Jak podaje dziennik „Bild”, od 1 stycznia weszły w życie przepisy dotyczące indywidualnego trybu rozpatrywania wniosków o azyl. Wcześniej wielu imigrantów z takich krajów jak Syria czy Irak po przybyciu do Niemiec nie przechodziło praktycznie żadnych procedur weryfikacyjnych.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) przez wiele lat posługiwał się specjalnym współczynnikiem ochrony przy przyznawaniu azylu. Dotyczył on osób, które z powodu sytuacji w swoich krajach powinny natychmiast otrzymać pomoc od Niemiec. W wypadku obywateli Syrii wskaźnik wynosił 100 proc. Niewiele mniej, bo 90 proc. szans na uzyskanie azylu, przysługiwało Irakijczykom, 80 proc. zaś obywatelom Erytrei. Gdy imigranci przybywali do Niemiec ze specjalnych ośrodków dla uchodźców, rozmieszczonych m.in. w Libii, to nie przechodzili praktycznie żadnych procedur azylowych i natychmiast otrzymywali zezwolenie na pobyt z przyczyn humanitarnych.

Obywatele wymienionych państw, którzy przybyli inną drogą do Niemiec, składali specjalne wnioski o azyl, w których musieli odpowiednio umotywować swoją prośbę. W praktyce Urząd ds. Migracji odrzucał jedynie te wnioski, w których dopatrywano się rażących uchybień lub istniały wątpliwości co do tożsamości tych osób” – podała we wrześniu ubiegłego roku niemiecka rozgłośnia Deutsche Welle. W 2014 r., w związku z rosnącym zagrożeniem terrorystycznym, organa władzy państwowej w Niemczech zaczęły rozpatrywać wnioski pod kątem ewentualnego zagrożenia, jakie przybysze z Bliskiego Wschodu mogą stanowić dla bezpieczeństwa kraju.

Sytuacja diametralnie zmieniła się po kryzysie imigracyjnym, który trawił Europę przez większość ubiegłego roku.


Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.