws. roli Ryszarda Milewskiego w całej sprawie.

Jarosław Gowin poinformował, że aferą Amber Gold zajmował się na polecenie Donalda Tuska, który zobowiązał ówczesnego ministra sprawiedliwości do sporządzenia raportu w tej sprawie. Gowin poinformował, że badał wykonywanie obowiązków przez sędziów i prokuratorów w okresie poprzedzającym wybuch afery Amber Gold latem 2012 roku.

 - Wystąpiłem o przesłanie do Ministerstwa akt sprawy Marcina P.  [...] W świetle ujawnionych później informacji okazało się, że prezes Milewski dysponował już opiniami i nie ujawnił tego faktu.  Moim zdaniem prezes Milewski starał się uchylić od odpowiedzialności i posłużył się swoim zastępcą – mówił w trakcie przesłuchania Jarosław Gowin.


Pytany przez przewodniczącą komisji Małgorzatę Wassermann, czy „odbiera milczenie Milewskiego za przemyślane” Jarosław Gowin przyznał, że interpretował to właśnie w taki sposób.

- Tak, w taki właśnie sposób interpretowałem jego milczenie. Nie chciał powiedzieć nic, co byłoby podstawą zarzutu, że wprowadził mnie w błąd – mówił Gowin.

Jednocześnie w trakcie przesłuchania Jarosław Gowin poinformował, iż kierownictwo Sądu Okręgowego w Gdańsku było przeciwne wydaniu mu akt. 

- Gdybym był sędzią, obecność Ryszarda Milewskiego w mojej grupie zawodowej odbierałbym jako ujmę na honorze – mówił Jarosław Gowin.