Kanclerz Angela Merkel sprzeciwiła się określeniu górnej liczby tzw. uchodźców, których przyjmą Niemcy. Twierdzi też, że Berlin nie może określać, "kto może przyjechać do Niemiec, a kto nie". To zatem kontynuacja szaleńczej polityki przyjmowania wszystkich imigrantów, przeciwko której buntują się nie tylko zwykli Niemcy, ale i koalicjanci Merkel.

Merkel występowała dziś w programie telewizji ZDF. Głównym tematem był oczywiście kryzys imigracyjny, który powoduje coraz większy chaos w Niemczech. Codziennie do tego kraju przybywają tysiące tzw. uchodźców, zachęconych deklaracjami Berlina i wysokimi zasiłkami socjalnymi.

Inwazji imigrantów, zagrażającej bezpieczeństwu obywateli i stabilności państwa, sprzeciwia się coraz więcej Niemców. Przeciwko niezrozumiałej polityce Angeli Merkel protestują również politycy chadeccy pozostający z nią w sojuszu jak premier Saksonii-Anhaltu Reiner Haseloff czy krajowy minister finansów Bawarii Markus Soeder. Ostatnie ich żądanie dotyczyło właśnie ustalenia i ogłoszenia górnej granicy imigrantów, jakich mogą przyjąć Niemcy. Podanie takiej liczby - nawet jeśli byłaby ona duża - uspokoiłoby opinię publiczną i pozwoliło instytucjom państwowym przygotować dokładny plan przyjęcia azylantów.

Co na to Merkel? Stwierdziła, że Niemcy nie podadzą górnej liczby uchodźców, jakich mogą przyjąć, i że jedynym sposobem na ograniczenie imigranckiej fali jest... walka z przyczynami, dla których pojawiają się oni w Europie. Oczywiście Merkel nie dodała, że główną przyczyną kryzysu nie jest strach przed wojną, lecz wysokie zasiłki socjalne, jakie oferują Niemcy i Szwecja. Inaczej przecież tzw. uchodźcy zostawaliby z własnej woli w takich krajach jak Grecja, Chorwacja czy bogate Austria lub Dania. 

Angela Merkel dodała także, że jej kraj "nie może tak po prostu określić, kto może przyjechać do Niemiec, a kto nie może"...

Tymczasem w Szwecji - drugim po Niemczech państwie tak chętnie przyjmującym imigrantów - chaos również narasta. Przywrócenie kontroli na granicach nic nie dało. W środę, przed wprowadzeniem kontroli, na terytorium Szwecji dostało się 1653 nielegalnych imigrantów - natomiast dzień później, gdy straż graniczna zaczęła wypełniać swoje obowiązki, granice przekroczyło... 1676 tzw. uchodźców. Co więcej, połowa z nich to... Afgańczycy, których obecnie przybywa do Szwecji już więcej niż Syryjczyków. Tylko w tym roku w Szwecji - kraju liczącym 9,8 mln ludzi - o azyl poprosiło 120 tys. przybyszów spoza Europy.