Sondaże lecą na łeb, a lidera największego ugrupowania opozycyjnego brak. Grzegorz Schetyna zapadł się pod ziemię, choć zapewniał, że jego partia będzie opozycją totalną. A stała się marginalna. Martwi się o to portal Tomasza Lisa pisząc „Lider PO ogranicza publiczną aktywność do minimum, bo "wciąż czyści w partii"”. 
 
Portal, którego nie można posądzić o sympatię do Prawa i Sprawiedliwości, zrobił psikusa Schetynie. Pisze, że szef Platformy ostatnio zniknął z mediów. Od anonimowego działacza PO dowiedzieli się, że robi „czystki w partii”.

To jest niecierpliwy facet, ale jednocześnie życie nauczyło go, że warto czekać i robić swoje. Grzegorz dopiero robi sobie miejsce, przecież wciąż czyści w partii. Najnormalniej w świecie jest zajęty. On dobrze wie, że polityki nie robi się tylko pajacowaniem w telewizji

– powiedział w rozmowie z natemat.pl jeden z polityków PO, który zawsze popierał Schetynę. I uderzył w Petru.

Petru robi się na gwiazdę, Grzegorz robi politykę. Zobaczymy, kto na tym wyjdzie lepiej

– dodał.

Co ciekawe, Schetyna niedawno ocenił, że po przegranych wyborach najsilniejszą bronią PO może być jej pozycja w Europie. Ostatnio można odnieść wrażenie, że przewodniczący PO pojawia się właściwie tylko po to, by… donieść na PiS.
 
Grzegorz Schetyna podczas konferencji w Gliwicach usiłował tłumaczyć, że nikt nie jeździ skarżyć do Brukseli, że Polska na tym nie traci. Przekonywał, że przecież jesteśmy Europejczykami.

Nie skarżę się. Mamy tutaj bardzo poważną różnicę z politykami PiS, bo Jarosław Kaczyński uważa, że Bruksela i Wspólnota Europejska to coś obcego Polsce. A my inaczej – uważamy że jesteśmy także Europejczykami i chcemy mieć wpływ na politykę europejską.

– mówił Schetyna.

Czyli na razie "opozycja totalna" oznacza donosy na Polskę i czystki we własnej partii. Nieźle.