​Lekarz zawieszony po niewygodnym pytaniu do ministra

  

Ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w szpitalu przy ulicy Kamieńskiego we Wrocławiu - Janusz Malinowski - został zawieszony w obowiązkach. „To reakcja na nieprzychylne wystąpienie w obecności ministra zdrowia Mariana Zembali, który gościł w czwartek we Wrocławiu” - podaje Radio Wrocław.

Według rozgłośni, lekarz wprawił w konsternację urzędników i dyrektora placówki, kiedy stwierdził, że kobiety rodzą w skandalicznych warunkach. „Chodziło między innymi o brak łazienek w salach położnic. To zdecydowanie nie spodobało się ministrowi, który najpierw sugerował, że być może ordynator nie radzi sobie z kierowaniem oddziałem, a następnie zapowiedział kontrolę - informuje Radio Wrocław.

Jeszcze tego samego dnia ordynator dostał polecenie spisania swoich uwag. „W ośrodku błyskawicznie pojawił się konsultant wojewódzki i jego raport został już wysłany do ministra. Nie czekając na odpowiedź z resortu dyrektor szpitala zawiesił ordynatora w obowiązkach”. Jak powiedział Radiu Wrocław Janusz Malinowski „powodem miała być utrata zaufania”.

Rozgłośnia skontaktowała się również z zawieszonym lekarzem, który przez 13 lat kierowania oddziałem nie słyszał uwag pod swoim adresem. „Cała jego praca została przekreślona zabraniem głosu przed ministrem” - podsumowuje rozgłośnia.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: prw.pl

Wczytuję komentarze...

Odpowie za kradzież auta dostawczego. I nie tylko

/ http://zgora.lubuska.policja.gov.pl/

  

Policjanci zatrzymali podejrzanego o kradzież samochodu dostawczego z placu budowy w Trzebiechowie (Lubuskie). 32-latek na oczach pracowników wykorzystał okazję – pozostawione w stacyjce kluczyki – wsiadł do auta i odjechał.

Jak poinformowała w poniedziałek Małgorzata Stanisławska z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze, mieszkaniec gminy Sulechów usłyszał zarzut kradzieży pojazdu, kierowania nim wbrew dożywotniemu sądowemu zakazowi prowadzenia pojazdów oraz wyrzucenie do rzeki cudzych dokumentów i telefonu.

"Mężczyźnie grozi teraz do pięciu lat więzienia, choć sąd może tę karę zaostrzyć, gdyż działał on w warunkach tzw. recydywy" – powiedziała Stanisławska.

Do kradzieży dostawczego forda transita doszło w miniony piątek na placu budowy jednego ze sklepów spożywczych w Trzebiechowie w pow. zielonogórskim. Sprawca na oczach budowlańców wsiadł do samochodu i nim odjechał. Zadanie miał ułatwione, gdyż w stacyjce były kluczyki.

"Zszokowani pracownicy ruszyli w pościg, jednak nie zdołali dogonić złodzieja. Policja zarządziła blokady, ale to nie przyniosło skutku. Szybko jednak ustalono, o kogo chodzi. Następnego dnia rano policjanci zapukali do drzwi 32-latka i go zatrzymali"

– relacjonowała policjantka.

Dodała, że mężczyzna był całkowicie zaskoczony i pokazał, gdzie schował samochód. Nie udało się jednak odzyskać dokumentów i telefonu jednego z pracowników, które znajdowały się wewnątrz pojazdu. Okazało się, że 32-latek wyrzucił je do rzeki.

Potem wyszły na jaw kolejne jego występki, m.in. kradzieże paliwa na stacjach benzynowych w Babimoście i Kargowej, oraz fakt kierowania samochodu mimo, że sąd odebrał mu dożywotnio prawo jazdy.

Sprawa jest prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Świebodzinie. Odzyskany samochód wrócił do właściciela. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl