Wojsko bierze Państwową Komisję Wyborczą

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

  

Pałac Prezydencki, 4 grudnia 2014 r. Minister Krzysztof Łaszkiewicz w imieniu prezydenta RP Bronisława Komorowskiego wręcza akty powołania nowych członków Państwowej Komisji Wyborczej. Wśród nich są m.in. oficer rezerwy Wojskowej Służby Wewnętrznej oraz sędzia Izby Wojskowej Sądu Najwyższego. Nowa PKW będzie czuwała nad przebiegiem tegorocznych wyborów: prezydenckich i parlamentarnych - pisze „Gazeta Polska”.

Przed powołaniem nowych członków PKW Komorowski spotkał się w Belwederze z prezesami Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego i Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie nowego składu Komisji.

Nowy skład PKW jest wynikiem skandalu, do którego doszło podczas jesiennych wyborów samorządowych, po którym do dymisji podali się przewodniczący oraz większość członków Komisji. Okazało się, że w skali całego kraju było 5 mln nieważnych głosów, a do dziś nie wszystkie głosy zostały policzone – na Mazowszu wyniki mają być podane 15 marca br. Jest to efekt awarii systemu informatycznego obsługiwanego przez prywatną firmę Nabino, która wygrała przetarg. W związku z awarią systemu opóźniło się podanie zbiorczych wyników głosowania, w związku z czym pojawiły się postulaty powtórzenia wyborów oraz zarzuty o ich fałszowaniu.

Interwencje Komorowskiego
Jeszcze przed powołaniem nowych członków PKW Bronisław Komorowski odbył kilka spotkań, z których pojawiły się jedynie krótkie relacje.

– W sprawie wyborów samorządowych odbyłem dwa spotkania, jedno z prezesami Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy wskazują sędziów do PKW, oraz drugie z konstytucjonalistami – obecnym i byłymi prezesami, sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Spotkania te miały na celu wyjaśnienie, czy z punktu widzenia prawa jest możliwe niedokończenie rozpoczętych wyborów lub ich unieważnienie – mówił Komorowski w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, który ukazał się 13 grudnia ubiegłego roku.

Prezydent wprawdzie publicznie podkreślał, że to prezesi sądów wskażą nowych członków komisji, ale już w listopadzie odbył serię spotkań w sprawie składu Państwowej Komisji Wyborczej.
Tematem spotkań – jak stwierdziła szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek – było omówienie „zasad wyłaniania kandydatów na członków PKW w oparciu o obecnie obowiązujące przepisy”.
Na efekt rozmów Komorowskiego z prezesami sądów nie trzeba było długo czekać – zaledwie kilka dni po ostatnim spotkaniu był już gotowy nowy skład PKW, w którym znaleźli się ludzie mający kontakty z komunistycznymi specjalnymi służbami wojskowymi, z których w III RP powstały Wojskowe Służby Informacyjne.

Nowi członkowie PKW
Przewodniczącym Komisji został Wojciech Hermeliński, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, który do TK został powołany przez sejm w 2006 r. Zastępcami sędziego Hermeliśkiego zostali Wiesław Kozielewicz oraz Sylwester Marciniak.
Wiesław Kozielewicz, sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego, od 21 listopada 2014 r. zasiadał w poprzednim składzie PKW. Na podstawie decyzji prezydenta został powołany do nowego składu. Wcześniej w Sądzie Najwyższym zajmował się m.in. kasacjami i sprawami dyscyplinarnymi sędziów, występował też jako ekspert prawny. W 2001 r. zasiadał w powołanej przez ówczesnego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego Komisji ds. Reformy Prawa Karnego, za czasów rządów SLD w latach 2001–2005 pisał opinie prawne na zlecenie Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu.

