Piotr Woyciechowski ujawnia niewygodne fakty. Kim jest fachowiec od służb z TVN?

  

W rozmowie z Jackiem Sobalą Piotr Woyciechowski mówi wszystko o aferze taśmowej, a przy okazji ujawnia niewygodne fakty na temat tego, kim naprawdę jest Piotr Niemczyk – tak chętnie zapraszany przez TVN jako „bezpartyjny” fachowiec od służb.

Jest to kapitalne studium stanu polskiego państwa i kapitalne studium tej części elit politycznych, które dzierżą władzę od ośmiu lat – mówi o taśmach prawdy Piotr Woyciechowski, członek komisji likwidacyjnej i weryfikacyjnej WSI oraz ekspert ds. służb specjalnych.

Jego zdaniem, przy słuchaniu nagrań z afery taśmowej rzuca się w oczy to, że proces decyzyjny organów władzy publicznej przeniósł się z urzędów do knajp.

Decyzje o znaczeniu globalnym, dotyczącym całej wspólnoty narodowej, podejmuje się miast w urzędach publicznych do tego przeznaczonych, w oparciu o aparat urzędniczy do tego zatrudniony, i w oparciu o transparentne reguły prawne, które tym rządzą, do knajp, przy alkoholu, ośmiorniczkach i knajackim półmafijnym języku. Gdzie diluje się stanowiskami, prawem i decyzjami gospodarczymi po to tylko, aby komuś zrobić krzywdę, ponieważ zalazł za skórę, (…) albo po to, by ustrzec się przed utratą władzy – podkreśla Woyciechowski.

Kolejną rzeczą, którą można zauważyć, odsłuchując nagranych polityków, jest „upadek moralny establishmentu, odrealnienie i daleko idące poczucie bezkarności”. To ostatnie jest, według Woyciechowskiego, wyjątkowo niebezpieczne, bo „mówi po prostu o tym, do czego ci ludzie mogą być zdolni przy pewnych sprzyjających warunkach”.

Piotr Woyciechowski mówi też o tym, kim jest Piotr Niemczyk, chętnie zapraszany przez TVN jako „bezpartyjny” fachowiec od służb.

Kim jest Piotr Niemczyk, to pytanie, kim jest Bartłomiej Sienkiewicz czy śp. Konstanty Miodowicz i Wojciech Brochwicz. (...) Ta ekipa budowała Urząd Ochrony Państwa w oparciu o dwa fundamenty. Jeden to stara kadra Służby Bezpieczeństwa, którą oni jako członkowie komisji kwalifikacyjnych przepuścili do nowej rzeczywistości – wyjaśnia Woyciechowski. – (...) Druga noga, o której mało wiemy, to ukadrowiona agentura Służby Bezpieczeństwa. W latach 80. jedną z ikon działalności podziemia w Warszawie był Wojciech Świdnicki. Został on zwerbowany we wrześniu 1986 roku przez płk. Juliana Lewandowskiego. On wsypał cały tajny zarząd Niezależnego Zrzeszenia Studentów UW. Następnie urwał się ze smyczy. Następnie pod koniec lat 80 zaczął współpracować z Piotrem Niemczykiem i z Olgą Iwaniak. Cała trójka w 1990 roku znalazła się z UOP w Biurze Analiz – dodaje.

Każdy kandydat do służby w UOP podlegał procedurze sprawdzającej pod kątem oceny jego przydatności do służby. Standardowo sprawdzenia obejmowały ewidencję operacyjną po byłej SB. W wypadku Wojciecha Świdnickiego wyniki sprawdzeń musiały ujawnić fakt współpracy z SB oraz zachowanie źródłowej dokumentacji. Pomimo tego Wojciech Świdnicki został przyjęty do służby w UOP na jesieni 1990 roku i odszedł z niej dobrowolnie po ponad 4 latach pod koniec 1994 roku. Po odejściu z UOP – Niemczyk z Świdnickim pracowali wspólnie w wywiadowni gospodarczej jeszcze przez kolejne 10 lat.


Zobacz całą rozmowę Jacka Sobali z Piotrem Woyciechowskim:
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: vod.gazetapolska.pl,niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

2 x 2 = 4? - niekoniecznie. Poseł od „Belzebuba” ma inną teorię. Nobel z matematyki murowany

Arkadiusz Myrcha / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Po tekście w "Gazecie Wyborczej" o rzekomej łapówce, jaką miał wręczyć Gerald Birgfellner, w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy. Austriak ponoć zeznał, że nie wie komu, gdzie i kiedy wręczył łapówkę, ale kontrowersje wzbudził też fakt, że 50 tys. zł miało się znajdować w kopercie. Do grona komentujących kolejny "kapiszon" redakcji z Czerskiej dołączył poseł Arkadiusz Myrcha. Zdaniem polityka Platformy, który wsławił się nazwaniem jednego z "Trzech Króli" Belzebubem, upchnięcie tak dużej kwoty do koperty nie stanowi problemu. Wystarczy 10 banknotów po... 500 zł.

Arkadiusz Myrcha postanowił się włączyć na Twitterze do dyskusji o rzekomej łapówce, opisywanej w "Gazecie Wyborczej". Odpowiadając na wpis posła "Porozumienia", Kamila Bortniczuka, który poddał w wątpliwość, czy jest możliwe włożenie 50 tys. zł do koperty, wpadł na genialny pomysł. 

Polityk Platformy - prywatnie mąż posłanki Kingi Gajewskiej - chcąc udowodnić karkołomną tezę opisaną w "Wyborczej" podpowiedział, jak można to zrobić - wystarczy włożyć do koperty 10 banknotów po... 500 zł.

Prawdopodobnie, kiedy już emocje opadły, albo też poseł wspomógł się kalkulatorem i stwierdził, że wówczas kwota byłaby dziesięciokrotnie niższa - tweet Myrchy został usunięty. 

Mimo usunięcia wpisu, rachunkowa wpadka młodego posła totalnej opozycji była żywiołowo komentowana.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, twitter.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl