W walkę o kształt mediów publicznych włącza się „Gazeta Finansowa”

  

Trwa walka o kształt mediów publicznych. W pojedynek włączyła się „Gazeta Finansowa”, która podała informacje, że Agencje Public Relations oferują nawet milion złotych za materiały, które doprowadzą do odwołania Jacka Kurskiego. Redaktorem naczelnym "GF” jest Jan Piński. To właśnie on został naczelnym"Uważam Rze" po odejściu ekipy Pawła Lisickiego (byli w niej m.in Bronisław Wildstein, Piotr Gociek, Cezary Gmyz). Konflikt wybuchł po artykule Gmyza o obecności trotylu na wraku tupolewa w Smoleńsku. 

Opierając się na wypowiedziach anonimowego specjalisty PR, „GF” pisze, że „Jacek Kurski się wzmacnia, a wielu się to nie podoba, bo jeśli skutecznie przeprowadzi reformę TVP pozostanie poza zasięgiem konkurencji”.

W komentarzu Gazeta Finansowa informuje, że „uderzenie ze strony tzw. Salonu tylko wzmocniłoby pozycję Kurskiego w oczach prezesa PiS. Dlatego ataki muszą iść ze strony mediów związanych z obecnie rządzącą opcją polityczną".

Redaktorem naczelnym "GF" jest Jan Piński, który po konflikcie z Grzegorzem Hajdarowiczem i odejściu ekipy Pawła Lisickiego został redaktorem naczelnym miesięczników „Uważam Rze”. Piński pisał pozytywne teksty m.in na temat biznesmenów, w tym o Stanisławie Tomaszu Bortkiewiczu, który pracuje w Telewizji Polskiej. Tomasz Bortkiewicz był jednym z autorów „Uważam Rze” w czasie gdy Piński był redaktorem naczelnym tygodnika. 

Wcześniej był m.in dziennikarzem tygodnika "Wprost" a następnie  szefem „Wiadomości” TVP1 a anstepnie dyrektorem Agencji Informacji TVP. Stanowiska w telewizji publicznej Piński zajmował w czasie, gdy prezesem TVP był Piotr Farfał, bliski znajomy Romana Giertycha. Znajomym Giertycha jest także Piński -  razem m.in grywaja w brydża.

W 2015 roku tygodnik "Wprost" ujawnił treść rozmowy z 2011 roku przeprowadzonej w kancelarii Romana Giertycha. Giertych występował jako pełnomocnik tajemniczego klienta, który poprosił o rozmowę z Nisztorem, bo ten pisał książkę o Janie Kulczyku. Były wicepremier miał oferować 400 tys. zł za prawa autorskie do książki o Janie Kulczyku. Spotkanie zaaranżował ... Jan Piński. 

Komentatorem "Gazety Finansowej" był m.in. Wojciech Brochwicz. Wojciech Brochwicz w 1990 r. zarekomendował Bondaryka Andrzejowi Milczanowskiemu, ówczesnemu szefowi UOP. Dzięki temu Krzysztof Bondaryk został przełożonym białostockiej delegatury UOP.

O Bondaryku zrobiło się głośno przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku. Okazało się, że razem z Wojciechem Brochwiczem wziął udział w operacji „Anna Jarucka”: pośredniczył m.in. w przyprowadzeniu przed sejmową komisję śledczą w sprawie PKN Orlen byłej asystentki Włodzimierza Cimoszewicza Anny Jaruckiej, która oskarżyła go o sfałszowanie dokumentów MSZ. 

Informację "Gazety Finansowej" podała TVP Info. Komentował ją na antenie Michał Karnowski naczelny tygodnika "W sieci", a portal wpolityce.pl podał informację "GF" jako najważniejszą.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy na specjalnych zasadach w Unii? "Polska nie oczekuje niczego więcej, niż równego traktowania"

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

"Zasada równego traktowania to jedna z naczelnych zasad Unii Europejskiej. Polska nie oczekuje niczego więcej, niż właśnie równego traktowania" - mówi wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk w reakcji na decyzję Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, sprzeciwiającej się połączeniu podobnych spraw, dotyczących Polski i Niemiec.

Z dokumentów, do których dotarła Polska Agencja Prasowa wynika, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odmówił połączenia sprawy dotyczącej niezależności sędziów i KRS z podobną sprawą z Niemiec.

Polska złożyła wniosek w tej sprawie do Luksemburga na początku sierpnia wskazując, że niemieckie pytanie dotyczy tej samej kwestii, co pytania prawne polskich sędziów, a Trybunał powinien udzielić na nie jednej, spójnej odpowiedzi. Polska argumentowała, że wszystkie kraje Unii Europejskiej powinny być traktowane w taki sam sposób.

"Bez wątpienia są to bardzo podobne sprawy. Sędziów w Niemczech powołują komisje złożone w większości z polityków, a w niektórych wypadkach – wyłącznie z nich. Jest tak na przykład na najwyższym szczeblu federalnym – sędziów pięciu najważniejszych niemieckich sądów powołuje komisja składająca się z posłów do Bundestagu i landowych ministrów sprawiedliwości. To znacznie bardziej upolityczniona procedura niż polskie przepisy"

- mówi wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

"Krajowa Rada Sądownictwa jest wybierana przez parlament, ale w ponad 2/3 tworzą ją niezawiśli sędziowie. Jeżeli więc Polska oskarżana jest o naruszanie europejskich standardów, Trybunał powinien stosować tę samą miarę także do innych państw Unii. Dlatego właśnie pełnomocnik rządu RP przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej wystąpił na początku sierpnia o połączenie tych spraw"

- dodał.

Jaki był finał tej sprawy?

"Niestety Prezes Trybunału odrzucił wniosek, powołując się wyłącznie na przyczyny proceduralne – stwierdził że polska sprawa jest bardziej zaawansowana niż niemiecka i dlatego odmówił ich połączenia.

- odpowiada Szynkowski vel Sęk.

Polski rząd ma w tej sprawie jasne stanowisko. 

"Te proceduralne przyczyny nie są w naszej ocenie wystarczającym uzasadnieniem odmowy. Obie sprawy merytorycznie są wystarczająco powiązane, by były rozpatrywane razem. Dotyczą one tej samej kwestii: w jaki sposób można powoływać sędziów. Jeśli w stosunku do Polski padają oskarżenia o naruszenie europejskich standardów, to absolutnie konieczne jest sprawdzenie, czy te standardy są rzeczywiście w taki sam sposób stosowane we wszystkich krajach. Zasada równego traktowania to jedna z naczelnych zasad Unii Europejskiej. Polska nie oczekuje niczego więcej, niż właśnie równego traktowania"

- mówi wiceminister.

Szynkowski vel Sęk podkreśla jednak, że jeszcze nie wszystko stracone i ma nadzieję na korzystny wyrok trybunału.

"Liczymy na to, że pomimo braku połączenia spraw, Trybunał Sprawiedliwości zastosuje te same kryteria do Polski, do Niemiec, i do każdego innego kraju. Jest wiele państw, w których politycy mają znacznie większy udział w powoływaniu sędziów niż to ma miejsce w Polsce. Oczekujemy, że będą one oceniane tak samo jak nasz kraj"

- zakończył.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl