O bulwersującej nagrodzie pisze dzisiaj "Fakt", który przypomina, że p.o. prezesa ZUS otrzymuje co miesiąc pensję w wysokości ok. 20 tysięcy złotych. A niedawno, po zaledwie kwartale urzędowania, "zasłużyła" na nagrodę.
"Oficjalne powody przyznania nagrody to m.in. „sprawna waloryzacja emerytur i rent” – czyli wypłacenie groszowych podwyżek – oraz „duża aktywność w zakresie prewencji rentowej, czyli przeciwdziałaniu długotrwałej niezdolności do pracy wśród osób ubezpieczonych”. To ostatnie zdanie faktycznie oznacza, że Rada Nadzorcza ZUS doceniła skuteczne odbieranie ludziom rent. O kilku takich przypadkach było głośnych w ostatnich miesiącach – świadczenia tracili np. ludzie bez nogi" - pisze fakt.pl
Dziennikarze rozmawiali także z Jeremim Mordasiewiczem, członkiem rady, która była tak hojna wobec prezes ZUS. Jego uzasadnienie nagrody w wysokości półtorej pensji, jest równie kuriozalne co samo przyznanie nagrody.
– Długo debatowaliśmy na ten temat. Z czteroosobowego zarządu, zdecydowaliśmy się ją przyznać właśnie pani Elżbiecie Łopacińskiej. To za ponadstandardowe wykonywanie swoich zadań – powiedział "Faktowi" Mordasewicz. Na dodatek stwierdził, że nagroda jest... skromna.
Prezes Łopacińska była już bohaterką publikacji niezalezna.pl Miesiąc temu pisaliśmy: "została wezwana do Kancelarii Premiera. Jak wynika z nieoficjalnych informacji „Super Expressu”, wizyta ta miała związek z zatrudnieniem jej synowej w Zakładzie".