Latem ub.r. opublikowano sprawozdania finansowe partii. Dowiedzieliśmy się m.in. jak politycy w latach 2010-2012 wydawali pieniądze podatnika. Wyszło na jaw, że tylko w jednym ze sklepów w Warszawie, w ciągu trzech lat członkowie PO wydali na wino i cygara prawie 100 tys. złotych. Z kolei na restauracje – 200 tys. zł.
Nie mogą więc dziwić okoliczności rozmów z nagrań ujawnionych przez „Wprost” i miejsce gdzie intrygi szykują ministrowie rządu Tuska.
W restauracji „Sowa & Przyjaciele” (w której podsłuchiwano nie Sowę, ale chyba tych „przyjaciół”) politycy partii rządzącej i ich goście bez problemu znaleźli coś dla siebie. Tak w ofercie tego warszawskiego lokalu gastronomicznego jest m.in. jedna z ulubionych marek cygar Donalda Tuska - kubańskie Montecristo. Jak wynika z cennika, podanego na stronie internetowej „Sowa & Przyjaciele”, można je tu kupić w cenie od 59 zł do 109 zł.
Za ile można się tam napić wina? Za kieliszek białego wytrawnego klient zapłaci od 21 do 49 zł. Oblanie sukcesów w kampanii wyborczej kieliszkiem wina musującego lub szampana będzie kosztowało - od 29 zł do 52 zł. Jednak - jak wynika z informacji tygodnika „Wprost” - panowie Marek Belka, Bartłomiej Sienkiewicz i Sławomir Cytrycki, w dniu, kiedy ich podsłuchiwano, wybierali spośród win czerwonych, którego kieliszek kosztuje – od 21 zł 52 zł. Zaś butelka - od 145 zł do 899 zł.
„Wprost” relacjonuje, że kelner „Sowa & Przyjaciele”, który tego dnia obsługiwał stolik VIP-ów miał zauważyć, że „nie chciałby obrazić towarzystwo zbyt niską ceną” trunków.

Nie wiemy jaką marką wina delektowali się tego wieczoru dostojni goście, ale wiemy jakie dania pojawiły się na stole - jagnięcina, ośmiornice, policzki i ogony. Znaleźliśmy też te kulinarne cudeńka w jadłospisie...


Ponadto, spotkanie polityków miało się odbywać w pokoju dla VIP-ów. Jeden z nich wygląda tak...

Po ujawnieniu nagrania, właściciel restauracji, były kucharz reprezentacji Polski w piłce nożnej, Robert Sowa wydał oświadczenie:
„Przez lata swojego funkcjonowania wyrobiła sobie zasłużoną markę miejsca słynącego z doskonałej kuchni i przyjaznej atmosfery, a naszą naczelna zasadą była i zawsze będzie dbałość o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie naszych gości. Nie możemy odpowiadać za żadne nielegalne i podejmowane bez naszej wiedzy działania nieznanych nam osób lub instytucji, których efektem są publikacje prasowe tygodnika Wprost. Nie zajmujemy i nigdy nie będziemy się zajmować polityką, tylko serwowaniem potraw w najlepszym wydaniu. Ze swej strony oświadczam, iż w trosce o dobre imię swoje, restauracji oraz przede wszystkim o bezpieczeństwo i zaufanie naszych gości, nasi pracownicy podejmą niezwłocznie wszelkie kroki prawne, celem ochrony klientów restauracji, jej dobrego imienia oraz wyjaśnienia okoliczności opisywanych zdarzeń. Z poważaniem, Robert Sowa”.

„Naszą naczelna zasadą była i zawsze będzie dbałość o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie naszych gości” - to zdanie dzisiaj brzmi dość zabawnie. I bezpieczeństwa zabrakło, i samopoczucie zepsute.
I jeszcze jedno. Kelner „nie chciałby obrazić towarzystwa zbyt niską ceną trunków”. Kto uregulował rachunek? W sumie co za różnica. I tak z budżetu państwa, które według Sienkiewicza - nie istnieje.