Sylwester Marciniak, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, zastępca szefa PKW, w 1987 r. został zarejestrowany w ewidencji jako oficer rezerwy Wojskowej Służby Wewnętrznej, a rok później przez wydział III Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Poznaniu został upoważniony do dostępu do tajemnicy państwowej i w związku z tym zarejestrowany przez poznańską bezpiekę pod numerem 5373/II (16088).
Nowymi członkami PKW zostali Wiesław Błuś i Zbigniew Cieślak – o których za chwilę – a także: Wojciech Kręcisz – sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego; Janusz Niemcewicz, który był w poprzednim składzie PKW, sędzia w stanie spoczynku, w latach 2006–2010 wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego; Krzysztof Strzelczyk, sędzia w Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego; Arkadiusz Despot-Mładanowicz, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Wiesław Błuś, sędzia Izby Wojskowej Sądu Najwyższego, w 1979 r. był w zainteresowaniu cywilnej bezpieki. „Wiesław Błuś, student III roku wydziału prawa UMSC w Lublinie, wyraził zainteresowanie podjęciem pracy w MSW” – pisał 2 maja 1979 r. płk Jan Kuczawski, zastępca naczelnika Wydziału XVI Departamentu I MSW, do Naczelnika Wydziału I MSW Zygmunta Orłowskiego. Przedstawiciele MSW uznali, że Wiesław Błuś spełnia warunki konieczne do podjęcia pracy w Departamencie I MSW (czyli komunistycznym wywiadzie). Jednym z argumentów był fakt, że ojciec Wiesława Błusia, płk Czesław Błuś, był wówczas oficerem LWP i pracował w sztabie wojskowym w Lublinie. Za przyjęciem Wiesława Błusia do pracy w Departamencie I MSW przemawiał też fakt, że „jest działaczem OHP [Ochotniczych Hufców Pracy – red.] oraz, że był na obozach OHP we Francji i NRD, a przed wyjazdem oficer WSW [Wojskowej Służby Wewnętrznej – red.] przeprowadził z nim rozmowy instruktażowe”. „Jest gotów przyjechać do Warszawy w celu przedyskutowania spraw związanych z ewentualnym ukadrowieniem” – czytamy w dokumentach IPN.

Ostatecznie Wiesław Błuś nie zdecydował się na pracę w MSW, lecz zrobił karierę w wojskowym wymiarze sprawiedliwości: 21 sierpnia 2002 r. z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego odebrał nominację do Sądu Najwyższego, w którym zasiadał w Izbie Wojskowej.

Sędzia Błuś był w składzie sędziowskim orzekającym w głośniej sprawie dotyczącej stosowania dekretu o stanie wojennym, który władze komunistyczne antydatowały na 12 grudnia, a który faktycznie został skierowany do druku 17 grudnia 1981 r. Okoliczność ta, zdaniem IPN, pozwalała sądom na niestosowanie przepisów dekretu w stosunku do osób oskarżonych o jego złamanie.
Sąd Najwyższy zdecydował, że sędziowie i prokuratorzy okresu stanu wojennego nie mieli uprawnień do badania zgodności aktów prawnych z Konstytucją PRL, a co za tym idzie – nie byli zwolnieni z obowiązku ich stosowania. W praktyce wyrok ten oznaczał, że wszyscy postawieni w stan oskarżenia sędziowie PRL-u zostaną zwolnieni od odpowiedzialności karnej, a wszczęte postępowania będą umorzone.

Zbigniew Cieślak, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, jak wynika z dokumentów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej, był zabezpieczony przez Zarząd II Sztabu Generalnego pod nr GC 001624/54 z datą 01 czerwca 1979. Blisko 10 lat później, w czerwcu 1988 r., Zbigniew Cieślak został zabezpieczony przez Zarząd Wojskowej Służby Wewnętrznej Warszawskiego Okręgu Wojskowego pod nr GC 001455/54. We wrześniu 1985 r. władze Uniwersytetu Warszawskiego wystąpiły do MSW o wydanie paszportu służbowego z prawem wielokrotnego przekraczania granicy dla Zbigniewa Cieślaka, prawnika, pracownika naukowego UW. Cieślak 25 września 1985 r. miał wziąć udział w konferencji naukowej w Jenie w NRD. W latach 1991–1992 był dyrektorem Biura Komisji Sejmowych, a rok później pełnił funkcję sekretarza Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. W latach 1997–1998 sprawował funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Szefem MSWiA był wówczas Janusz Tomaszewski. Kolejnym etapem kariery był Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, na którym w latach 2002–2006 był prorektorem. Po odejściu z UKSW w 2006 r. Zbigniew Cieślak został powołany na przewodniczącego Rady Służby Cywilnej przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza, a 2 grudnia 2006 r. sejm powołał go na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W 2006 r. wszedł także do nowo powołanej Kościelnej Komisji Historycznej, badającej m.in. współpracę księży katolickich z komunistycznymi służbami specjalnymi.

