Pomorze pierwszym regionem, w którym wybrano władze KOD, chwaliła się organizacja w sobotę wybierając Radomira Szumełdę z Gdyni przewodniczącym pomorskiego Komitetu Obrony Demokracji. Niecałe 24 godziny później podczas uroczystości pogrzebowych zamordowanych w 1946 r. przez komunistów Danuty Siedzikówny ps. „Inka” i śp. Feliksa Selmanowicza ps. „Zagończyk” nowy przewodniczący został gwiazdą "Newsweeka". Ujawniamy kulisy ohydnej prowokacji.

"Właśnie zostałem poturbowany pod Bazyliką Mariacką przez faszystów z ONR i wyproszony przez Policję. Nie dałem się." - napisał na swoim Twitterze Radomir Szumełda w czasie kiedy w bazylice odprawiano Mszę św.


Kolejny wpis mówi już o tym, że nie tylko nowy szef KOD-ziarzy na Pomorzu został pobity. Z relacji wynikało, że poszkodowany miał być również sam Mateusz Kijowski:

"Byliśmy w pokoju. Zostaliśmy wyrzuceni z @mkijowski z placu przed Bazyliką Mariacką. Jesteśmy poszkodowani." - pisze Szumełda

Jak informują nasi czytelnicy oburzeni manipulacją, jakiej dokonują KOD-owcy i zaprzyjaźnione z nimi media okazuje się, że w rzeczywistości nie doszło do żadnego pobicia.

- Byłem świadkiem zdarzeń kłamliwie opisywanych obecnie przez "Newsweek" oraz m.in portal Tomasza Lisa natemat.pl. również "Dziennik Bałtycki" i Gazetę Wyborczą (gazeta.pl) - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Paweł Zieliński, który był świadkiem całego zajścia.



fot.:Paweł Zieliński
 

- Na mszę pogrzebową przybyli z flagami oraz emblematami politycznymi KOD. Grupa maksymalnie kilkunastu osób gwizdała i krzyczała podczas mszy Nikt nie został pobity a Kijowski oddalił się on w asyście policji. - relacjonuje mężczyzna,  który zarejestrował całe zdarzenie na filmie.


fot.: Jeden ze świadków 

O kulisy całej sprawy pytaliśmy również miejscową policję. Rzecznik Prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zapewnia, że do chwili naszej dzisiejszej rozmowy, nie wpłynęło tam zgłoszenie ze strony KOD.

Nie przeszkodziło to jednak dziennikarzom "Newsweeka", którzy podgrzewając atmosferę informowali o bandzie, która rzekomo napadła i pobiła skromnych KOD-owców.

– ONR-wcy obrzucili nas wyzwiskami i obelgami. Krzyczeli: komuniści, złodzieje, pedały, czerwone świnie! Grozili, że trzeba nas zamordować. Kazali nam wynosić się z Polski – opowiada Szumełda tygodnikowi "Newsweek".


Kijowski tak to skomentował:

– To było wstrząsające. W czasie kazania mówiono, że nie wolno zawłaszczać patriotyzmu, a zaraz potem młodzi patrioci postanowili się rozprawić z członkami KOD-u. To była duża grupa, kilkuset osiłków z flagami. Krzyczeli, że rozprawią się z nami po mszy.


Szumełda dodaje:

– Prosiłem ich: przekażmy sobie znak pokoju, a oni znowu bili nas, szarpali i lżyli. Twierdzi, że w czasie przepychanek został lekko ranny: ma zdarty naskórek na dłoni, dość obficie krwawił. – Będziemy się domagać od pana prezydenta i pani premier zajęcia jasnego stanowiska w sprawie napaści na członków KOD-u. To wszystko działo – zapowiada Mateusz Kijowski.



A tak kulisy całego zajścia wyglądają na nagraniu udostępnionym przez naszego czytelnika: