Na stronie internetowej Najwyższej Izby Kontroli zamieszczono informację po sprawdzeniu jak w Polsce realizowana jest polityka prorodzinna. Już wstęp do tej publikacji nie pozostawia wątpliwości, że jest źle. Bardzo źle.
"W ocenie NIK państwo polskie nie wypracowało całościowej i długofalowej polityki rodzinnej, koncentrując działania na doraźnie wprowadzanych rozwiązaniach, bez zapewnienia odpowiedniej koordynacji. Nie zostały określone ramy polityki rodzinnej oraz nie sprecyzowano jej celów i powiązanych z nimi działań. Brakuje również systemowej analizy osiąganych efektów w powiązaniu z ponoszonymi nakładami".
Najwyższa Izba Kontroli alarmuje, że "sytuacja demograficzna Polski jest dramatyczna" i podkreśla, że liczba ludności od dawna systematycznie spada. Najgorszy był 2013 rok, bo wtedy liczba urodzeń była o 15 tys. niższa od liczby zgonów, a współczynnik dzietności wynosił 1,26, a dla stabilnego rozwoju demograficznego powinien wynosić 2,1.
"Przy utrzymywaniu się obecnych trendów, w 2060 roku liczba ludności Polski z blisko 39 mln zmniejszy się do ok. 32 mln osób. Zmieni się również struktura ludności: wzrośnie udział osób w wieku poprodukcyjnym, a zmniejszy udział dzieci. Spowoduje to, że jedna trzecia społeczeństwa w wieku produkcyjnym będzie pracowała na pozostałe dwie trzecie: dzieci i emerytów" - czytam na stronie nik.gov.pl
NIK podkreśla, że nie można zapominać o emigracji zarobkowej, głównie ludzi młodych, a to jeszcze bardziej pogarsza i tak złą sytuację.
Co robią obecnie rządzący, aby powstrzymać niepokojące trendy. Niewiele...
"(...) zagwarantowanie stabilizacji i socjalnego bezpieczeństwa, skutkujących wzrostem urodzeń, jest najpilniejszym zadaniem dla naszego państwa. Tymczasem w Polsce polityka prorodzinna praktycznie nie istnieje. Brakuje całościowego i strategicznego planowania działań na rzecz rodziny".
..., a aktywność ogranicza się do teoretycznych rozważań.
"dużo mówi się o problemach demograficznych oraz potrzebie wprowadzenia nowych działań na rzecz rodziny, powstają kolejne opracowania na ten temat. Zgromadzona wiedza nie jest jednak wykorzystywana do tworzenia oraz prowadzenia efektywnej polityki rodzinnej".
NIK zwraca uwagę, że opracowano przez Rządową Radę Ludnościową dokument pt. „Założenia polityki ludnościowej Polski 2013”, w którym na podstawie kompleksowej diagnozy sytuacji demograficznej zaproponowano cele i priorytety działań. Co z tego, skoro nie został rozpatrzony przez Radę Ministrów.
"Od dłuższego czasu nie powstała rządowa koncepcja, która ujmowałaby w sposób całościowy i długofalowy politykę rodzinną państwa. Nie ma jednego kompleksowego opracowania, określającego strategiczne cele tej polityki i opisującego niezbędne narzędzia do ich osiągnięcia. Zagadnienia polityki prorodzinnej rozproszone są w wielu odrębnych dokumentach strategicznych. Wszystkie przedstawiają politykę rodziną jako priorytet, ale żaden nie traktuje jej całościowo".

screen nik.gov.pl
Kiepsko wygląda również kwestia wykorzystywania funduszy przeznaczonych na politykę prorodzinną. Według NIK "są nienajlepiej wydawane".
"Szacuje się bowiem, że co roku przeznaczamy na politykę prorodzinną ok. 2 proc. PKB, czyli niemal tyle, ile wydajemy na obronność kraju, ale w żaden zauważalny sposób nie przekłada się to ani na wzrost liczby urodzeń, ani na rozwój rodzin. Wskaźnik dzietności drgnął nieznacznie w 2014 r., co wydawało się być efektem wprowadzonego rocznego płatnego urlopu rodzicielskiego oraz zmian w systemie podatkowym. Tendencja okazała się jednak krótkotrwała - do końca kwietnia 2015 r. urodziło się o ponad tysiąc dzieci mniej niż w tym samym okresie ub.r.
Więcej na temat polityki prorodzinnej, a właściwie jej braku, TUTAJ