Jeżeli prawica miała 30 proc., to w wyborach osiągała 33–35 proc. Liberalna lewica odwrotnie. Wynikało to z bardzo wielu rzeczy, m.in. odmowy odpowiedzi ankieterom, obawy o ujawnienie nielubianych w mainstreamie poglądów, a czasem celowych manipulacji. Dzisiaj ten problem pewnie też występuje, ale podejrzewam, że manipulacje przebiegają w innym miejscu. Podpompowywane są wyniki dla partii, które mogą być konkurencją dla potencjalnie największej – a najpopularniejszą się przycina. Realne poparcie dla prawicy przekracza już 50 proc. Obecne elity mogą utrzymać władzę wyłącznie wtedy, gdy głosy oddane na prawą stronę będą częściowo zmarnowane albo mniej efektywne w przeliczeniu na mandaty niż te, które uzyskają rządzący. Trzeba już pod tym kątem edukować wyborców.
Pompki i przysiady
Badanie nastrojów opinii publicznej to jedna z ciekawszych dziedzin życia publicznego, ale też obszar niesłychanych nieporozumień i manipulacji. Jeszcze kilkanaście lat temu wystarczyło uwzględnić fakt ogromnego niedoszacowania partii konserwatywnych i przeszacowania partii liberalno-lewicowych, żeby przewidzieć preferencje wyborców.