W trakcie odbywającego się przed Sejmem protestu na scenie przemawiała poseł Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus. I zaliczyła tak spektakularną wpadkę, że aż trudno uwierzyć, iż w ogóle do niej doszło. Hasło, do którego skandowania zachęcała, było wymierzone w… kobiety.

Przed Sejmem odbywa się demonstracja „Żarty się skończyły. Moje ciało, moja sprawa”. Zebrani w tym miejscu manifestanci w ramach „czarnego protestu” sprzeciwiają się całkowitemu zakazowi aborcji w Polsce. Przy tej okazji postanowiły się ogrzać niektóre partie polityczne. Poseł Platformy Obywatelskiej Joanna Mucha na własnej skórze przekonała się, co myślą o jej ugrupowaniu zgromadzeni przed budynkiem Sejmu. „Gdzie byliście osiem lat” – skandowano podczas wystąpienia Muchy.

Na scenie pojawiła się też poseł Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus. Ta sama, której przed kilkoma dniami białostocka prokuratura okręgowa wytknęła, że złożyła zawiadomienie ws. księdza Jacka Międlara bez zapoznania się z rzeczywistym przebiegiem wydarzeń, opierając się na przekazach medialnych.

To jednak nic przy tym, co Scheuring-Wielgus zrobiła w sobotę podczas „czarnego protestu”. Takiej żenującej wpadki nie zaliczył dotąd chyba nawet jej szef – Ryszard Petru. Otóż poseł Nowoczesnej – w czasie demonstracji m.in. środowisk feministycznych – zaczęła skandować hasło… „Dość dyktatury kobiet!”. Przez chwilę zaczęto je nawet powtarzać i dopiero ktoś z boku krzyknął: „mężczyzn!”. 


Wpadka poseł Nowoczesnej nie uszła oczywiście uwadze internautów. Natychmiast pojawił się hasztag #DośćDyktaturyKobiet.