„Źródło” w zawieszeniu, ABW w gotowości
Od 2 marca 2015 r. w MSW ruszył system informatyczny „Źródło”, niezwykle istotny podczas głosowań wyborczych. Łączy on m.in. rejestry PESEL, dowodów osobistych i aktów stanu cywilnego. Po jego uruchomieniu okazało się, że część gmin ma zbyt słabe łącza internetowe. W stołecznych urzędach udawało się wprowadzić średnio tylko jeden na dziesięć wniosków. Czas oczekiwania na załatwienie jednej sprawy wydłużył się nawet trzykrotnie. Wiceszef MSW Tomasz Szubiela uważa, że problemy są przejściowe i wynikają z... braku doświadczenia urzędników. – Ze względu także na kwestię skali wiele problemów ma charakter komunikacyjny, a nie techniczny – stwierdził Tomasz Szubiela. Tymczasem prawda jest taka, że nowy system to bubel, który albo się wiesza, albo odmawia dostępu i niewykluczone, że „padnie” tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich.
Okazuje się, że kłopoty są nie tylko z systemem „Źródło”, lecz również z nowym systemem informatycznym do obsługi wyborów, którego test generalny zaplanowano na 20 marca. O tym, czy nowy system posłuży w majowych wyborach prezydenckich, zadecyduje PKW po zapoznaniu się z wynikami testów. Państwowa Komisja Wyborcza podjęła decyzję o ręcznym liczeniu głosów w tegorocznych wyborach, jeśli system informatyczny nie powstanie.

Więcej w tygodniku „Gazeta Polska”.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Rozważasz wypad w Tatry? Ratownik TOPR radzi. WIDEO

Zdjęcie ilustracyjne, Tatry / youtube.com/print screen

  

Aby wyruszyć zimą w wysokie góry, nie wystarczy jeden kurs turystyki zimowej, trzeba latami zdobywać wiedzę i doświadczenie. Podstawą jest dobry ubiór, wyposażenie i przygotowanie kondycyjne – mówił dziś ratownik TOPR Adam Marasek.

Na konferencji prasowej w Krakowie zaprezentowano dziewięciominutowy film, który powstał w ramach kampanii edukacyjnej "Bezpieczni i rozważni w Tatrach zimą", przygotowanej przez Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe im. Adolfa Hyły. Znalazły się w nim informacje, jak się ubrać i w co wyposażyć, wyruszając zimą na wędrówkę w Tatry. Film jest dostępny na stronie stowarzyszenia i w mediach społecznościowych.

"Chcemy podnieść świadomość osób, które idą w góry, korzystając z wiedzy ekspertów. Chodzi o bezpieczeństwo turystów, ochronę tatrzańskiej przyrody, ale też o bezpieczeństwo ratowników, bo wypadki się zdarzają, ale przez naszą brawurę i nieodpowiedzialność możemy narazić bezpieczeństwo tych, którzy będą nam szli z pomocą"

– mówił prezes Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego im. Adolfa Hyły Jan Cięciak.

Doświadczony ratownik TOPR Adam Marasek podkreślił, że aby wyruszyć zimą w wysokie góry, nie wystarczy jeden kurs turystyki zimowej, trzeba latami zdobywać wiedzę i doświadczenie.

"Zimą turystyka w wyższych partiach Tatr jest trudna i bardzo wymagająca. Trzeba się odpowiednio przygotować, m.in. dobrze zaplanować wyprawę: sprawdzić prognozę pogodę, stopień zagrożenia lawinowego i warunki panujące w górach. Dla towarzystwa należy dobrać sobie znajomych czy przyjaciół o podobnej kondycji i podobnym rozumieniu gór" – mówił Marasek.

Podkreślił, że podstawą jest odpowiedni, chroniący przed zimnem i wiatrem ubiór, oraz odpowiedni ekwipunek. Wyruszając zimą w Tatry, trzeba mieć: naładowany telefon komórkowy, zimowe obuwie, raki, czekan i tzw. lawinowe ABC, czyli sondę, łopatki i detektory, a także umieć posługiwać się tym sprzętem.

"Od tego zależy życie kogoś, kto zostanie porwany przez lawinę" – mówił Marasek.

Dodał, że ratownicy TOPR od kilku lat obserwują "korporacyjne" podejście do chodzenia po górach. "Ktoś trzy miesiące wcześniej zaplanuje sobie, że tego i tego dnia będzie miał urlop, i wyjdzie w góry, a ponieważ jest plan, trzeba go wykonać, nie bacząc na panujące warunki, na pogodę czy zagrożenie lawinowe i własne przygotowanie" – mówił Marasek.

Osobom niedoświadczonym o wiele łatwiej podjąć decyzję o wyjściu w górach, o wiele trudniej decyzję, że trzeba się wycofać, bo zrobiło się niebezpiecznie

– podkreślił.

W 2018 r. Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe im. Adolfa Hyły przygotowało wraz z TPN 30 tys. broszur "ABC tatrzańskiego turysty", a później projekt "Orla Perć – tradycja i współczesność", aby pokazać, że jest to szlak piękny, ale ekstremalnie niebezpieczny i nie każdy powinien się na niego wybierać.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl