Zgrzytów w Solidarnej Polsce nie brakuje. Jak wiadomo nieoficjalnie Marzena Wróbel od miesięcy stara się o powrót do Prawa i Sprawiedliwości (z list tej partii weszła do Sejmu), a jak pisaliśmy na portalu niezalezna.pl dwóch innych posłów miesiąc temu odmówiło podpisania się pod kluczowym projektem SP, przez co przepadł.
Jak udało nam się ustalić poseł z Podlasia, Jacek Bogucki w weekend wysłał do marszałek Ewy Kopacz swoją oficjalną rezygnację. O sprawie pisze również portal 300polityka.pl, w rozmowie z którym rzecznik Solidarnej Polski nie zaprzecza tej informacji. - Niewykluczone, bo od kiedy rosną sondaże, PiS proponuje już każdemu z nas „wszystko”. Ale nawet jak stracimy 7 posłów – dla nas to teraz bez znaczenia, do wyborów ani klub, a nie Sejm się nie zbiera. Po 25 maja będzie nowa architektura polityczna - mówi "300polityce" Patryk Jaki.
Problem jednak w tym, że rozpad klubu przed wyborami, może być dla Solidarnej Polski ogromnym ciężarem psychologicznym. - Struktury się buntują od dawna, a teraz zaczęli szeregowi posłowie. Widzą, że Solidarna Polska stała się europoselskim związkiem zawodowym Cymańskiego, Ziobry i Kurskiego - mówi nam anonimowo jeden z polityków SP.
Jak pisaliśmy na początku kwietnia, rozpadły się struktury lubuskie ugrupowania. - Struktury lokalne nie mogą być traktowane jak wyrobnicy do zbierania podpisów czy pracy w trakcie kampanii - tłumaczył były ich lider Dominik Tarczyński. Wcześniej odeszli z partii Ziobry też działacze z Bydgoszczy.