Soros - ostatnia nadzieja Michnika i Platformy

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

Na przełomie lat 80. i 90. wspierał w Polsce reformy, które przyczyniły się do utrwalenia postkomunistycznych struktur. Następnie założył i dotował Fundację im. Stefana Batorego, będącą propagandową tubą środowiska Michnika, Balcerowicza i Geremka. Teraz podmiot wspierany przez miliardera George’a Sorosa zainwestował około 17 mln dolarów w Agorę, wydawcę „Gazety Wyborczej” - pisze „Gazeta Polska”.

„Węgierski premier Viktor Orbán promuje zasady tożsamości węgierskiej i chrześcijańskiej. Łączenie tożsamości narodowej z religią to mieszanka wybuchowa. Do tego Orbán nie jest sam. W Polsce Jarosław Kaczyński podchodzi do rzeczy podobnie” – mówił George Soros w wywiadzie, jaki ukazał się w lutym 2016 r. w „New York Review of Books”.

To podstawowy rys filozofii Sorosa, amerykańskiego miliardera pochodzenia węgiersko-żydowskiego: strach przed tożsamością narodową i religią. Soros w USA znany jest przede wszystkim jako zaciekły krytyk George’a Busha i republikanów oraz zwolennik Baracka Obamy. Nowy inwestor w Agorze lubi, jak nazywa się go filantropem, czyli człowiekiem udzielającym bezinteresownie pomocy potrzebującym. Ale filantropia Sorosa jest dość wątpliwa: dorobił się on fortuny poprzez spółki rejestrowane w rajach podatkowych i na spekulacjach finansowych, głównie w krajach azjatyckich. Premier Malezji za spowodowane spekulacjami załamanie w tym kraju nazwał finansistę „zbrodniarzem”. W Irlandii Soros przeznaczał zaś ogromne sumy na organizacje promujące aborcję.

Gość Jaruzelskiego i Rakowskiego

To właśnie George Soros był głównym autorem planu transformacji ekonomicznej PRL pod koniec lat 80. Reklamowano ją jako przejście z socjalizmu w kapitalizm, ale zakończyła się ona przede wszystkim uwłaszczeniem nomenklatury postkomunistycznej i agentury oraz stworzeniem pseudorynkowej gospodarki. W nowym systemie ekonomicznym decydującą rolę odgrywać zaczęła nie polska klasa średnia, lecz kapitał zagraniczny i oligarchowie powiązani z dawnym systemem.

Nie mogło jednak być inaczej, skoro dla Sorosa jedynymi partnerami do rozmów byli ludzie aparatu władzy PRL oraz środowisko Adama Michnika. Finansista przybył do Polski już 8 maja 1988 r. i to wtedy – na spotkaniu z przedstawicielami reżimu komunistycznego – opracowano wstępne założenia korzystnej dla ówczesnych elit transformacji. Soros spotkał się m.in. z gen. Wojciechem Jaruzelskim, który osobiście miał zgodzić się wówczas na powstanie Fundacji im. Stefana Batorego, i z ówczesnym premierem Mieczysławem Rakowskim. Ale faktycznie sama Fundacja im. Stefana Batorego powstała już wcześniej – Soros ustanowił ją w akcie notarialnym, spisanym 5 listopada 1987 r. w Nowym Jorku i zalegalizowanym w nowojorskim Konsulacie Generalnym PRL.

Rezultatem prowadzonych do 23 grudnia 1988 r. rozmów była decyzja o przekształceniu gospodarki planowej w gospodarkę rynkową – oczywiście według scenariusza Sorosa i władz PRL.

„Filantrop” ściągnął w tym celu do Polski ekonomistę Jeffreya Sachsa, którego finansował poprzez zarejestrowaną w 1988 r. Fundację im. Stefana Batorego. Pierwszymi osobami, do których udał się Sachs – jak wspomina ekonomista prof. Witold Kieżun – byli Bronisław Geremek, Adam Michnik i Jacek Kuroń. To właśnie oni mieli ustalać i akceptować warunki, na jakich odbywało się w Polsce wprowadzanie gospodarki „rynkowej”.

Kto wpadł na pomysł ściągnięcia do Polski George’a Sorosa i dlaczego postawiono właśnie na niego – absolwenta filozofii i spekulanta, który dorobił się majątku w rajach podatkowych? Jak to możliwe, że już w maju 1988 r. komunistyczne władze zgodziły się na rejestrację w Warszawie Fundacji im. Stefana Batorego – związanej z lewicową częścią opozycji – skoro pięć miesięcy później odrzuciły wniosek o rejestrację Niezależnego Zrzeszenia Studentów? Dlaczego ściągnięty przez Sorosa Sachs prowadził rozmowy tylko ze wskazanymi opozycjonistami, skupionymi wokół Adama Michnika?

