Dlaczego Polska nie zabiegała o to, aby miejsce katastrofy smoleńskiej było miejscem eksterytorialnym? Zdaniem Donalda Tuska, taki wniosek za mało realistyczny uznał ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Niedawno Jarosław Kaczyński powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że „Radosław Sikorski wycofał decyzję o wystąpieniu do Rosji w sprawie uznania miejsca katastrofy TU-154M za teren eksterytorialny”. To kolejne szokujące informacje jakie wypływają na temat zachowania byłego szefa MSZ po 10 kwietnia 2010 roku. 

Teraz nieoczekiwanie informację, że to Sikorski podjął taką decyzję, potwierdził Donald Tusk.

Żądania, aby Rosja uczyniła z jakichś swoich części terytoriów terytoria eksterytorialne wobec Polski, wydawały się ministrowi Sikorskiemu chyba mało realistyczne 

– odpowiedział Donald Tusk dopytywany o tę kwestię przez TVP.

Przypominamy, że w Ministerstwie Spraw Zagranicznych nie ma śladu dokumentów z czasów, kiedy jego szefem był Radosław Sikorski, dotyczących pomocy międzynarodowej w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej. Tę informację potwierdził „Codziennej” minister Witold Waszczykowski.

Rząd Polski po katastrofie smoleńskiej nie zwracał się w jakikolwiek sposób o pomoc w śledztwie dotyczącym wyjaśnienia katastrofy. Żadna z polskich placówek dyplomatycznych, m.in. w Waszyngtonie, Londynie, Paryżu, Berlinie i we Włoszech, nie ma dokumentów tego typu 

– mówił minister Witold Waszczykowski.

Z informacji ustnej, jaką uzyskałem od pracowników MSZ-etu, wynika, że Sikorski już 10 kwietnia 2010 r. zakazał prac badawczych i prawnych w tym zakresie, uzasadniając decyzję tym, że sprawa została przejęta przez KPRM i dlatego MSZ nie będzie prowadził żadnej analizy prawnej na ten temat 

– podkreślił minister.