Czy można sobie wyobrazić, by Clintonowie – Bill czy Hillary – przypisywali zamach z 11 września „białej supremacji”? Albo argumentowali, że nie należy deportować skazanych przestępców będących nielegalnymi imigrantami, ponieważ staliby się wówczas podwójnymi ofiarami systemu? Co gorsza, Partii Demokratycznej grozi naprawdę poważny skręt w lewo, gdyż zaczyna być przejmowana przez socjalistów i marksistów. A wtedy stanie się to naprawdę groźne. Na szczęście Ameryka w trudnych chwilach znajdowała zdrowy rozsądek. Miejmy nadzieję, że uda się powstrzymać marsz radykałów po władzę.
Nadzieja w zdrowym rozsądku
Obie główne partie amerykańskie są diametralnie inne niż 30 czy 50 lat temu. Przez dekady obie ewoluowały, co naturalne. Jednak współczesna lewica znajduje się znacznie dalej od Billa Clintona niż prawica od Ronalda Reagana.