Nie, panie były prezydencie – hejtem to akurat magistrat częstował lokalnych liderów idei referendum i dziennikarzy. Najlepszym przykładem były ohydne gazetki antyreferendalne wrzucane do skrzynek, w których roiło się od personalnych ataków i insynuacji pod adresem oponentów Miszalskiego. Drugim motywem kampanii ustępującego włodarza miasta był ściek Soku z Buraka. To było nieprawdopodobne – profil, robiony przez ekstremistów dla najbardziej pobudzonych wyborców, tworzył minimum kilkadziesiąt postów dziennie przez kilka tygodni, zohydzając referendum. Miszalski przegrał dlatego, że był fatalnym prezydentem. I dlatego, że jego strategia opierała się na nienawiści sojuszników i antydemokratycznych wezwaniach, by mieszkańcy nie poszli decydować o swoich władzach. Kampania prezydencka z 2025 r. pokazała, że na negatywnych emocjach nie da się wygrać wyborów. Upadek Miszalskiego jest kolejnym potwierdzeniem tej tezy.
Grzegorz Wszołek
To dlatego Miszalski przegrał
Aleksander Miszalski – mimo upływu kolejnych dni od referendum – nadal nie rozumie, dlaczego musi oddać władzę w Krakowie po zaledwie dwóch latach sprawowania urzędu prezydenta. Twierdzi, że zbyt słabo się komunikował i dzielił sukcesami, mieszkańcy nie rozumieli jego intencji, a poza tym padł ofiarą hejtu.