To pozostaje zagadką. Nie ulega jednak wątpliwości, że to plan Sachsa–Sorosa stał się fundamentem reformy, nazwanej później „planem Balcerowicza”. W wydanej w 1991 r. książce Soros wprost określa się jako autor ekonomicznej transformacji w Polsce:

„Przygotowałem szeroki program ekonomiczny obejmujący trzy elementy: stabilizację monetarną, zmiany strukturalne oraz reorganizację długu [...]. Połączyłem swoje wysiłki z prof. Sachsem z Uniwersytetu Harvarda, którego działalność sponsorowałem przez Fundację im. Stefana Batorego. Współpracowałem również blisko z prof. Stanisławem Gomułką, doradcą Leszka Balcerowicza”.


W duchu poprawności politycznej

W latach 90. podstawowym środkiem wywierania wpływu na życie publiczne w Polsce stała się Fundacja im. Stefana Batorego. Przez 25 lat instytucja ta wydała niemal pół miliarda złotych (dokładnie: 403 mln zł) na rozmaite przedsięwzięcia, najczęściej zgodne z linią ideową środowiska „Gazety Wyborczej” (dzięki fundacji powstały m.in. pierwsze w Polsce studia gender).

Soros zadbał o odpowiedni profil ideowy Fundacji im. Stefana Batorego, wyznaczając członków pierwszego składu jej Rady (kolejnych członków powoływała już sama Rada). Dziś ciało to tworzą m.in. znany z wrogości do prawicy historyk idei Marcin Król, były premier Jan Krzysztof Bielecki, były marszałek senatu Bogdan Borusewicz (PO), reżyserka Agnieszka Holland, współzałożycielka „Gazety Wyborczej” Helena Łuczywo, Andrzej Olechowski (współzałożyciel PO, a w PRL współpracownik komunistycznego wywiadu) oraz Andrzej Rapaczyński, mąż Wandy Rapaczyńskiej – byłej prezes Agory. Z kolei prezesem zarządu Fundacji jest od 1990 r. Aleksander Smolar – były działacz, członek PZPR, potem rzecznik KOR, a po 1989 r. doradca Tadeusza Mazowieckiego i Hanny Suchockiej.

Sztandarowym przykładem działalności założonej przez Sorosa fundacji są choćby wspierane przez nią warsztaty antydyskryminacyjne, które od września 2010 r. były prowadzone w gimnazjach i liceach. Oto jedna z przykładowych ról, w jakie podczas warsztatów wcielali się nastoletni uczniowie:

„Masz na imię Adam, urodziłeś się jako chłopak, ale nie czujesz się chłopakiem. Czujesz, że twoja płeć nie pasuje do twojego ciała. W marzeniach masz na imię Ada. Masz nadzieję, że kiedyś jakoś to się stanie prawdą. Że będziesz Adą także dla innych. Chcesz rozmawiać i kumplować się z dziewczynami, brać udział w dziewczęcych rozrywkach. [...] Po prostu czujesz, że powinieneś być dziewczyną”.


Dotowana przez Sorosa fundacja angażuje się też w akcje mające na celu sprowadzenie do Polski arabskich imigrantów. Niedawno uruchomiła np. portal uchodzcy.info, mający informować o tzw. uchodźcach i rozwiewać rzekome mity na ich temat. W rzeczywistości strona prezentuje typową propagandę multi kulti: dowodzi m.in., że Europie nie grozi islamizacja, a imigranci wcale nie zwiększają przestępczości w krajach, do których przybywają. Przy okazji tematu gwałtów i napaści seksualnych w Kolonii na portalu wychwala się... proimigrancką cenzurę w niemieckich mediach:

„Warto zastanowić się, czy wstrzymanie publikacji na temat wydarzeń w Kolonii do momentu uzyskania oficjalnego komentarza policji jest tak oczywistym błędem, jak nas przekonywano”.


We wrześniu 2015 r. Fundacja Batorego apelowała do premier Ewy Kopacz o przyjmowanie imigrantów oraz zapewnienie im wsparcia i dostępu do rynku pracy. W liście znalazła się sugestia cenzurowania antyimigranckich wypowiedzi:

„Nie można tolerować wypowiedzi rasistowskich, nienawistnych i dyskryminujących, szczególnie w ustach osób publicznych. Konieczne jest budowanie w Polsce postaw akceptacji i zrozumienia dla kulturowej różnorodności. Obecny ton dyskusji publicznej rozbudza nastroje ksenofobiczne i jest szkodliwy nie tylko dla cudzoziemców, ale też dla wszystkich Polaków i Polek”.


