Nie sądzę, aby był to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Obawiam się jednak o spoistość prawicowego bloku, a jego najważniejszym zwornikiem jest dziś prezydent Karol Nawrocki. Różnice zdań to w polityce rzecz normalna, ale nie wolno zapominać, że opozycja musi dziś budować reaganowski „wielki namiot”. Teraz prawicowi liderzy opinii powinni sobie powiesić na ścianie portret naszego „kochanego” pana premiera i za każdym razem, kiedy przyjdzie im do głowy zaatakować innego posła opozycji lub uderzyć w prezydenta, najpierw spojrzeć na to zdjęcie. Spojrzeć i zadać sobie jedno proste pytanie: „Czy to, co mówię i robię, wydłuża, czy skraca czas rządów tego człowieka?”. Odsunięcie zgrzybiałego, indolentnego przywódcy o autorytarnych zapędach to priorytet – wszystko inne powinno zejść na dalszy plan.
Kto zyskuje na podziałach?
Prof. Antoni Dudek przy całym swoim cynizmie, egotyzmie i koniunkturalności jest człowiekiem, któremu trudno odmówić kompetencji intelektualnych. Dlatego bardzo mnie zaniepokoiło jego proroctwo na łamach poczytnego portalu, w którym stwierdził, że dzięki podziałom na prawicy Donald Tusk – mimo że jest powszechnie nielubiany – będzie rządził dalej po wyborach w 2027 r.