Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz
05.08.2026 11:30

Benzynowe szaleństwo

W 2022 i 2023 r., kiedy cena ropy na światowych giełdach sięgała 130 dolarów za baryłkę, a złotówka była wyjątkowo słaba w stosunku do dolara, Donald Tusk wiedział, w jaki sposób obniżyć ceny. Twierdził wtedy, że cena wyniosłaby 5,19 zł, gdyby tylko był premierem.

Dziś kieruje polskim rządem i przekonuje, że to nie od niego zależą ceny benzyny, ale od prezydenta Karola Nawrockiego. Politycy obozu rządzącego mówią to w momencie, gdy w kwietniu sami wprowadzili program Ceny Paliwa Niżej, który miał być szczytowym osiągnięciem ministra energii Miłosza Motyki. Pamiętam, jak z dumą ogłaszał codziennie maksymalną cenę benzyny w Polsce. To, co udało się w kwietniu, teraz jest niemożliwe do wprowadzenia. O co w tym chodzi? O to, co zawsze – czyli o propagandę. Dzisiaj Tusk odwraca uwagę od fatalnej sytuacji budżetowej. Próbuje też uderzyć w popularnego prezydenta. Taki styl uprawiania polityki jest toporny. Problem polega na tym, że bywa skuteczny. Mądrości etapu Tuska coraz bardziej przypominają prozę Orwella. Ceny benzyny, gdy Tusk jest w opozycji, zależą od premiera; ale gdy on rządzi, to odpowiedzialność spada na prezydenta. I jego wyborcy w to wierzą.

 

NAJNOWSZE