Na „jedynce” poniedziałkowej „Gazety Wyborczej” opublikowano entuzjastyczny tekst o Komitecie Obrony Demokracji (KOD) – wirtualnej grupie obśmianej przez internautów. W sieci natychmiast ujawniono, w jaki sposób w redakcji przy ulicy Czerskiej powstają materiały na temat KOD.

Przed kilkoma dniami na Facebooku powstała grupa pod nazwą Komitet Obrony Demokracji. Jak już wcześniej emocjonowali się przy Czerskiej, ruch zainicjowano „w odpowiedzi na zawłaszczanie państwa przez PiS”. Internauci mieli niezły ubaw z wirtualnej grupy, ale „Wyborcza” potraktowała sprawę bardzo poważnie – w poniedziałek poświęciła tematowi pierwszą stronę.


fot. twitter.com

Tymczasem dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski ujawnił korespondencję, która pokazuje, jak w redakcji „Gazety Wyborczej” powstają teksty o KOD.

Dzień dobry, jestem dziennikarzem „Gazety Wyborczej”, który napisał o Państwa grupie artykuł” – zwrócił się do Komitetu Obrony Demokracji Maciej Orłowski. I zapowiedział, że chce „pociągnąć temat”. Zainteresowały go dwie sprawy: „przykłady prawicowego hejtu” oraz „linki/przeklejenia” motywacji osób, które do KOD przystąpiły. Następnie autor z rozbrajającą szczerością dodał: „Lepsze będą odsyłacze, bo nie chciałbym, żeby wyglądało to tak, że gazeta kreuje pewne wypowiedzi. Aczkolwiek też ujdzie, w końcu możemy się Państwa zapytać o zdanie”.


fot. twitter.com/wybranowski

Kiedy przeczytamy kolejny artykuł Macieja Orłowskiego na temat Komitetu Obrony Demokracji?