Pomimo faktu, iż sąd zobowiązał Tomasza Arabskiego do stawienia się na dzisiejszej rozprawie, były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w rządzie Donalda Tuska nie pojawił się na sali rozpraw. Proces jest wynikiem prywatnego aktu oskarżenia, który przeciwko Arabskiemu w imieniu części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej wniósł ich pełnomocnik.

Wniosek o zobowiązanie wezwania Arabskiego na rozprawę złożyła prokuratura. Sąd dotychczas nie odebrał nawet od byłego szefa KPRM danych osobowych ani zeznań, ponieważ nie stawiał się on na wcześniejsze rozprawy.

Proces Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w czasie gdy premierem był Donald Tusk ruszył w marcu. Obok niego na ławie oskarżonych zasiadło dwoje urzędników kancelarii premiera – Monika B. i Mirosław K. – oraz dwoje pracowników Ambasady RP w Moskwie – Justyna G. i Grzegorz C.
 
Proces jest wynikiem prywatnego aktu oskarżenia, który w imieniu części rodzin wniósł ich ówczesny pełnomocnik mec. Piotr Pszczółkowski, obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Ukarania Arabskiego oraz czwórki innych urzędników Kancelarii Premiera domaga się 11 rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy, m.in. bliscy Anny Walentynowicz, Bożeny Mamontowicz-Łojek, Janusza Kochanowskiego, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna.
 
Tomasz Arabski domagał się umorzenia sprawy, jednak przewodniczący składu sędzia Hubert Gąsior uznał, że „obecnie przedwczesne byłoby ustalenie, że Arabski nie podejmował czynności, które mogłyby mieć wpływ na organizację wizyty 10 kwietnia 2010 r.”. Według sądu merytoryczna ocena m.in. przedstawionych w akcie oskarżenia dowodów możliwa jest tylko podczas procesu.
 
 Tymczasem, Tomasz Arabski, pomimo sądowego nakazu nie stawił się na kolejną rozprawę. Jego obrona obrona wniosła o przesłuchanie Arabskiego w miejscu jego zamieszkania.