Przy temperaturze -10 można spokojnie biegać, byle ubranie i nasza kondycja były dostosowane do warunków pogodowych. Ponad dekadę temu w Krakowie większe opady niż dziś były normą – co chwila „siadała” komunikacja miejska, więc żeby wrócić do domu, trzeba było przejść kilka kilometrów w mrozie. O co więc dziś chodzi, że ledwo spadnie śnieg, a media i lokalni politycy biją na alarm? Odzwyczailiśmy się od „normalnej” zimy – siarczystych mrozów i wielodniowego białego puchu w miastach. I samorządowcy nie radzą sobie z czymś, co było nie tak dawno oczywiste. A akurat od tego są, by pomagać ludziom w prostych czynnościach – choćby wysłać służby do odśnieżania dróg. Zamiast tego wolą ostrzegać, że zimą spadł śnieg.
Uważać na 10 cm śniegu
„Warunki drogowe pogarszają się z minuty na minutę, spadło już ponad 10 cm śniegu. Uważajcie na siebie” – czytam na profilu FB jednego z miast Małopolski.