Wojna informacyjna to też wojna

Instytucje państwa polskiego, najważniejsi politycy powinni wręcz studiować działanie Ukrainy, bo sytuacja z tragedią w powiecie hrubieszowskim obnażyła nieudolność i niewydolność informacyjną RP.

Warto obserwować Ukrainę podczas tej wojny, bo mimo dramatycznego położenia instytucje tego państwa okazały się nadzwyczaj skuteczne. I to nie tylko w bezpośredniej walce, lecz także w walce informacyjnej. Ukraińcy niemalże do perfekcji opanowali umiejętność radzenia sobie z rosyjską propagandą i dezinformacją – przynajmniej w przestrzeni publicznej państw szeroko rozumianego Zachodu. Przede wszystkim nie pozostawiają Moskwie pola do działania – są cały czas aktywni, komentują wszystkie najważniejsze wydarzenia, ewidentnie stworzyli system kaskadowej publikacji swojego przekazu – od oficjalnego po wyglądający na prywatny. Umiejętnie budują wizerunek Federacji Rosyjskiej jako państwa bestialskiego, ale dodatkowo karykaturalnego. To szalenie istotne, bo dzięki temu prezentują światu Rosjan jako ludzi niewartych i niegodnych sympatii. A siebie jako cywilizowane, skuteczne społeczeństwo, dzielnie znoszące agresję wykolejonej dziczy. Ukraina bez pomocy z zewnątrz nie miałaby szans na obronę przed Rosją, dlatego wojna informacyjna, działania nakierowane na przekonywanie do siebie, a zniechęcanie do agresora tych, którzy mają pomagać, jest dziś jednym z najważniejszych – jeśli po prostu nie najważniejszym – frontem tej wojny. Nikt nie wspierałby Ukraińców, gdyby nie bronili się dzielnie i z niewiarygodną determinacją – ale nie mogliby liczyć na pomoc również wówczas, gdyby nie potrafili opowiedzieć światu o swojej walce, ofiarach, trudach i bohaterstwie, przedstawiając równocześnie prawdę o napastnikach. Instytucje państwa polskiego, najważniejsi politycy powinni wręcz studiować działanie Ukrainy, bo sytuacja z tragedią w powiecie hrubieszowskim obnażyła nieudolność i niewydolność informacyjną RP. Po pierwsze – liczenie na utrzymanie takiego wydarzenia w tajemnicy przed opinią publiczną to wielka naiwność. Jeśli nawet ktoś doszedł do wniosku, że warto spróbować nabrać wody w usta, to gorzko się rozczarował. Po drugie – w sferze informacji nie ma próżni: jeśli nie wprowadzi się swojego przekazu, to zrobi to przeciwnik. I tak się dokładnie działo podczas długich godzin milczenia przedstawicieli władz Rzeczypospolitej. Rosyjska propaganda szalała w najlepsze, mogła to robić bez ograniczeń i wykorzystała sytuację. Warto pamiętać, że rzecznicy są także po to, by wychodzić do opinii publicznej z przekazem, który być może nie zawiera kluczowych informacji, lecz skupia uwagę na działaniach podejmowanych przez państwo, opisuje je, by takimi wiadomościami neutralizować agresywną dezinformację. Głucha cisza to najgorsze, co można zrobić podczas sytuacji kryzysowej – nawet wówczas, gdy nie jest się jeszcze w stanie powiedzieć, co się wydarzyło, trzeba jednak formułować jakieś przekazy. I niestety roztropności i umiejętności działania podczas nieoczekiwanych i niestandardowych zdarzeń zabrakło. Ze słabości trzeba wyciągać wnioski – niewykluczone, że w najbliższych tygodniach nieraz przyjdzie nam radzić sobie z poważnym kryzysem. Działania Ukraińców powinny być przykładem. Warto kopiować ich schematy. 
 

 



Źródło: Gazeta Polska

 

Katarzyna Gójska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo