Województwo mazowieckie przez Adama Struzika z PSL od lat popada w ruinę. O tym, jak marszałek podchodzi się do wydawania publicznych pieniędzy i zarządzania podległymi jednostkami, świadczy przykład Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Raport NIK potwierdził to, o czym od lat mówią związki zawodowe i działacze społeczni zgrupowani wokół strony internetowej „Panie Struzik, precz od Mazowsza”. Teraz urząd marszałkowski będzie musiał tłumaczyć się przed prokuratorem.

Konflikt w „Mazowszu”, którego formalnym właścicielem jest Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, trwa od lat. Wybuchł w 2012 r. gdy marszałek Adam Struzik postanowił na stanowisku pełniącego obowiązki dyrektora obsadzić swojego kolegę Włodzimierza Izbana. Ten bardzo szybko skonfliktował zespół, wyrzucał niepokornych pracowników i przeważnie nie zawracał sobie przy tym głowy obowiązującym prawem. Mimo to cieszył się niezmiennie zaufaniem marszałka Struzika, który bardzo dbał również o to, aby Izban stał się w końcu pełnoprawnym dyrektorem. Po długich perypetiach i zamieszaniu wokół konkursu (protegowany marszałka nie spełniał kryteriów), konkurs rozstrzygnięto w marcu 2015 r.

Trzy tygodnie później Najwyższa Izba Kontroli opublikowała miażdżący dla władz zespołu i województwa raport z kontroli w zespole „Mazowsze”. Na długiej liście zarzutów pojawiają się m.in. nieprawidłowe wydawanie pieniędzy publicznych w 2013 r. w kwocie 3 284 200 mln zł oraz w 2014 r. w kwocie 61,5 tys. zł. Dochodziło również do mnóstwa formalnych nieprawidłowości przy zawieraniu umów cywilnoprawnych. Swobodnie podchodzono też do kwestii prowadzenia rachunkowości. Dość powiedzieć, że na stanowisku księgowego pracowała osoba bez stosownego wykształcenia. W efekcie panował całkowity chaos. „W 2012 r. dokonywano księgowań na 12 kontach, które nie zostały uwzględnione w polityce rachunkowości, a w 2013 r. na trzech kontach, których nie uwzględniono w polityce rachunkowości” – czytamy we wnioskach z kontroli NIK.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".