Więcej w tygodniku „Gazeta Polska”

 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ambasador Rosji przy ONZ wpadł w furię! Ależ dostało się Moskwie na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa

Rada Bezpieczeństwa ONZ / United Nations Photo/Flickr

  

Ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzia zarzucił członkom Rady Bezpieczeństwa, że zwołane z inicjatywy Rosji posiedzenie Rady Bezpieczeństwa poświęcone problemom języka, przerodziło się w atak na jego kraj. Moskwę krytykowano za agresywną politykę wobec Ukrainy. Podczas sesji Rady doszło do spięcia między przedstawicielami Rosji i Ukrainy w związku z wchodzącymi w środę w życie przepisami, na mocy których ukraiński będzie jedynym oficjalnym językiem w sektorze publicznym Ukrainy. Przepisy nie zabraniają używania innych języków w obrzędach religijnych i do celów prywatnych.

Niebienzia zarzucił ukraińskim władzom próbę wykorzenienia języka rosyjskiego z ukraińskiej sfery publicznej przy użyciu drakońskich metod.

Nie mówię nawet, że jest to sprzeczne z jakąkolwiek konwencją o ochronie mniejszości narodowych i podstawowymi prawami człowieka. Mówię, że jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i podstawowymi normami cywilizowanego zachowania.
- oznajmił.

Uznał też, że przyjęcie nowej ustawy jest naruszeniem porozumień mińskich i dlatego powinno być przedmiotem obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Stały przedstawiciel Ukrainy przy ONZ Wołodymyr Jelczenko podkreślił, że kraj, który przez wieki tłumił język ukraiński i wymuszał zastąpienie go językiem rosyjskim we wszystkich sferach życia publicznego, nie powinien dyktować, w jakim języku mają Ukraińcy mówić i pisać. Ocenił, że przywołując temat na cztery dni przed wyborami parlamentarnymi na Ukrainie, Kreml usiłuje dostarczyć politycznego wsparcia prorosyjskim partiom, a jednocześnie odwraca uwagę od rzeczywiście ważnych problemów.

Mimo porozumienia (…) w sprawie zawieszenia broni począwszy od 8 marca 2019 roku rosyjskie wojska okupacyjne w Doniecku i Ługańsku pogwałciły je blisko 200 razy. Zakazanej porozumieniami mińskimi ciężkiej broni, w tym czołgów, ciężkiej artylerii i moździerzy użyto ponad 777 razy. W wyniku tych prowokacji zginęło 36 ukraińskich żołnierzy, a około 200 odniosło rany.
- podkreślił Jelczenko.

Zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. politycznych i pokoju Rosemary DiCarlo przypomniała o zapewnieniu władz Ukrainy, że przepis dotyczący języka pozostaje w zgodzie z konstytucją tego kraju, choć w jej opinii budzi jednak pewne obawy.

Przypomniała, że Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, które śledziło proces legislacyjny zaleciło rządowi opracowanie przepisów dotyczących mniejszości narodowych dla utrzymania równowagi między ochroną prawa mniejszości i zachowania języka państwowego jako narzędzia integracji społeczeństwa.

Członkowie Rady krytykowali Rosję za kontynuowanie agresywnych działań wobec Ukrainy. Przypomnieli, że na skutek konfliktu na wschodzie Ukrainy zginęło około 13 tys. osób.

Ambasador RP Joanna Wronecka powiedziała, że naruszanie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy stanowi bezpośrednie zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

Nawiązała do raportów specjalnej misji monitorującej OBWE na Ukrainie, które wskazują na setki przypadków naruszania zawieszenia broni, a także przytaczają przykłady rozmieszczania broni zakazanej porozumieniami mińskimi. Przypisywała to w większości wspomaganym i kontrolowanym przez Rosję nielegalnym formacjom militarnym w Donbasie.

Przypominając o rosyjskiej agresji, aneksji Krymu, łamaniu zakazu użycia siły, fikcyjnym referendum na Krymie, ataku rosyjskiej marynarki wojennej na ukraińską jednostkę w Cieśninie Kerczeńskiej i zatrzymaniu załogi, Wronecka uzasadniała, że Kijów ma prawo do promocji swego języka.

Polityczny koordynator stałego przedstawicielstwa USA przy ONZ Rodney Hunter przekonywał, że w obliczu rosyjskiej agresji i działań zmierzających do osłabienia Ukrainy, kraj ten staje się coraz bardziej zjednoczony, spójny, odporny i w ostatecznym rachunku - silniejszy.

Nasze sankcje związane z Krymem będą obowiązywać do czasu, gdy Rosja zwróci kontrolę nad półwyspem Ukrainie, a nasze sankcje wobec Rosji za agresję we wschodniej Ukrainie pozostaną w mocy do czasu pełnego wdrożenia porozumień mińskich.
- zadeklarował.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl